Furia / Fury

"Furia" okazała się być jednym z najtrudniejszych filmów jakie miałem okazję obejrzeć w tym roku w kinie.  Filmem ukazującym piekło wojny w niezwykle mocny, wstrząsający  sposób.  Obrazem wyzbytym z patosu, filmowego bohaterstwa, przesadnych uproszczeń i upiększeń.  Bez ogródek ukazującym horror Drugiej Wojny Światowej.  Już w ciągu pierwszego kwadransa reżyser szokuje takimi obrazami jak oderwany kawałek ludzkiej twarzy, setki trupów spychanych do rowu przez spycharkę, ciała przejeżdżane na miazgę przez gąsienice czołgów.  A później bywa jeszcze brutalniej.  Jednak nie ma się co dziwić, w końcu to film o wojnie.  Dziwnym byłoby gdyby oszczędzono nam takich obrazów. 

W "Furii" horror wojny ukazany został w bardzo bezpośredni sposób.  Doświadczamy go niejako oczami młodego chłopaka, który przypadkiem trafia na front i przydzielony zostaje do czołgu dowodzonego przez Dona "Wardaddy" Colliera, granego przez Brada Pitta.  Chłopak był szkolony do błyskawicznego pisania na maszynie (sześćdziesiąt słów na minutę), trafił jednak na pole walki.  Bez jakiegokolwiek przeszkolenia, zupełnie nieprzygotowany na okropieństwa jakich niedługo doświadczy.  Dołącza do czwórki amerykańskich żołnierzy, którzy w czołgu zwanym Furia, walczą na froncie Drugiej Wojny Światowej.  Wardaddy, Bible, Gordo i Coon-Ass byli razem w Afryce, Francji, teraz zabijają Niemców w Niemczech.  Jest kwiecień roku 1945.  Hitler rozpoczyna wojnę totalną, w której uczestniczą również kobiety i dzieci.  Chłopak trafia do rzeczywistości w której przestają obowiązywać jakiegokolwiek normy, zasady moralne, która niczym nie przypomina dotychczasowego życia, w której nie ma typowo rozumianego dobra i zła.  Obowiązuje tylko jedna, prosta zasada.  Albo ty zabijesz ich, albo oni zabiją Ciebie.  Śmierć czyha bowiem na każdym kroku, wydarza się w każdej minucie.  Zginąć może każdy, bez względu na doświadczenie, rangę, długość przebytej służby.  Decyduje o tym przypadek, szczęście, Bóg. 

Świetnie spisują się w tej produkcji aktorzy.  Surowy Pitt, skupiony LeBeouf oraz młodziutki Logan Lerman z którego za kilkanaście lat może być naprawdę niezły aktor.  Tworzą oni przekonujące postaci, o których może nie wiemy zbyt wiele, ale w ich kreacjach czuć, że niosą ze sobą ciężki bagaż okropnych przeżyć, które ukształtowały ich na takich ludzi, jakich teraz widzimy.  Zmęczeni, zmasakrowani psychicznie.  "Furia" broni się również od strony technicznej.  To film perfekcyjnie zrealizowany, świetnie nakręcony, który sceny na froncie ukazuje z taką mocną, że niesamowicie przyspieszają bicie serca, wgniatają w fotel.  Jednak co ważne jest obrazem, któremu udaje się te niosące ogromny ładunek emocjonalny sekwencje gładko łączyć z momentami długich, spokojnych rozmów, jak chociażby wątek obiadu u dwóch młodych Niemek w odbitym, zniszczonym miasteczku.  Sceny te nie zwalniają przesadnie akcji, nie rozbijają rytmu całego filmu.

7,5/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017