Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Hobbit: Bitwa Pięciu Armii / The Hobbit: The Battle of the Five Armies

Fanem Tolkienowskich opowieści zdecydowanie nie jestem.  Nie widziałem trylogii "Władcy Pierścieni" i nic nie zapowiada bym miał ją kiedykolwiek nadrobić.  Na pierwszego "Hobbita" wybrałem się do kina wyłącznie po to, by na własne oczy przekonać się na czym polega i jak prezentuje się nowa technologia - HFR, czyli 48 klatek na sekundę.  Ani film ani ten technologiczny bajer nie przypadły mi wtedy do gustu.  Dlatego drugiego "Hobbita" już całkiem sobie darowałem.  Na trójkę jednak się wybrałem, ale tylko dla towarzystwa, wcześniej nadrabiając "Pustkowie Smauga", które rozczarowało mnie okrutnie.  A wydaje mi się, że filmy te mają bardzo ułatwione zadanie, bo spoglądam na nie jak na zwykłe produkcje, bez sentymentu do poprzedniej trylogii, czy twórczości Tolkiena.  Bez bagażu wyobrażeń, nadziei, wysoko ustawianej poprzeczki.  Ku memu ogromnemu zaskoczeniu "Bitwa Pięciu Armii" podobała mi się bardzo i mimo pewnych mankamentów jakie jej dol...

Pani z przedszkola

Powinienem się już nauczyć by pod żadnym pozorem nie wierzyć zwiastunom.  To, że dwie minuty zapowiedzi prezentują się interesująco, zachęcająco, nie znaczy od razu, że sam film będzie wart uwagi.  Rzadko który zwiastun w pełni oddaje to jaki będzie sam film.  Bo zadaniem trailera nie jest przedstawienie samego filmu, a przyciągnięcie do kin jak największej liczby widzów.  Stąd jedno często nie odpowiada drugiemu.  Tak jest niestety w przypadku "Pani z przedszkola", która swoją  świetnie zmontowaną reklamówką skutecznie zachęcała do kupna biletu, obiecując zabawną, lekką i niegłupią komedię ze świetną obsadą. Sprawdziło się niestety tylko to ostatnie. Decydując się na obejrzenie "Pani z przedszkola" sugerowałem się również właśnie doborową obsadą.  Janda, Kulesza, Gruszka nie są aktorkami, które grywają w pierwszym lepszym filmie, w głupawych komediach ich nazwiska się nie pojawiają. Tu prezentują się jak zwykle fantastycznie: Janda jako Babcia z zas...

Hobbit: Pustkowie Smauga / The Hobbit: The Desolation of Smaug

Druga część "Hobbita" przypomina grę komputerową.  Tak w treści jak i w formie.  Fabuła skonstruowana jest na bazie kolejnych misji, coraz trudniejszych poziomów, które muszą przejść bohaterowie.  W "Niezwykłej podróży" udało im się uciec na gigantycznych ptakach przed ścigającymi ich Orkami.  Teraz do pokonania mają Mroczny Las w którym grasują olbrzymie pająki, później będą musieli uciec z elfickiego więzienia, by rwistą rzeką dostać się do miasta na jeziorze, zdobyć broń potrzebną im do walki ze smokiem, wspiąć się na Samotną Górę i odkryć niewidzialne drzwi.  No i wreszcie, najważniejsze, zabić smoka, by odzyskać utracone Królestwo i swój skarb.  Każda kolejna misja jest trudniejsza od poprzedniej, pokonanie jednej trudności, prowadzi do kolejnej.  Taka etapowość fabuły powoduje rwanie napięcia, które ciągle faluje, raz dobrze wspomagając akcję, innym razem opadając tak nisko, że całość zaczyna mocno nudzić.  Oprócz treści opartej na zasadzi...

Wataha - sezon I

"Wataha" była jedną z najgorętszych serialowych premier w tegorocznym jesiennym sezonie.  Produkcja, która pierwotnie miała być realizowana dla stacji Polsat, w końcu trafiła do HBO, kablówki której amerykański oddział słynie z produkcji wybitnych seriali.  "Wataha" miała być trzymającym w napięciu serialem sensacyjnym, składającym się z sześciu odcinków.  Serialem opowiadającym o pracy strażników granicznych w polskich górach, którzy strzegą naszej południowo-wschodniej granicy.  Granicy Polski z Ukrainą, Europy ze Wschodem.  Narażonej na przemyt wszelkiej maści towarów, przepływ ludzi ze wschodu na zachód.  Miała być serialem napędzanym przez zagadkę, pytanie kto dopuścił się zamachu, w którym (w pierwszym odcinku) ginie większość strażników granicznych, prócz głównego bohatera, który automatycznie staje się pierwszym podejrzanym. Pamiętając poprzednie dokonanie polskiego HBO, genialny serial "Bez tajemnic", który doczekał się trzech sezonów, nadzieje na...

Zimowy sen / Kış Uykusu

Bohaterem tego filmu jest dialog.  Przedłużające się rozmowy, trwające wiele minut, rozbudowane konwersacje.  Te, które główny bohater prowadzi ze swoją młodą żoną, która ma poczucie niespełnienia, pragnie by jeszcze coś w życiu osiągnąć, nie być jedynie żoną swego bogatego męża.  Te, które bohater prowadzi z nieszczęśliwą siostrą, która rozstała się z mężem alkoholikiem, za którym tęskni coraz mocniej, choć nienawidzi go szczerze, a swoją złość na niego przelewa w pretensje o wszystko do całego świata.  Rozmowy z nauczycielem, którego żona zaprasza do ich wielkiego domu-hotelu, rozmowy ze swoim pomocnikiem, który zajmuje się utrzymaniem hotelu, oraz jeszcze kilkoma innymi osobami, które przewijają się w życiu bohatera.  Długie konwersacje, które nie zawsze toczą się w dobrym kierunku.  Gdy z jednego słowa dialog rozrasta się do gigantycznych rozmiarów dysputy, jak chociażby wtedy gdy siostra mężczyzny rozpoczyna dyskusję o artykułach jakie pisze on do loka...

Czysta krew - sezon VII / True Blood - season VII

Od zakończenia siódmego sezonu "Czystej krwi" minęło już dobrych kilka miesięcy, i choć ostatni sezon tego serialu śledziłem na bieżąco w HBO, jakoś ciągle nie mogłem zabrać się za napisanie podsumowania tej serii.  A jest ono dość szczególne, bo te dziesięć odcinków, które zostały wyemitowane tego lata, były ostatnimi epizodami całego serialu, który po siedmiu latach obecności na małych ekranach, został oficjalnie zakończony.  I choć zdecydowanie nie był to najlepszy sezon ze wszystkich (tym nadal pozostaje drugi), to był lepszy od poprzednika.  Przede wszystkim dzięki postaciom Pam i Ericka, którzy dostali więcej czasu ekranowego.  Genialny duet, którego wątek ogląda się najprzyjemniej.  Jest zabawny, ekscytujący, zaskakujący, świetnie zagrany.  Iskra, która rozpala ten serial, dodaje mu energii i wyrazistości.  Na korzyść tej serii wyszło również to, że jest ona (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) bardziej realistyczna od poprzednich.  Mniej w ni...

Mów mi Vincent / St. Vincent

"Mów mi Vincent" jest dokładnie takim filmem, jakiego się można było spodziewać, po zaznajomieniu się z opisem, bądź też zwiastunem do tej produkcji.  To ciepła, zabawna, pozytywna opowieść zrealizowana ku pokrzepieniu serc.  Film momentami, a szczególnie pod sam koniec, strasznie przesłodzony, ale na szczęście strawny, udanie mieszający na przemian wzruszenie z radośniejszymi momentami.  Film, który rozwija się dokładnie w takim kierunku, w jakim tego podświadomie oczekujemy.  Ale to nie problem, bo jest poprowadzony w tak lekki, przyjemny i zgrabny sposób, że bardziej od tego jak się skończy, interesuje sama droga do finału. Film Theodore'a Melfiego to historia Oliviera, chłopca, który wraz z matką pielęgniarką, przeprowadza się do nowego domu na Brooklynie.  Uciekli od ojca prawnika, który ustawicznie zdradzał kobietę i nie interesował się chłopcem.  Już pierwszego dnia pobytu w nowym miejscu poznają swojego sąsiada.  Samotnego, starego, zrzędliwe...

Love, Rosie

Kiedyś zaznaczyłem ten film na filmwebie do obejrzenia.  Zupełnie nie pamiętam już kiedy i dlaczego.  Być może zachęciła mnie do tego obsada, choć nie gra tutaj żaden z moich ulubionych aktorów.  Może plakat, te czasem potrafią skutecznie zaciekawić nadchodzącą produkcją, a może sam opis wydał mi się wtedy wystarczająco interesujący.  Nie wiem.  Ważne jednak, że kilka dni temu, wraz z polską premierą tej produkcji, wyskoczyło mi powiadomienie o niej.  A ponieważ do kin chadzam właściwie na wszystko co leci, i co zapowiada się w miarę zachęcająco, pomyślałem sobie, że spróbuję.  Choć obawiałem się dość mocno, że trafię na schematyczną komedię romantyczną.  Na szczęście "Love, Rosie" ze schematem rom-komów ma niewiele wspólnego.  To urokliwa historia pewnej niespełnionej? miłości, związku, który nigdy nie miał szczęścia się wydarzyć.  Przez nieporozumienia, obawy i strach.  Przez komplikacje losu, przypadek, niepozwalające wypełnić ...

Obce ciało

Jest w "Obcym ciele" taka scena.  Młoda dziewczyna, przyszła zakonnica, ma moment zwątpienia.  Boi się, że niedostatecznie wyjaśniła swoją nagłą decyzję ukochanemu, którego zostawiła dla Boga.  Biegnie więc do siostry przełożonej i błaga by ta pozwoliła jej wyjechać choćby na kilka godzin, by spotkać się z byłym chłopakiem.  Jednocześnie obiecuje, że po tym jak najprędzej wróci do zakonu, by pozostać w nim już na zawsze.  Na to wiekowa już siostra odpowiada jej - a co, bo jak Cię tu nie będzie to świat się skończy?  I pozwala jej jechać na tak długo, na ile dziewczyna będzie potrzebowała.  I niestety trochę tak też jest z najnowszym filmem Krzysztofa Zanussi.  Kreuje się na obraz niezwykle istotny, ważny, prawdziwy, potrzebny, podczas gdy wcale tak nie jest.  Ma ogromne ambicje.  Stara się mówić wielkie prawdy o życiu, Bogu, wierze, miłości, współczesnym świecie, złym korporacyjnym stylu życia, na dodatek rozliczać z przeszłością, krytyk...

Wielka Szóstka / Big Hero 6

Co roku na ekranach naszych kin gości przynajmniej kilka filmów animowanych.  Od europejskich produkcji dla najmłodszych, które nie grzeszą najlepszą grafiką, po cudeńka tworzone przez największe studia filmowe, z Pixarem na czele.  Od kilku dobrych lat, szczególnie w sezonie letnim swoje (coraz dłuższe) kilka minut mają również ekranizacje komiksów.  Kiedyś margines produkcji filmowych, kierowany wyłącznie do wąskiego grona odbiorców, teraz posiadający coraz bardziej znaczący udział w corocznych blockbusterach, zgarniających najwięcej zielonych w kasach kin.  "Wielka Szóstka" na tym tle jest ciekawym przypadkiem.  To takie dwa w jednym, animacja Disneya będąca ekranizacją komiksu Marvela.  Film skierowany do młodszej publiczności, radosny, kolorowy, zabawny, ale posiadający klimat filmów o superbohaterach (choć i mocno wyczuwalna jest tu również atmosfera "Pacific Rim").  Nawet typowe dla ekranizacji powieści graficznych cameo twórcy komiksowych posta...

Serce, Serduszko

Raz na jakiś czas zdarzają się takie filmy, które bardzo ciężko ugryźć, po których człowiek czuje się dziwnie.  Jakby trochę winny tego, że inaczej odbiera daną produkcję niż teoretycznie powinien.  Bo choć dany obraz skrojony jest według miary, która pasować powinna idealnie, ona jakoś nie wiedzieć czemu zupełnie nie leży, nie wygląda, uwiera i męczy.  Z reguły dzieje się tak przy komediach obyczajowych.  Produkcjach będących mieszanką humoru, wzruszenia, gorzko-słodkiego dramatu.  I tak ogląda człowiek taki film, doskonale zdaje sobie sprawę z tego w którym momencie powinien się zaśmiać, na której scenie wzruszyć, a która powinna go skłonić do myślenia, odniesienia ukazanej opowieści do swego życia, doświadczeń z przeszłości.  Wie o tym bardzo dobrze, ale nic a nic go to nie rusza.  Serce z kamienia. Tak niestety czułem się na najnowszym filmie Jana Jakuba Kolskiego.  Znudzony, zmęczony, nijak nie poruszony tą w założeniu podnoszącą na duchu, ...

Wolny strzelec / Nightcrawler

Najsilniejszym elementem "Wolnego strzelca" jest bez żadnych wątpliwości genialny występ Jake'a Gyllenhaala.  Jego kreacja jest totalna, dopieszczona w każdym ruchu, geście, spojrzeniu, wypowiedzianym słowie.  Jake całkiem zatraca się w tej roli, tak bardzo, że ani przez chwilę nie zauważa się go jako aktora, stale na pierwszym planie widzi się postać.  Jest oślizgły, przeraża swoim nieszczerym uśmiechem, szaleństwem widocznym w wyłupiastych oczach.  To człowiek zepsuty do szpiku kości, który dąży po trupach do celu, telewizyjna hiena, która zrobi wszystko dla dobrego ujęcia, zdobycia świetnego materiału do lokalnych wiadomości.  I tu paradoksalnie pojawia się problem.  Jake tak przekonująco wcielił się w swojego bohatera, jest tak dobry, że nie sposób go polubić.  Jego postać odstręcza od tego obrazu, odpycha na kilometr tak skutecznie, że z trudem śledzi się jego losy, nie chcąc mieć z nim nic wspólnego, życząc mu zdecydowanie jak najgorzej, mając je...

Szefowie wrogowie 2 / Horrible Bosses 2

Komedia to chyba najtrudniejszy gatunek ze wszystkich.  Wielką sztuką jest nakręcić film, który byłby zabójczo zabawny, a jednocześnie niegłupi.  Oczywiście by rozśmieszyć najłatwiej jest zejść poniżej pasa, rzucić tortem w twarz, rozmowy wypełnić seksualnymi aluzjami, żartami wyśmiewającymi pochodzenie rasowe, orientację seksualną, wykonywaną profesję.  Sklecić całość z luźnych scenek, gagów rozwijających się wokół jakiegoś jednego tematu, zwulgaryzować każdą scenę do granic możliwości i mieć nadzieję, że coś z tego wyjdzie.  Problem współczesnych amerykańskich komedii, których udanych reprezentantów można zliczyć na palcach jednej ręki.  "Szefowie wrogowie 2" niestety nie są wyjątkiem, nie wyróżniają się na tle marnej konkurencji.  To nudna komedia, która wykorzystuje humor najniższych lotów, opowiadając dalszą część idiotycznej historii trzech facetów, którzy pozbyli się swoich szefów.  Można ją obejrzeć, nie jest to co prawda najgorszy reprezentant...

Zrywa się wiatr / Kaze tachinu

Ostatni film Hayao Miyazakiego, który przeszedł na artystyczną emeryturę, oraz (podobno) jeden z ostatnich filmów studia Ghibli w takim kształcie - klasycznej, płaskiej, szlachetnej animacji.  Dla kontrastu mój pierwszy film studia Ghibli oglądany w kinie, na wielkim ekranie.  Dotychczas bowiem animacje Miyazakiego widywałem tylko na małym ekranie, na którym jednak również robiły ogromne wrażenie.  Byłaby wielka szkoda gdyby "Zrywa się wiatr" okazał się być ostatnim filmem wielkiego twórcy, jak również, gdyby miał to być ostatni film studia w takiej formie.  W tej odręcznej kresce jest bowiem dusza, niezwykły, niepowtarzalny klimat.  Nie tylko dla mnie był to pierwszy seans z Miyazakim w kinie, również dla kilkorga rodziców, którzy do kina przyszli ze swoimi kilkuletnimi pociechami, dziećmi w wieku jeszcze nawet nie szkolnym.  Pociesznie się patrzyło wpierw na zaskoczenie, że animacja jest z napisami a nie z dubbingiem, oraz późniejsze próby tłumaczenie na ...

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 / The Hunger Games: Mockingjay Part 1

Strasznie denerwująca jest ta obecna moda na dzielenie ostatnich części trylogii na dwa oddzielne filmy.  Zwykły skok na kasę, który z poszczególnych tomów powieści tworzy odcinki serialu, bez wyraźnego początku, bez konkretnego zakończenia, bo to nadejdzie dopiero w kolejnej produkcji z cyklu.  Skok na kasę, który pozwala producentom podwójnie zarobić.  Tak było w przypadku "Harry’ego Pottera", tak zrobiono z sagą "Zmierzch", teraz cierpią również na tym "Igrzyska śmierci".  Teoretycznie decyzja o podziale książki na dwie osobne produkcje daje twórcom większą swobodę, szansę na ukazanie całej historii zawartej w materiale źródłowym.  Zamiast dwóch godzin dysponują aż czterema, więc i cięcia w materiale nie muszą być tak drastyczne.  Z drugiej jednak strony rozciągając relatywnie krótką powieść na przesadnie długi metraż, mogą zbyt mocno trzymać się materiału źródłowego, zapominając, że tworzą jednak film, w którym książkowe dłużyzny są raczej niemile widz...

Interstellar - po drugim seansie

Obraz
whatever can happen, will happen Rzadko kiedy oglądam filmy po raz drugi.  Najczęściej nie mam po prostu na to czasu.  Poza tym mając do wyboru seans powtórkowy, lub doświadczenie nowej opowieści, zdecydowanie bardziej wolę to drugie.  Ciągle tworzące się zaległości również motywują do oglądania nowego, a nie przypominania sobie tylko tego co się już raz widziało, jakkolwiek perfekcyjne by to nie było.  Dotychczas tylko trzy filmy widziałem w kinie dwukrotnie.  "Wojnę światów", "Imagine" i "Incepcję".  Teraz do tego grona dołącza również "Interstellar".  Choć tuz po seansie nie bylem przekonany czy tak się stanie.  Najnowszy obraz Nolana podobał mi się ale odczuwałem po nim pewnego rodzaju niedosyt, w pewnym sensie nawet rozczarowanie (m.in. przez szczęśliwe zakończenie, które jednak wcale takie szczęśliwe nie jest).  Nie podejrzewałem też ze zostanie ze mną na dłużej.  Kolejne dni pokazały jednak, że historia miłości ojca do córki,...

Furia / Fury

"Furia" okazała się być jednym z najtrudniejszych filmów jakie miałem okazję obejrzeć w tym roku w kinie.  Filmem ukazującym piekło wojny w niezwykle mocny, wstrząsający  sposób.  Obrazem wyzbytym z patosu, filmowego bohaterstwa, przesadnych uproszczeń i upiększeń.  Bez ogródek ukazującym horror Drugiej Wojny Światowej.  Już w ciągu pierwszego kwadransa reżyser szokuje takimi obrazami jak oderwany kawałek ludzkiej twarzy, setki trupów spychanych do rowu przez spycharkę, ciała przejeżdżane na miazgę przez gąsienice czołgów.  A później bywa jeszcze brutalniej.  Jednak nie ma się co dziwić, w końcu to film o wojnie.  Dziwnym byłoby gdyby oszczędzono nam takich obrazów.  W "Furii" horror wojny ukazany został w bardzo bezpośredni sposób.  Doświadczamy go niejako oczami młodego chłopaka, który przypadkiem trafia na front i przydzielony zostaje do czołgu dowodzonego przez Dona "Wardaddy" Colliera, granego przez Brada Pitta.  Chłopak był ...

Mapy Gwiazd / Maps to the Stars

Mam problem z kilkoma uznanymi reżyserami.  Ścisła czołówka światowego kina.  Nazwiska, które znają chyba wszyscy, nawet  Ci, którzy nie siedzą na okrągło w kinie.  Twórcy, którzy znacząco przysłużyli się dla dobra kinematografii, których produkcje przeszły do historii, i wymieniane są wśród tych najlepszych, najbardziej znaczących, wartościowych.  Jednym z takich twórców jest David Cronenberg, reżyser "Muchy", "Wideodromu", "eXistenZ", czy niedawnego "Cosmopolis".  Reżyser, którego filmów nie jestem w stanie polubić, które w ogóle do mnie nie przemawiają, z którymi mam ogromny problem.  I choć próbowałem już wielokrotnie, nadal nie mogę się przekonać.  Kolejną próbą były "Mapy Gwiazd".  Próbą znów nieudaną. Nie wiem z czego to wynika.  Czy z materiału źródłowego - ostatnie filmy Kanadyjczyka powstawały na podstawie powieści, co by nie mówić dość specyficznych.  A może ze sposobu realizacji tych produkcji, w których wszystko jest ...

Gość / The Guest

Pewnego dnia do drzwi domu rodziny Petersonów puka przystojny, młody mężczyzna.  Przedstawia się jako David, bardzo bliski przyjaciel syna Petersonów, który niedawno zginął służąc w wojsku.  David przybył do rodziny, by spełnić ostatnie życzenie umierającego.  Zobaczyć jak radzą sobie jego bliscy i przekazać im, że bardzo ich kochał.  Z początku David zamierza zostać tylko na chwilę, wypełnić wolę zmarłego i jechać dalej, ale rodzina zatrzymuje go na dłużej.  Z uwagi na swego zmarłego syna Petersonowie chcą poznać go bliżej.  W tym samym czasie w miasteczku  w dziwnych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie.  Brzmi znajomo?  Nawet bardzo.  Na myśl nasuwa się sporo filmów, chociażby niedawny "Stoker", choć podobny jest tylko punkt wyjścia, bo "Gość" to film z zupełnie innego gatunku, z całkiem odmiennej stylistyki.  "Gość" to taki dobry-zły film.  Obraz przepełniony klimatem kina lat 80.  Elektroniczna muzyka, odrobinę gr...

Rogi / Horns

Daniel Radcliffe od  kilku lat robi wszystko byleby tylko widzowie przestali kojarzyć go z postacią, w którą wcielał się przez dobre dziesięć lat swojej młodości, byleby tylko wreszcie odkleiła się od niego łatka czarodzieja, chłopca z błyskawicą na czole.  I jak na razie wychodzi mu to całkiem dobrze, bo co rusz wybiera coraz bardziej ekstremalne role do zagrania, coraz mocniej kontrastujące postaci do tej najbardziej z nim kojarzonej.  Było już przedstawienie teatralne o chłopaku, który kocha konie, a na scenie pojawia się w całkowitym negliżu.  Był klasyczny horror z duchami i lekka komedia romantyczna.  Teraz przyszedł czas na diabła.  No może nie do końca, bardziej chłopaka z wyrastającymi z czoła rogami, który ma kontrolę nad wężami. Radcliffe wciela się w tej produkcji w Iga, chłopaka, który zostaje oskarżony o zabójstwo swojej dziewczyny.  Całe miasteczko w jednej chwili sprzysięga się przeciwko niemu, widząc w nim zło wcielone.  I które...

Interstellar

"Interstellar" niestety nie jest najlepszym filmem Christophera Nolana.  Tymi nadal pozostają "Mroczny rycerz" i "Incepcja".  Ale bez wątpienia to najodważniejszy, najbardziej ambitny i ryzykowny ze wszystkich jego dotychczasowych projektów.  Produkcja w której próbuje zmierzyć się z ostatecznym i doskonałym.  Z tym pierwszym konfrontuje się poprzez fabułę, wysyłając bohaterów swojej produkcji w najdalsze zakątki wszechświata, pytając o sens istnienia, wartość życia i siły jakie nami kierują.  Z tym drugim zderza się wielokrotnie nawiązując do arcydzieła kinematografii jakim jest "2001. Odyseja kosmiczna" Stanleya Kubricka, tworząc własną impresję na temat tamtego wielkiego filmu, w poszczególnych scenach, w niektórych wątkach, czy nawet poprzez niektóre postaci.  Jednocześnie opowiada swoją własną, przedziwną, przepełnioną śmiałymi pomysłami historię.  I dlatego "Interstellar" jest filmem, który wymaga przetrawienia, dłuższego przemyśl...

Brud / Filth

Zwiastun tego filmu zapowiadał trochę inny obraz, obiecywał odrobinę inną historię.  Można by się po nim spodziewać produkcji opowiadającej o facecie bez żadnych zahamowań, stróżu prawa, który używa na całego.  Chleje, ćpa i pieprzy się ze wszystkim co się rusza.  Leci po bandzie nie zważając na konsekwencje swoich czynów.  Okazuje się jednak, że to tylko fasada, zasłona dymna, bo "Brud" jest filmem o wyrzutach sumienia, które nie dają spokojnie żyć.  To obraz mówiący o poczuciu winy i stracie z którą nie sposób się pogodzić, która ciąży każdego dnia coraz bardziej. "Brud" jest sprawdzianem aktorskim dla Jamesa McAvoya (z którego wyszedł bardzo obronną ręką) oraz sprawdzianem wytrzymałości dla wszystkich jego fanów, bo jego rola jest tak obrzydliwa, odpychająca, że trudno znieść jego obecność.  McAvoy gra tutaj szkockiego policjanta, który ma szansę na awans i zrobi wszystko by go zdobyć.  Rzuca kłody pod nogi swoim konkurentom, podrzuca świnie, napu...

8.AAFF / Podsumowanie

Obraz
W tym tygodniu zakończyła się ósma edycja All About Freedom Festival.  Kulturalnego wydarzenia, które łączy w sobie kino, debatę, muzykę i teatr, by mówić o szeroko pojętej wolności.  Po raz czwarty miałem ogromną przyjemność uczestniczyć w tym niezwykle ciekawym wydarzeniu.  W tym roku w repertuarze znalazło się siedemnaście filmów, z czego dwa to wcześniejsze obrazy Xaviera Dolana - "Zabiłem moją matkę" oraz "Tom".  Pozostałe piętnaście produkcji to przedpremiery, które dopiero za jakiś czas wejdą do kin.  Siedem dokumentów i osiem fabuł.  Udało mi się obejrzeć w sumie dziesięć (jeśli liczyć "Mamę" Dolana, którą widziałem już wcześniej dzięki uprzejmości dystrybutora filmu Solopan, będzie jedenaście).  Jak co roku repertuar był bardzo zróżnicowany, zdarzyło się kilka miłych niespodzianek, trafiło się też kilka rozczarowań.  Najlepszym obrazem moim zdaniem okazał się być szwedzki "Turysta", rewelacyjnie nakręcony, świetnie zagrany, niezwykle ...

8.AAFF / Turysta / Płomień

Obraz
Turysta | Force Majeure | dramat | Dania, Francja, Norwegia, Szwecja | 2014 reż. i scen. Ruben Östlund (8,5/10) Bez żadnych wątpliwości - "Turysta" to najlepszy film ze wszystkich zaprezentowanych na ósmej edycji festiwalu All About Freedom.  Perfekcyjnie poprowadzony, przepięknie sfilmowany, rewelacyjnie zagrany, poruszający, mądry, zabawny i zachęcający do dyskusji.  A oparty właściwie wyłącznie na dialogach, skupiający się na obserwacji bohaterów i tego co zaczynają przeżywać, z czym muszą się zmierzyć.  Własne lęki, poczucie odpowiedzialności, wyrzuty sumienia.  Ten fantastyczny film zaczyna się bardzo spokojnie i niewinnie.  Szwedzkie małżeństwo z dwójką małych dzieci jedzie na kilka dni w góry do Francji.  Mąż ostatnimi czasy dużo pracował, teraz przez te kilka dni ma zamiar odpocząć wraz z rodziną.  Pierwsze dni upływają na sielance.  Przepiękny hotel, idealne warunki do jazdy na nartach, cisza, spokój.  Wszystko zmienia się je...

8.AAFF / Tańczący Arabowie / Czarny węgiel, kruchy lód

Obraz
Tańczący Arabowie | Dancing Arabs | dramat | Izrael, Niemcy, Francja | 2014 reż. Eran Riklis | scen. Sayed Kashua (7/10) Po serii trudnych, przygnębiających, przytłaczających wręcz produkcji, dobrze było obejrzeć na festiwalu film lekki, przyjemny, zabawny, co nie oznacza wcale, że niepoważny.  Takim obrazem okazał się być "Tańczący Arabowie", który swoją akcję rozpoczyna na początku lat 80. ubiegłego wieku w Izraelu.  Państwie w którym prawie 20% populacji stanowią Arabowie.  Jednym z nich jest Eyad, kilkuletni chłopak, który mieszka w sporym domu wraz z rodzicami, dwójką braci i wiekową babcią.  Kilka lat później, gdy podrośnie, dostanie się do najlepszej szkoły w całym kraju.  W kilkunastoosobowej klasie będzie jedynym Arabem. Ten przesympatyczny film w zabawny, lekki sposób podchodzi do niezwykle trudnego tematu, który swego rozwiązania nie może znaleźć od wielu lat.  Nie lekceważy go, nie umniejsza, tylko stara się spojrzeć z innego, ...