Zrywa się wiatr / Kaze tachinu
Ostatni film Hayao Miyazakiego, który przeszedł na artystyczną emeryturę, oraz (podobno) jeden z ostatnich filmów studia Ghibli w takim kształcie - klasycznej, płaskiej, szlachetnej animacji. Dla kontrastu mój pierwszy film studia Ghibli oglądany w kinie, na wielkim ekranie. Dotychczas bowiem animacje Miyazakiego widywałem tylko na małym ekranie, na którym jednak również robiły ogromne wrażenie. Byłaby wielka szkoda gdyby "Zrywa się wiatr" okazał się być ostatnim filmem wielkiego twórcy, jak również, gdyby miał to być ostatni film studia w takiej formie. W tej odręcznej kresce jest bowiem dusza, niezwykły, niepowtarzalny klimat. Nie tylko dla mnie był to pierwszy seans z Miyazakim w kinie, również dla kilkorga rodziców, którzy do kina przyszli ze swoimi kilkuletnimi pociechami, dziećmi w wieku jeszcze nawet nie szkolnym. Pociesznie się patrzyło wpierw na zaskoczenie, że animacja jest z napisami a nie z dubbingiem, oraz późniejsze próby tłumaczenie na bieżąco tła historycznego (akcja tego filmu rozgrywa się podczas II Wojny Światowej), wydarzeń na ekranie, które przeplatają się z wizjami i snami, oraz żeby tego jeszcze było mało, specyficznej dalekiej kultury Japonii, która jednakowoż różni się od naszej (chociażby scena ślubu).
W porównaniu do poprzednich filmów Miyazakiego, "Zrywa się wiatr" jest filmem w którym znacznie mniej jest magii, duchów, demonów, lokalnych wierzeń, które wkraczają w rzeczywistość. To film bardziej realistyczny, pod tym wzgledem bardziej przyziemny choć jego akcja rozgrywa się w przestworzach i wokół nich się kręci. Właściwie tylko sny i wyobrażenia bohatera dodają fantastycznego wymiaru tej opowieści. Jednak mimo to, animacja ta jest niemniej czarująca, zachwycająca formą i klimatem. Opowiada historię Jiro, małego chłopca, który marzy o tym by projektować samoloty. Jest to niejako marzenie zastępcze, wpierw chciał nimi latać, ale okazało się, że na to ma za słaby wzrok i pilotem nigdy nie zostanie. Jego idolem staje się włoski projektant, a inspiracją do tworzenia ość makreli. I tak film ten staje się opowieścią o dorastaniu na tle biednej, borykającej się z przeróżnymi problemami Japonii na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych. Filmem o spełnianiu marzeń, które nie raz oznaczają zaprzeczenie innych pragnień. O dorastaniu, które wiąże się z wyrzeczeniami. O wielkiej miłości, która nie zawsze znajduje szczęśliwe zakończenie, jakkolwiek silna czy czysta by ona nie była. Opowieść poprowadzona w delikatny, przepełniony emocjami sposób, które cudownie wydobywa przepiękna muzyka, jak zawsze niezawodnego Joe Hisaishiego.
8/10
W porównaniu do poprzednich filmów Miyazakiego, "Zrywa się wiatr" jest filmem w którym znacznie mniej jest magii, duchów, demonów, lokalnych wierzeń, które wkraczają w rzeczywistość. To film bardziej realistyczny, pod tym wzgledem bardziej przyziemny choć jego akcja rozgrywa się w przestworzach i wokół nich się kręci. Właściwie tylko sny i wyobrażenia bohatera dodają fantastycznego wymiaru tej opowieści. Jednak mimo to, animacja ta jest niemniej czarująca, zachwycająca formą i klimatem. Opowiada historię Jiro, małego chłopca, który marzy o tym by projektować samoloty. Jest to niejako marzenie zastępcze, wpierw chciał nimi latać, ale okazało się, że na to ma za słaby wzrok i pilotem nigdy nie zostanie. Jego idolem staje się włoski projektant, a inspiracją do tworzenia ość makreli. I tak film ten staje się opowieścią o dorastaniu na tle biednej, borykającej się z przeróżnymi problemami Japonii na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych. Filmem o spełnianiu marzeń, które nie raz oznaczają zaprzeczenie innych pragnień. O dorastaniu, które wiąże się z wyrzeczeniami. O wielkiej miłości, która nie zawsze znajduje szczęśliwe zakończenie, jakkolwiek silna czy czysta by ona nie była. Opowieść poprowadzona w delikatny, przepełniony emocjami sposób, które cudownie wydobywa przepiękna muzyka, jak zawsze niezawodnego Joe Hisaishiego.
8/10
Komentarze
Prześlij komentarz