Brooklyn
"Brooklyn" to historia pewnej młodej dziewczyny pochodzącej z niewielkiego irlandzkiego miasteczka, która dzięki pomocy zaprzyjaźnionego księdza wyjeżdża do Ameryki. Są lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku i emigracja do Stanów daje jej szansę by wieść życie o jakim w swojej ojczyźnie mogłaby tylko pomarzyć. Ellis zostawia za sobą matkę oraz starszą siostrę, i wyrusza w długą podróż. Podróż właściwie w jedną stronę. W miejsce odległe o setki kilometrów, wiele dni drogi. Miejsce w którym całkiem sama będzie starać się budować swoją nową przyszłość. W wielkiej Ameryce, mieszkając na tytułowym Brooklynie. Niby tylko tyle, taka prosta opowieść, ale dzięki wspaniałej Saoirse Ronan, która z gracją prowadzi ten film, zgrabnemu scenariuszowi, i bardzo delikatnej reżyserii, naprawdę świetnie ogląda się tę produkcję. Opowieść o emigrantce, która wyrusza w świat by odnaleźć siebie.
To co chyba najbardziej zachwyca w filmie Johna Crowleya to jego klimat. Niezwykła, spokojna, delikatna atmosfera, która choć jest bardzo wyciszona, jednak pęka w szwach od emocji. „Brooklyn” to film momentami urokliwie zabawny, chwilami całkiem wzruszający, ale jednocześnie przez większą część seansu bardzo melancholijny, subtelny i smutny. Utrzymany w pewnego rodzaju zadumie, zamyśleniu, wspomnieniu tego co było, co zostało pozostawione po drugiej stronie Oceanu. Posiadający jednak pewną dozę optymizmu, nadziei na to co przyniesie los. Swego rodzaju delikatny uśmiech jeszcze nieznanej przyszłości. To film balsam dla duszy, trochę magiczny, odrobinę bajkowy, ale utrzymany w odpowiednich proporcjach. Tak aby jego spokojny czar nie przesłonił za nadto emigracyjnej rzeczywistości z jaką zmierzyć się musi bohaterka, ale i by ta rzeczywistość nie ciążyła przesadnie.
"Brooklyn" to film o dorastaniu. O odnajdywaniu swojej drogi w rozpoczynającym się dopiero dorosłym życiu. Obraz mówiący o poszukiwaniu swojego szczęścia oraz miejsca, które można by nazwać swoim nowym domem. Film o emigracji, o tęsknocie za własnym krajem, za rodziną, przyjaciółmi, za rodzinnymi stronami. Za wszystkim tym co tak bliskie, co tak doskonale znane od dziecka. Film o trudach odnalezienia siebie. O tęsknocie za wszystkim tym co zostało zostawione za sobą. O zagubieniu w nowym miejscu, strachu i tęsknocie paraliżującej każdy ruch. O potrzebie drugiego człowieka, potrzebie jego obecności, by móc budować swoją przyszłość. I o tym, że w pewnym sensie trzeba niejako odpuścić przeszłość, by móc w pełni zacząć żyć w innym miejscu. Spokojny, urokliwy, niby zwyczajny, ale jednak w jakimś stopniu niezwykły film.
7.5/10
To co chyba najbardziej zachwyca w filmie Johna Crowleya to jego klimat. Niezwykła, spokojna, delikatna atmosfera, która choć jest bardzo wyciszona, jednak pęka w szwach od emocji. „Brooklyn” to film momentami urokliwie zabawny, chwilami całkiem wzruszający, ale jednocześnie przez większą część seansu bardzo melancholijny, subtelny i smutny. Utrzymany w pewnego rodzaju zadumie, zamyśleniu, wspomnieniu tego co było, co zostało pozostawione po drugiej stronie Oceanu. Posiadający jednak pewną dozę optymizmu, nadziei na to co przyniesie los. Swego rodzaju delikatny uśmiech jeszcze nieznanej przyszłości. To film balsam dla duszy, trochę magiczny, odrobinę bajkowy, ale utrzymany w odpowiednich proporcjach. Tak aby jego spokojny czar nie przesłonił za nadto emigracyjnej rzeczywistości z jaką zmierzyć się musi bohaterka, ale i by ta rzeczywistość nie ciążyła przesadnie.
"Brooklyn" to film o dorastaniu. O odnajdywaniu swojej drogi w rozpoczynającym się dopiero dorosłym życiu. Obraz mówiący o poszukiwaniu swojego szczęścia oraz miejsca, które można by nazwać swoim nowym domem. Film o emigracji, o tęsknocie za własnym krajem, za rodziną, przyjaciółmi, za rodzinnymi stronami. Za wszystkim tym co tak bliskie, co tak doskonale znane od dziecka. Film o trudach odnalezienia siebie. O tęsknocie za wszystkim tym co zostało zostawione za sobą. O zagubieniu w nowym miejscu, strachu i tęsknocie paraliżującej każdy ruch. O potrzebie drugiego człowieka, potrzebie jego obecności, by móc budować swoją przyszłość. I o tym, że w pewnym sensie trzeba niejako odpuścić przeszłość, by móc w pełni zacząć żyć w innym miejscu. Spokojny, urokliwy, niby zwyczajny, ale jednak w jakimś stopniu niezwykły film.
7.5/10
Komentarze
Prześlij komentarz