39.FFG / Podsumowanie


Równo tydzień temu zakończył się 39. Festiwal Filmowy w Gdyni.  Złote Lwy powędrowały (jak najbardziej zasłużenie) do filmu "Bogowie", który wyróżniony został również w kategoriach: najlepszy aktor pierwszoplanowy, scenariusz, charakteryzacja i scenografia.  Cieszą wyróżnienia dla Pasikowskiego za reżyserię "Jacka Stronga", docenienie "Obywatela" Jerzego Stuhra specjalną nagrodą Jury, Srebrny Lew dla "Pod mocnym aniołem", nagrodzenie efektów specjalnych w "Miasto 44" i zdjęć w "Hardkor Disko".  Trochę zaskakuje wyróżnienie młodziutkiej Zofii Wichłacz za pierwszoplanową rolę w "Miasto 44", ale w tym roku brakowało wyrazistych ról kobiecych, więc choć ta nagroda wydaje się trochę na wyrost, nie wiąże się z pominięciem znacznie lepszego występu.  I tak w sumie zgadzam się z większością nagród przyznanych przez jury.

To był mój pierwszy Festiwal w Gdyni, co może wydać się odrobinę dziwne, biorąc pod uwagę, że właściwie od urodzenia mieszkam w tym pięknym mieście.  Nigdy mi jednak jakoś nie było po drodze na to wydarzenie.  Odstraszała (kiedyś) niezbyt udana organizacja, wysokie ceny karnetów, oraz to, że dawniej polskie kino nie prezentowało tak dobrego poziomu jak dziś.  W tym roku miałem szczęście otrzymać w prezencie karnet na większość filmów Festiwalu, więc z chęcią i sporą ciekawością wybrałem się wreszcie na to kulturalne wydarzenie.  I muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tego co zobaczyłem.  Niestety trochę moje plany filmowe pokrzyżowało niespodziewane przeziębienie, które zwaliło mnie z nóg na weekend przed Festiwalem i trzymało tak długo, że zmuszony zostałem do zrezygnowania z jednego dnia, czyli dwóch seansów.  I tak nie widziałem "Odruchu serca" pokazywanego w ramach wieczorów z HBO, oraz najnowszego filmu Urszuli Antoniak "Strefa nagości".  Ominął mnie również pokaz i spotkanie z twórcami "Zmruż oczy" bo jak się okazało obowiązywały na niego specjalne wejściówki.  W sumie widziałem więc jedenaście filmów przez cztery dni.  Dwa z nich okazały się absolutną stratą czasu ("Onirica - Psie pole" i "Sąsiady").  Ogólnie jednak rzecz biorąc poziom tegorocznych filmów był bardzo dobry.  Nawet filmy, które w jakimś stopniu rozczarowały, nie zachwyciły tak jak inne, oglądało się przyzwoicie.  A najlepsi moim zdaniem byli ex aequo "Jack Strong" oraz "Bogowie" z fenomenalną rolą Tomasza Kota.

Fajnie było zobaczyć na ekranie "Kingsajza" w odrestaurowanej cyfrowo formie, ciekawie było również wziąć udział w spotkaniu z twórcami po tym seansie.  Posłuchać co na temat tego klasycznego już w sumie filmu mają do powiedzenia aktorzy: Katarzyna Figura, Grzegorz Heromiński, Joachim Lamża, oraz odpowiedzialna za kostiumy Małgorzata Braszka.  Jeszcze ciekawszą okazała się dyskusja po urzekającym filmie "Małe stłuczki" na którym przede wszystkim wypowiadała się dwójka reżyserów: Aleksandra Gowin i Ireneusz Grzyb, przybliżając proces powstawania tego niezwykłego filmu.  Szkoda trochę, że na podobne spotkania z twórcami filmów biorących udział w konkursie głównym wstęp mieli jedynie posiadacze dwukrotnie droższych karnetów specjalnych.  Ciekawie byłoby posłuchać również o tamtych filmach, zobaczyć aktorów w nich grających.  Choć Festiwal w Gdyni ma akurat to do siebie, że na znane osoby trafić bardzo łatwo, wystarczy tylko trochę pokręcić się między Multikinem na Skwerze Kościuszki a Teatrem Muzycznym, w których odbywają się projekcje.  I tak przez te kilka dni po raz pierwszy na żywo dostrzegłem Andrzeja Chyrę, Małgorzatę Foremniak, Ewę Błaszczyk i Marcina Dorocińskiego.

Pochwalić muszę organizację festiwalu, zaczynając od banalnie prostego systemu rezerwacji, na sprawnej ekipie Multikina Gdynia kończąc.  Co prawda pierwszego dnia festiwalu, gdy został włączony system rezerwacji, przez pierwsze kilka minut trochę niedomagał, ale przez kolejne dni festiwalu nie było z nim żadnego problemu.  Ósma trzydzieści rano, logowanie do systemu, zaznaczenie seansów do obejrzenia na następny dzień, zobaczenie jak szybko znikają wolne miejsca, by później po południu wejść do Multikina i z wiszącym na smyczy karnetem stawić się w kolejce do jednej z sześciu sal.  Im wcześniej tym lepiej, bo rezerwacje bez miejscówki, więc pierwsi w kolejce mają najlepsze miejsca.  Najdłuższa kolejka do "Miasto 44", ciągnąca się na ponad pół godziny przed seansem.  Mimo oczekiwań  atmosfera zawsze była dobra.  Fantastycznym uczuciem było też siedzieć już na sali kinowej, największej w całym multipleksie, wypełnionej po brzegi widzami, nie wycieczką szkolną i czekać na film, polski film.  Jeszcze przyjemniejszym, gdy seans okazywał się wciągać, emocjonować, bawić i wzruszać, tak jak "Obywatel", tak jak "Bogowie".

I jeszcze już na sam koniec.  Dzięki Kaczy za wspólnych kilka seansów, oraz długie dyskusje po nich prowadzone.  Miło było móc się powymieniać wrażeniami z obejrzanych filmów, podyskutować o tym co się widziało na srebrnym ekranie.

Filmy Festiwalu:
Jack Strong - 8/10
Bogowie - 8/10
Kingsajz - 8/10
Miasto 44 - 7,5/10
Małe stłuczki - 7,5/10
Hardkor Disko - 7/10
Obywatel - 7/10
Pod Mocnym Aniołem - 7/10
Jeziorak - 7/10
Kebab i Horoskop - 6/10
Zbliżenia - 6/10
Fotograf - 5/10
Onirica - Psie Pole - 4/10
Sąsiady - 3/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017