Pokój / Room
Laureat licznych festiwali filmowych, między innymi Warszawskiego Festiwalu Filmowego na którym zgarnął nagrodę publiczności. Doceniany przez widzów, chwalony przez krytyków. Film, który bierze udział w tegorocznym wyścigu po Oscary. Obraz o którym strasznie trudno coś napisać. Jednak wcale nie dlatego, że te wszystkie nagrody i wyróżnienia są nieuzasadnione. Wręcz przeciwnie. "Pokój" jest jedną z tych produkcji, o której najlepiej wiedzieć jak najmniej, by przypadkiem nie zepsuć sobie seansu. Im mniejszy hype, im mniejsze oczekiwania, tym większe prawdopodobieństwo, że ten niezwykły film zrobi dobre wrażenie. A jeśli już coś o jego fabule pisać, to w sumie wystarczą dwa zdania. To opowieść o matce i jej pięcioletnim synu, którzy uwięzieni są w tytułowym pokoju. Pokoju, który dla chłopca jest całym jego światem.
"Pokój" jest jednak czymś znacznie więcej ponad ten prosty opis. Jest czymś ponad prostą opowieść o zaginięciu, uwięzieniu i zniewoleniu. To zaledwie wierzchołek góry lodowej, do wielowymiarowej opowieści jaką jest ta produkcja. Historii o potędze wyobraźni, która jest w stanie przeistoczyć najgorsze sytuacje w chwile, które można wytrzymać. Film opowiadający o tym, że wszystko ma dwie strony, że spojrzenie na świat zmienia się w zależności od miejsca z jakiego patrzymy. O tym, że to co tak znane dla jednych, może okazać się całkiem obce dla innych. To opowieść o konsekwencjach pewnych zdarzeń, które zdają się przede wszystkim dotyczyć danej jednostki, ale mają również wpływ na otoczenie, na jej bliskich. Opowieść o potędze matczynej miłości, sile woli i niezłomności. Opowieść zachwycająca się światem, życiem, pomimo, że przez bardzo długi czas wcale tego świata nie pokazuje. Bo światem przez bardzo długi czas są tu cztery ściany, przez brak odniesienia rozciągnięte do niebotycznych rozmiarów. Rozmiarów dziecięcej wyobraźni. Co najciekawsze nie jest to produkcja nastawiona na epatowanie dramatem, tragedią jaka spotyka bohaterów, a dużo bardziej jest zainteresowany dobrem jakie wypływa z relacji matka – dziecko, pozytywnym aspektem tej opowieści.
"Pokój" nie jest jednak filmem idealnym. Nie jest również obrazem tak fenomenalnym jak o nim niektórzy piszą. To bardzo udane, wieloaspektowe kino. Poważny, ale w pewnym sensie zaskakująco optymistyczny dramat, który jednak miewa pewne problemy z utrzymaniem odpowiedniego tempa. Jest dość nierówny, chwilami ma się wrażenie, że gubi drogę, nie za bardzo wie w jaką stronę zmierza. Pomaga mu jednak perspektywa, rozbudowanie tej opowieści, rozszerzenie jej na inne postaci, oraz kilka zwrotów akcji, które bardzo skutecznie podnoszą napięcie, przyspieszają bicie serca. To co jednak przede wszystkim tworzy ten film, to fantastyczne kreacje aktorskie. "Pokój" nie byłby tak emocjonujący, tak chwilami autentycznie wzruszający, gdyby nie duet Brie Larson i Jacob Tremblay, który choć ma dopiero dziewięć lat spisał się wyśmienicie. To dzięki nim ten film tak żyje i mimo pewnych nierówności, interesuje do samego końca.
8/10
"Pokój" jest jednak czymś znacznie więcej ponad ten prosty opis. Jest czymś ponad prostą opowieść o zaginięciu, uwięzieniu i zniewoleniu. To zaledwie wierzchołek góry lodowej, do wielowymiarowej opowieści jaką jest ta produkcja. Historii o potędze wyobraźni, która jest w stanie przeistoczyć najgorsze sytuacje w chwile, które można wytrzymać. Film opowiadający o tym, że wszystko ma dwie strony, że spojrzenie na świat zmienia się w zależności od miejsca z jakiego patrzymy. O tym, że to co tak znane dla jednych, może okazać się całkiem obce dla innych. To opowieść o konsekwencjach pewnych zdarzeń, które zdają się przede wszystkim dotyczyć danej jednostki, ale mają również wpływ na otoczenie, na jej bliskich. Opowieść o potędze matczynej miłości, sile woli i niezłomności. Opowieść zachwycająca się światem, życiem, pomimo, że przez bardzo długi czas wcale tego świata nie pokazuje. Bo światem przez bardzo długi czas są tu cztery ściany, przez brak odniesienia rozciągnięte do niebotycznych rozmiarów. Rozmiarów dziecięcej wyobraźni. Co najciekawsze nie jest to produkcja nastawiona na epatowanie dramatem, tragedią jaka spotyka bohaterów, a dużo bardziej jest zainteresowany dobrem jakie wypływa z relacji matka – dziecko, pozytywnym aspektem tej opowieści.
"Pokój" nie jest jednak filmem idealnym. Nie jest również obrazem tak fenomenalnym jak o nim niektórzy piszą. To bardzo udane, wieloaspektowe kino. Poważny, ale w pewnym sensie zaskakująco optymistyczny dramat, który jednak miewa pewne problemy z utrzymaniem odpowiedniego tempa. Jest dość nierówny, chwilami ma się wrażenie, że gubi drogę, nie za bardzo wie w jaką stronę zmierza. Pomaga mu jednak perspektywa, rozbudowanie tej opowieści, rozszerzenie jej na inne postaci, oraz kilka zwrotów akcji, które bardzo skutecznie podnoszą napięcie, przyspieszają bicie serca. To co jednak przede wszystkim tworzy ten film, to fantastyczne kreacje aktorskie. "Pokój" nie byłby tak emocjonujący, tak chwilami autentycznie wzruszający, gdyby nie duet Brie Larson i Jacob Tremblay, który choć ma dopiero dziewięć lat spisał się wyśmienicie. To dzięki nim ten film tak żyje i mimo pewnych nierówności, interesuje do samego końca.
8/10
Komentarze
Prześlij komentarz