Krampus. Duch Świąt / Krampus
W każde Święta Bożego Narodzenia do wszystkich grzecznych dzieci przychodzi Święty Mikołaj. Przylatuje na saniach ciągniętych przez renifery, z worka bez dna wyciąga najlepsze prezenty, dokładnie takie o jakich marzą dzieciaki, o jakich pisały w listach do Świętego. Mikołaj nagradza za dobre uczynki, uczy się dzielić i dawać. Dawać szczęście, którego materialnym przejawem są prezenty pod choinką czy w skarpecie na kominku. Wie o tym każde dziecko. Mało jednak kto zdaje sobie sprawę z tego, że tak jak wszystko na tym świecie ma dwie strony: dobrą i złą, tak i Mikołaj ma swój złowieszczy odpowiednik. Jest nim Krampus, cień Świętego Mikołaja, który przychodzi karać tych, który zwątpią w sens Gwiazdki. Przychodzi wraz z wiatrem, śnieżną zamiecią, otoczony swymi pomocnikami i porywa nieszczęśników do krainy cieni. Tym razem odwiedzi pewną rodzinę, dwie siostry, których mężowie, i dzieci nie przepadają za sobą (oględnie powiedziawszy) i którzy zamiast w radości i zgodzie spędzać ten świąteczny czas, marnują go na kłótnie, awantury i docinki.
"Krampus" to komediowy horror, który miał bardzo fajny pomysł wyjściowy, ale który niestety nie został należycie wykorzystany, przez co pozostawia po sobie spory niedosyt. Brakuje tu klimatu, przez co obraz ten nie jest straszny. Brakuje bardziej ciętych i konkretnych dialogów, przez co i śmiechu jest tu bardzo niewiele. Brak przerażenia nie jest nadrabiany przez zabawne momenty przez co dość szybko w tę opowieść wkrada się nuda. Denerwuje również schematyczne potraktowanie postaci (grubasek, siostry chłopczyce, konserwatysta z bronią, dobry chłopiec bez przyjaciół) oraz ogólny schemat jaki wkrada się w tę historię (rozdzielanie się, przeprosiny, poświęcanie się za innych). Przez te schematy jest przewidywalnie, a do bohaterów nie sposób się przywiązać. Co gorsze, trzy czwarte z postaci jest tak irytujące, nieznośne i nieciekawe, że gdy wreszcie cień Mikołaja wraz z pomocnikami zaczynają siać zniszczenie i śmierć, bardziej kibicuje się zjawom niż ludziom. A przecież powinno być całkiem na odwrót.
Denerwują tu ponadto nielogiczne i nieprawdziwe zachowania postaci, które wielokrotnie tylko przyglądają się temu co się dzieje, tracąc cenny czas, który pomógłby im w przetrwaniu. Twórcy też niespecjalnie mają pomysł co zrobić z tak licznym gronem bohaterów, i nie dość, że stosują bardzo dziwną kolejność co do tego kto kiedy spotka Krampusa, to jeszcze dość szybko kończą się im pomysły na to jak ma się to stać. Momenty te więc zamiast ekscytować stają się powtarzalne i nudne. I choć twórcom udały się postaci pomocników Krampusa, szczególnie mordercze ciasteczka mają kilka lepszych momentów, to jednocześnie nie potrafią się zdecydować, którzy z nich są ważni, a którzy jednak nie za bardzo. Stąd kompletnie niepotrzebnie dodają pod koniec postaci elfów, a zaniedbują widoczne właściwie od samego początku złowieszcze śnieżne bałwany, które aż proszą się o jakąś akcję. I tak z fajnego pomysłu pozostaje tylko niespełniony potencjał.
6/10
"Krampus" to komediowy horror, który miał bardzo fajny pomysł wyjściowy, ale który niestety nie został należycie wykorzystany, przez co pozostawia po sobie spory niedosyt. Brakuje tu klimatu, przez co obraz ten nie jest straszny. Brakuje bardziej ciętych i konkretnych dialogów, przez co i śmiechu jest tu bardzo niewiele. Brak przerażenia nie jest nadrabiany przez zabawne momenty przez co dość szybko w tę opowieść wkrada się nuda. Denerwuje również schematyczne potraktowanie postaci (grubasek, siostry chłopczyce, konserwatysta z bronią, dobry chłopiec bez przyjaciół) oraz ogólny schemat jaki wkrada się w tę historię (rozdzielanie się, przeprosiny, poświęcanie się za innych). Przez te schematy jest przewidywalnie, a do bohaterów nie sposób się przywiązać. Co gorsze, trzy czwarte z postaci jest tak irytujące, nieznośne i nieciekawe, że gdy wreszcie cień Mikołaja wraz z pomocnikami zaczynają siać zniszczenie i śmierć, bardziej kibicuje się zjawom niż ludziom. A przecież powinno być całkiem na odwrót.
Denerwują tu ponadto nielogiczne i nieprawdziwe zachowania postaci, które wielokrotnie tylko przyglądają się temu co się dzieje, tracąc cenny czas, który pomógłby im w przetrwaniu. Twórcy też niespecjalnie mają pomysł co zrobić z tak licznym gronem bohaterów, i nie dość, że stosują bardzo dziwną kolejność co do tego kto kiedy spotka Krampusa, to jeszcze dość szybko kończą się im pomysły na to jak ma się to stać. Momenty te więc zamiast ekscytować stają się powtarzalne i nudne. I choć twórcom udały się postaci pomocników Krampusa, szczególnie mordercze ciasteczka mają kilka lepszych momentów, to jednocześnie nie potrafią się zdecydować, którzy z nich są ważni, a którzy jednak nie za bardzo. Stąd kompletnie niepotrzebnie dodają pod koniec postaci elfów, a zaniedbują widoczne właściwie od samego początku złowieszcze śnieżne bałwany, które aż proszą się o jakąś akcję. I tak z fajnego pomysłu pozostaje tylko niespełniony potencjał.
6/10
Komentarze
Prześlij komentarz