Tajemnice Bridgend / Bridgend

Temat tego filmu jest niezwykle interesujący, zagadkowy i obiecujący.  Miasteczko Bridgend, położone gdzieś w środkowej Walii, istnieje bowiem naprawdę.  W ciągu ostatnich kilku lat zostało owiane złą sławą.  Od roku 2007 do 2012 odnotowano tam aż 79. samobójstw, w większości popełnionych przez nastolatków, którzy nie zostawiwszy za sobą żadnego listu pożegnalnego czy wyjaśnienia, powiesili się w miejscach , które łatwo mogli odnaleźć ich bliscy.  Tajemnicze samobójstwa trwają do dziś i nadal nie udało się wyjaśnić dlaczego właśnie w Bridgend dochodzi do nich tak często.
 
Punkt wyjścia pod ten film był więc naprawdę interesujący.  Oferował przeróżne możliwości interpretacyjne, kierunki rozwoju historii.  Od zwykłego dramatu, przez thriller aż po horror.  Twórcy jednak podążyli w stronę typowego schematu, przez który ta intrygująca opowieść stała się nudna, nieciekawa i irytująca.  Produkcja ta rozpoczyna się gdy do Bridgend przyjeżdża młoda dziewczyna Sara, wraz z ojcem policjantem.  Przyjechali do miasteczka z Bristolu, ale jak szybko się dowiadujemy , w przeszłości mieszkali już w Bridgend, gdy dziewczyna była jeszcze małą dziewczynką. Ojca dość szybko absorbuje nowa praca, prowadzone śledztwo w sprawie licznych samobójstw, a dziewczyna zaczyna poznawać lokalną okolicę i miejscową młodzież.  Jak nie trudno się domyślić szybko wpadnie w złe towarzystwo, straci dobry kontakt z ojcem, aż dojdzie do tego co najbardziej oczywiste.

Straszna w tym filmie jest ta jego przesadna schematyczność.  Takie stereotypowe myślenie o postaciach i o opowieści.  Jak młodzież z małego miasteczka, to oczywiście jakiś gang, który tylko imprezuje, urządza nocne wypady do lasu, tworząc zamkniętą grupę od której nie sposób się uwolnić.  Jak młoda dziewczyna to oczywiście podatna na pomysły rówieśników.  Jak rodzice, to zajęci tylko swoimi sprawami, głusi na problemy nastolatków, nieustannie narzucający swoją wolę.  Jak tragedia rodzinna to oczywiście przemilczana, skryta, tak aby mogła wybuchnąć przesadną histerią w najmniej odpowiednim momencie.  I tak od schematu do schematu obijamy się o kolejne typowe zagrania i fabularne wybory, ani nie zagłębiając się w charaktery postaci, ani nie zbliżając się do wyjaśnienia przyczyn tego co dzieje się w Bridgend, ani nie przejmując się losem tych, którzy już targnęli się na swoje życie.  Chociaż nie, według nich to przecież coś zupełnie innego, coś czego nikt nie jest w stanie zrozumieć, w szczególności dorośli, a co za tym idzie również widzowie.  Potwornie zmarnowany potencjał.

5/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017