Czerwony pająk
"Czerwony pająk" to polski thriller rozgrywający się w Krakowie, w połowie lat siedemdziesiątych. Bardzo luźno inspirowany postacią Karola Kota, seryjnego mordercy, zwanego Wampirem z Krakowa, który w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku siał postrach wśród mieszkańców tego pięknego miasta. Po bardzo długim i trudnym śledztwie w końcu został złapany i stracony przez powieszenie. Miał wtedy zaledwie dwadzieścia kilka lat. Film ten jednak przeciwnie do zapowiedzi nie jest wcale fabularną interpretacją tej prawdziwej historii. Jest tylko luźno zainspirowany postacią młodego mordercy. Zgadza się właściwie tylko jego wiek oraz imię. Reszta to filmowa fikcja, wymysł twórców, którzy przenieśli akcję tej opowieści o dziesięć lat wprzód i zaczęli gdybać co by było gdyby inny seryjny morderca zaczął grasować w mieście.
Z tej luźnej inspiracji powstał film całkiem interesujący od strony wizualnej. Przekonująco, klimatycznie odwzorowujący czasy i atmosferę lat siedemdziesiątych. Nakręcony trochę tak jakby powstawał w tamtych czasach, a nie dziś. Taka wizualna dokładność i dopracowanie tego filmu nie powinno jednak wcale dziwić i zaskakiwać, w końcu reżyserem tej produkcji jest Marcin Koszałka, który dotychczas pracował jako zdjęciowiec (przy takich filmach jak "Pręgi", "Rewers" czy "Senność"), a teraz po raz pierwszy spróbował swoich sił w roli reżysera. I o ile jego zdjęcia można pochwalić (w końcu to coś na czym się zna i w czym wielokrotnie się sprawdzał), tak jego debiut w roli reżysera jest niestety niezbyt udany. O ile bowiem Koszałka dba o to by jego film dobrze wyglądał, by tworzył spójny, przemyślany świat, niestety zupełnie nie panuje nad opowiadaną historią, nie potrafiąc nadać jej odpowiedniego tempa, zaopatrzyć w odpowiednio wysokie napięcie.
Co gorsze Koszałka zapomina o bohaterach i o tym, że aby przejąć się ich losem, trzeba umotywować ich działania, uzasadnić ich poczynania. Bez tego po pierwsze ich czyny nie będą zrozumiałe dla publiczności, po drugie nie będą jej nic a nic obchodzić. I o ile jeszcze w pierwszej części seansu, ukazana fascynacja jednego bohatera drugim może być zrozumiana, tak druga część tej produkcji zdaje się być aż nadto naciągana, nieprzekonująca, wymyślona na siłę. Przez co ani finał, ani tym bardziej epilog nie oddziałują tak jak powinny. Pytanie tylko co tak naprawdę zawiodło w tym scenariuszu? Brak odpowiedniego umotywowania postaci, czy zbyt pokręcony pomysł na to jak wytłumaczyć istnienie mordercy o tak młodym wieku? Szkoda, że ta polska przygoda z thrillerem kończy się tak słabo. Nadzieje były na coś znacznie lepszego.
5/10
Z tej luźnej inspiracji powstał film całkiem interesujący od strony wizualnej. Przekonująco, klimatycznie odwzorowujący czasy i atmosferę lat siedemdziesiątych. Nakręcony trochę tak jakby powstawał w tamtych czasach, a nie dziś. Taka wizualna dokładność i dopracowanie tego filmu nie powinno jednak wcale dziwić i zaskakiwać, w końcu reżyserem tej produkcji jest Marcin Koszałka, który dotychczas pracował jako zdjęciowiec (przy takich filmach jak "Pręgi", "Rewers" czy "Senność"), a teraz po raz pierwszy spróbował swoich sił w roli reżysera. I o ile jego zdjęcia można pochwalić (w końcu to coś na czym się zna i w czym wielokrotnie się sprawdzał), tak jego debiut w roli reżysera jest niestety niezbyt udany. O ile bowiem Koszałka dba o to by jego film dobrze wyglądał, by tworzył spójny, przemyślany świat, niestety zupełnie nie panuje nad opowiadaną historią, nie potrafiąc nadać jej odpowiedniego tempa, zaopatrzyć w odpowiednio wysokie napięcie.
Co gorsze Koszałka zapomina o bohaterach i o tym, że aby przejąć się ich losem, trzeba umotywować ich działania, uzasadnić ich poczynania. Bez tego po pierwsze ich czyny nie będą zrozumiałe dla publiczności, po drugie nie będą jej nic a nic obchodzić. I o ile jeszcze w pierwszej części seansu, ukazana fascynacja jednego bohatera drugim może być zrozumiana, tak druga część tej produkcji zdaje się być aż nadto naciągana, nieprzekonująca, wymyślona na siłę. Przez co ani finał, ani tym bardziej epilog nie oddziałują tak jak powinny. Pytanie tylko co tak naprawdę zawiodło w tym scenariuszu? Brak odpowiedniego umotywowania postaci, czy zbyt pokręcony pomysł na to jak wytłumaczyć istnienie mordercy o tak młodym wieku? Szkoda, że ta polska przygoda z thrillerem kończy się tak słabo. Nadzieje były na coś znacznie lepszego.
5/10
Komentarze
Prześlij komentarz