Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2014

Hobbit: Bitwa Pięciu Armii / The Hobbit: The Battle of the Five Armies

Fanem Tolkienowskich opowieści zdecydowanie nie jestem.  Nie widziałem trylogii "Władcy Pierścieni" i nic nie zapowiada bym miał ją kiedykolwiek nadrobić.  Na pierwszego "Hobbita" wybrałem się do kina wyłącznie po to, by na własne oczy przekonać się na czym polega i jak prezentuje się nowa technologia - HFR, czyli 48 klatek na sekundę.  Ani film ani ten technologiczny bajer nie przypadły mi wtedy do gustu.  Dlatego drugiego "Hobbita" już całkiem sobie darowałem.  Na trójkę jednak się wybrałem, ale tylko dla towarzystwa, wcześniej nadrabiając "Pustkowie Smauga", które rozczarowało mnie okrutnie.  A wydaje mi się, że filmy te mają bardzo ułatwione zadanie, bo spoglądam na nie jak na zwykłe produkcje, bez sentymentu do poprzedniej trylogii, czy twórczości Tolkiena.  Bez bagażu wyobrażeń, nadziei, wysoko ustawianej poprzeczki.  Ku memu ogromnemu zaskoczeniu "Bitwa Pięciu Armii" podobała mi się bardzo i mimo pewnych mankamentów jakie jej dol...

Pani z przedszkola

Powinienem się już nauczyć by pod żadnym pozorem nie wierzyć zwiastunom.  To, że dwie minuty zapowiedzi prezentują się interesująco, zachęcająco, nie znaczy od razu, że sam film będzie wart uwagi.  Rzadko który zwiastun w pełni oddaje to jaki będzie sam film.  Bo zadaniem trailera nie jest przedstawienie samego filmu, a przyciągnięcie do kin jak największej liczby widzów.  Stąd jedno często nie odpowiada drugiemu.  Tak jest niestety w przypadku "Pani z przedszkola", która swoją  świetnie zmontowaną reklamówką skutecznie zachęcała do kupna biletu, obiecując zabawną, lekką i niegłupią komedię ze świetną obsadą. Sprawdziło się niestety tylko to ostatnie. Decydując się na obejrzenie "Pani z przedszkola" sugerowałem się również właśnie doborową obsadą.  Janda, Kulesza, Gruszka nie są aktorkami, które grywają w pierwszym lepszym filmie, w głupawych komediach ich nazwiska się nie pojawiają. Tu prezentują się jak zwykle fantastycznie: Janda jako Babcia z zas...

Hobbit: Pustkowie Smauga / The Hobbit: The Desolation of Smaug

Druga część "Hobbita" przypomina grę komputerową.  Tak w treści jak i w formie.  Fabuła skonstruowana jest na bazie kolejnych misji, coraz trudniejszych poziomów, które muszą przejść bohaterowie.  W "Niezwykłej podróży" udało im się uciec na gigantycznych ptakach przed ścigającymi ich Orkami.  Teraz do pokonania mają Mroczny Las w którym grasują olbrzymie pająki, później będą musieli uciec z elfickiego więzienia, by rwistą rzeką dostać się do miasta na jeziorze, zdobyć broń potrzebną im do walki ze smokiem, wspiąć się na Samotną Górę i odkryć niewidzialne drzwi.  No i wreszcie, najważniejsze, zabić smoka, by odzyskać utracone Królestwo i swój skarb.  Każda kolejna misja jest trudniejsza od poprzedniej, pokonanie jednej trudności, prowadzi do kolejnej.  Taka etapowość fabuły powoduje rwanie napięcia, które ciągle faluje, raz dobrze wspomagając akcję, innym razem opadając tak nisko, że całość zaczyna mocno nudzić.  Oprócz treści opartej na zasadzi...

Wataha - sezon I

"Wataha" była jedną z najgorętszych serialowych premier w tegorocznym jesiennym sezonie.  Produkcja, która pierwotnie miała być realizowana dla stacji Polsat, w końcu trafiła do HBO, kablówki której amerykański oddział słynie z produkcji wybitnych seriali.  "Wataha" miała być trzymającym w napięciu serialem sensacyjnym, składającym się z sześciu odcinków.  Serialem opowiadającym o pracy strażników granicznych w polskich górach, którzy strzegą naszej południowo-wschodniej granicy.  Granicy Polski z Ukrainą, Europy ze Wschodem.  Narażonej na przemyt wszelkiej maści towarów, przepływ ludzi ze wschodu na zachód.  Miała być serialem napędzanym przez zagadkę, pytanie kto dopuścił się zamachu, w którym (w pierwszym odcinku) ginie większość strażników granicznych, prócz głównego bohatera, który automatycznie staje się pierwszym podejrzanym. Pamiętając poprzednie dokonanie polskiego HBO, genialny serial "Bez tajemnic", który doczekał się trzech sezonów, nadzieje na...

Zimowy sen / Kış Uykusu

Bohaterem tego filmu jest dialog.  Przedłużające się rozmowy, trwające wiele minut, rozbudowane konwersacje.  Te, które główny bohater prowadzi ze swoją młodą żoną, która ma poczucie niespełnienia, pragnie by jeszcze coś w życiu osiągnąć, nie być jedynie żoną swego bogatego męża.  Te, które bohater prowadzi z nieszczęśliwą siostrą, która rozstała się z mężem alkoholikiem, za którym tęskni coraz mocniej, choć nienawidzi go szczerze, a swoją złość na niego przelewa w pretensje o wszystko do całego świata.  Rozmowy z nauczycielem, którego żona zaprasza do ich wielkiego domu-hotelu, rozmowy ze swoim pomocnikiem, który zajmuje się utrzymaniem hotelu, oraz jeszcze kilkoma innymi osobami, które przewijają się w życiu bohatera.  Długie konwersacje, które nie zawsze toczą się w dobrym kierunku.  Gdy z jednego słowa dialog rozrasta się do gigantycznych rozmiarów dysputy, jak chociażby wtedy gdy siostra mężczyzny rozpoczyna dyskusję o artykułach jakie pisze on do loka...

Czysta krew - sezon VII / True Blood - season VII

Od zakończenia siódmego sezonu "Czystej krwi" minęło już dobrych kilka miesięcy, i choć ostatni sezon tego serialu śledziłem na bieżąco w HBO, jakoś ciągle nie mogłem zabrać się za napisanie podsumowania tej serii.  A jest ono dość szczególne, bo te dziesięć odcinków, które zostały wyemitowane tego lata, były ostatnimi epizodami całego serialu, który po siedmiu latach obecności na małych ekranach, został oficjalnie zakończony.  I choć zdecydowanie nie był to najlepszy sezon ze wszystkich (tym nadal pozostaje drugi), to był lepszy od poprzednika.  Przede wszystkim dzięki postaciom Pam i Ericka, którzy dostali więcej czasu ekranowego.  Genialny duet, którego wątek ogląda się najprzyjemniej.  Jest zabawny, ekscytujący, zaskakujący, świetnie zagrany.  Iskra, która rozpala ten serial, dodaje mu energii i wyrazistości.  Na korzyść tej serii wyszło również to, że jest ona (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) bardziej realistyczna od poprzednich.  Mniej w ni...

Mów mi Vincent / St. Vincent

"Mów mi Vincent" jest dokładnie takim filmem, jakiego się można było spodziewać, po zaznajomieniu się z opisem, bądź też zwiastunem do tej produkcji.  To ciepła, zabawna, pozytywna opowieść zrealizowana ku pokrzepieniu serc.  Film momentami, a szczególnie pod sam koniec, strasznie przesłodzony, ale na szczęście strawny, udanie mieszający na przemian wzruszenie z radośniejszymi momentami.  Film, który rozwija się dokładnie w takim kierunku, w jakim tego podświadomie oczekujemy.  Ale to nie problem, bo jest poprowadzony w tak lekki, przyjemny i zgrabny sposób, że bardziej od tego jak się skończy, interesuje sama droga do finału. Film Theodore'a Melfiego to historia Oliviera, chłopca, który wraz z matką pielęgniarką, przeprowadza się do nowego domu na Brooklynie.  Uciekli od ojca prawnika, który ustawicznie zdradzał kobietę i nie interesował się chłopcem.  Już pierwszego dnia pobytu w nowym miejscu poznają swojego sąsiada.  Samotnego, starego, zrzędliwe...

Love, Rosie

Kiedyś zaznaczyłem ten film na filmwebie do obejrzenia.  Zupełnie nie pamiętam już kiedy i dlaczego.  Być może zachęciła mnie do tego obsada, choć nie gra tutaj żaden z moich ulubionych aktorów.  Może plakat, te czasem potrafią skutecznie zaciekawić nadchodzącą produkcją, a może sam opis wydał mi się wtedy wystarczająco interesujący.  Nie wiem.  Ważne jednak, że kilka dni temu, wraz z polską premierą tej produkcji, wyskoczyło mi powiadomienie o niej.  A ponieważ do kin chadzam właściwie na wszystko co leci, i co zapowiada się w miarę zachęcająco, pomyślałem sobie, że spróbuję.  Choć obawiałem się dość mocno, że trafię na schematyczną komedię romantyczną.  Na szczęście "Love, Rosie" ze schematem rom-komów ma niewiele wspólnego.  To urokliwa historia pewnej niespełnionej? miłości, związku, który nigdy nie miał szczęścia się wydarzyć.  Przez nieporozumienia, obawy i strach.  Przez komplikacje losu, przypadek, niepozwalające wypełnić ...

Obce ciało

Jest w "Obcym ciele" taka scena.  Młoda dziewczyna, przyszła zakonnica, ma moment zwątpienia.  Boi się, że niedostatecznie wyjaśniła swoją nagłą decyzję ukochanemu, którego zostawiła dla Boga.  Biegnie więc do siostry przełożonej i błaga by ta pozwoliła jej wyjechać choćby na kilka godzin, by spotkać się z byłym chłopakiem.  Jednocześnie obiecuje, że po tym jak najprędzej wróci do zakonu, by pozostać w nim już na zawsze.  Na to wiekowa już siostra odpowiada jej - a co, bo jak Cię tu nie będzie to świat się skończy?  I pozwala jej jechać na tak długo, na ile dziewczyna będzie potrzebowała.  I niestety trochę tak też jest z najnowszym filmem Krzysztofa Zanussi.  Kreuje się na obraz niezwykle istotny, ważny, prawdziwy, potrzebny, podczas gdy wcale tak nie jest.  Ma ogromne ambicje.  Stara się mówić wielkie prawdy o życiu, Bogu, wierze, miłości, współczesnym świecie, złym korporacyjnym stylu życia, na dodatek rozliczać z przeszłością, krytyk...

Wielka Szóstka / Big Hero 6

Co roku na ekranach naszych kin gości przynajmniej kilka filmów animowanych.  Od europejskich produkcji dla najmłodszych, które nie grzeszą najlepszą grafiką, po cudeńka tworzone przez największe studia filmowe, z Pixarem na czele.  Od kilku dobrych lat, szczególnie w sezonie letnim swoje (coraz dłuższe) kilka minut mają również ekranizacje komiksów.  Kiedyś margines produkcji filmowych, kierowany wyłącznie do wąskiego grona odbiorców, teraz posiadający coraz bardziej znaczący udział w corocznych blockbusterach, zgarniających najwięcej zielonych w kasach kin.  "Wielka Szóstka" na tym tle jest ciekawym przypadkiem.  To takie dwa w jednym, animacja Disneya będąca ekranizacją komiksu Marvela.  Film skierowany do młodszej publiczności, radosny, kolorowy, zabawny, ale posiadający klimat filmów o superbohaterach (choć i mocno wyczuwalna jest tu również atmosfera "Pacific Rim").  Nawet typowe dla ekranizacji powieści graficznych cameo twórcy komiksowych posta...

Serce, Serduszko

Raz na jakiś czas zdarzają się takie filmy, które bardzo ciężko ugryźć, po których człowiek czuje się dziwnie.  Jakby trochę winny tego, że inaczej odbiera daną produkcję niż teoretycznie powinien.  Bo choć dany obraz skrojony jest według miary, która pasować powinna idealnie, ona jakoś nie wiedzieć czemu zupełnie nie leży, nie wygląda, uwiera i męczy.  Z reguły dzieje się tak przy komediach obyczajowych.  Produkcjach będących mieszanką humoru, wzruszenia, gorzko-słodkiego dramatu.  I tak ogląda człowiek taki film, doskonale zdaje sobie sprawę z tego w którym momencie powinien się zaśmiać, na której scenie wzruszyć, a która powinna go skłonić do myślenia, odniesienia ukazanej opowieści do swego życia, doświadczeń z przeszłości.  Wie o tym bardzo dobrze, ale nic a nic go to nie rusza.  Serce z kamienia. Tak niestety czułem się na najnowszym filmie Jana Jakuba Kolskiego.  Znudzony, zmęczony, nijak nie poruszony tą w założeniu podnoszącą na duchu, ...

Wolny strzelec / Nightcrawler

Najsilniejszym elementem "Wolnego strzelca" jest bez żadnych wątpliwości genialny występ Jake'a Gyllenhaala.  Jego kreacja jest totalna, dopieszczona w każdym ruchu, geście, spojrzeniu, wypowiedzianym słowie.  Jake całkiem zatraca się w tej roli, tak bardzo, że ani przez chwilę nie zauważa się go jako aktora, stale na pierwszym planie widzi się postać.  Jest oślizgły, przeraża swoim nieszczerym uśmiechem, szaleństwem widocznym w wyłupiastych oczach.  To człowiek zepsuty do szpiku kości, który dąży po trupach do celu, telewizyjna hiena, która zrobi wszystko dla dobrego ujęcia, zdobycia świetnego materiału do lokalnych wiadomości.  I tu paradoksalnie pojawia się problem.  Jake tak przekonująco wcielił się w swojego bohatera, jest tak dobry, że nie sposób go polubić.  Jego postać odstręcza od tego obrazu, odpycha na kilometr tak skutecznie, że z trudem śledzi się jego losy, nie chcąc mieć z nim nic wspólnego, życząc mu zdecydowanie jak najgorzej, mając je...