Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2016

Księga dżungli / The Jungle Book

Disney od pewnego czasu zaczął przenosić na wielki ekran dawne opowieści, dobrze znane bajki. Ożywia na nowo historie, które studio w przeszłości już raz opowiadało, ale wtedy w formie animacji.  Teraz zyskują one formę filmów w których występują aktorzy.  Tak ostatnio stało się z "Kopciuszkiem", który ożył za sprawą bardzo klasycznego filmu Kennetha Branagh, tak było i odrobinę wcześniej chociażby z "Czarownicą" czy "Alicją w krainie czarów", choć tamte produkcje odrobinę bardziej eksperymentowały z materiałem źródłowym.  Tak jest i teraz, za sprawą Jona Favreau, który animowaną "Księgę dżungli" ożywia na ekranie za sprawą trójwymiarowej animacji, niezwykle dokładnie imitującej rzeczywistość.  Komputerowa animacja sprawia wrażenie realnych krajobrazów, w których jedynym prawdziwym elementem jest debiutujący na ekranie Neel Sethi wcielający się w rolę Mowgliego.  Towarzyszą mu wygenerowane w komputerze zwierzęta, odzywające się głosami Christophe...

High-Rise

"High-Rise" jest filmem zrealizowanym na podstawie powieści z połowy lat siedemdziesiątych.  To opowieść w której wielki wieżowiec wykorzystywany jest jako metafora społecznych podziałów klasowych.  Miejsce, którego dolne kondygnacje zamieszkiwane są przez klasę średnią, a wyższe piętra, ogromne penthousy, należą do tych najbogatszych.  Braki w dostawie prądu, problemy z zsypem do śmieci, mniej dziennego światła i gorsze warunki do życia bardzo szybko stają się przyczynkiem do buntu.  Buntu przez który w życie wszystkich mieszkańców wieżowca wedrze się postępujący chaos.  Dość podobny koncept kilka lat temu pojawił się w kinie za sprawą ekranizacji komiksu "Snowpiercer".  Tam zamiast wieżowca był pociąg i kolejne wagony, im bardziej oddalone od lokomotywy, tym zamieszkiwane przez biedniejszych pasażerów.  O ile jednak w "Snowpiercer" chodziło bardziej o polepszenie statusu najbiedniejszych, poprzez dojście do lokomotywy, tak w "High-Rise" chodzi ...

Hardcore Henry / Hardcore

Henry budzi się w tajnym laboratorium.  Jest nagi, nie ma lewej nogi ani lewej ręki.  Nic nie pamięta.  Z przezroczystego pojemnika wypełnionego wodą wydostaje go pewna kobieta.  Wszczepia mu mechaniczne, brakujące kończyny i oznajmia, że jest jego żoną.  Uratowała go z rąk okrutnego Akana, który jak się wkrótce okaże posiada telekinetyczne moce.  Henry natomiast jest cyborgiem.  Tuż przed tym gdy kobieta oraz współpracujący z nią naukowcy mają zamiar wgrać głos bohatera, ośrodek zostaje zaatakowany, a Henry musi uciekać.  Od tej pory za cel postawi sobie dowiedzieć się kim tak naprawdę jest i jaka jest jego przeszłość, a także postara się odnaleźć swoją żonę, która została porwana przez Akana.  Oczywiście będzie musiał także powstrzymać jego niecny plan, bo przecież każdy złoczyńca z nadprzyrodzonymi mocami musi taki posiadać. To co na pierwszy rzut oka jest niezwykłe w "Hardcore Henry", to punkt widzenia jaki obiera kamera.  To pierw...

Mustang

Pięć sióstr, wraz z końcem roku szkolnego, wraca na turecką wieś, do domu swojej Babci.  Ich rodzice zginęli kilka lat temu, gdy dziewczynki były jeszcze bardzo małe.  Teraz są już nastolatkami i pragną doświadczać życia w pełnym wymiarze.  Pragną być szczęśliwe i wolne.  Jednak życie na prowincji, w której mieszka wiele osób o tradycyjnym, konserwatywnym podejściu do religii, obyczajów i kultury, będzie trudniejsze niż się dziewczynom z początku wydaje.  Zwykła zabawa w morzu, jazda na barana na ramionach kolegów ze szkoły, staje się lokalnym skandalem.  Niewinna zabawa zostaje uznana niemal za prostytucję, zeszmacenie się, utratę cnoty.  I choć Babcia dziewczynek z początku tłumaczy ich zachowanie młodym wiekiem, potrzebą wyszalenia się, presja społeczności, jak również jej syna, okaże się silniejsza, i z początku przytulny dom zacznie przeradzać się w więzienie.  Jak bohaterki określają to w pewnym momencie, stanie się fabryką produkującą gospo...

Cień / Maryland

Gesaffelstein to kolejny twórca muzyki elektronicznej, który swoich sił spróbował jako kompozytor muzyki filmowej.  Wcale nie tak dawno ten romans z kinem przeżywali Daft Punk tworząc niezapomniany soundtrack do "Tron: Dziedzictwo", M83 komponując do "Oblivion", czy The Chemical Brothers pisząc utwory do "Hanna".  I choć dokonanie Gesaffelsteina nie jest tak porywające jak kompozycje wymienione wcześniej, to w filmie Alice Winocour spisuje się wyśmienicie.  Od pierwszej sceny gdy wchodzi elektroniczny bit, budzi się niezwykły klimat tej produkcji.  Trochę mroczny, trochę oniryczny, odrobinę zagadkowy.  I ten klimat pogłębia się z każdą kolejną minutą seansu, by w finale wybrzmieć w pełni najciekawszym kawałkiem, który idealnie pasuje na podsumowanie tego obrazu, ale również świetnie spisuje się jako niezależny utwór. "Maryland" to film, który rozwija się niespiesznie i który początkowo sprawia wrażenie dość niepozornego.  I właściwie przez pier...

Zabójczyni / Nie Yin Niang

Na początku tego stulecia, polskie jak i światowe kina przeżywały rozkwit filmów z gatunku wuxia.  Filmów z Dalekiego Wschodu, które opowiadały o wojownikach zgłębiających tajniki sztuk walk w starożytnych Chinach.  Przepiękne w formie produkcje, które w baśniowy sposób opowiadały dawne historie, ukazując bohaterów, którzy w zwiewnych strojach, fruwając w powietrzu, walczyli na śmierć i życie.  A walka ta przypominała niezwykły taniec.  Moda na tego typu produkcje rozpoczęła się od obsypanego nagrodami "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka" Anga Lee.  Później przyszedł czas na "Hero" , mój ulubiony, przepiękny "Dom latających sztyletów", oraz kilka innych, mniej znanych produkcji.  Wszystkie te filmy były swego rodzaju blockbusterami.  Wrażliwymi, dalekimi, wysmakowanymi.  Jednak, w pewnym stopniu przefiltrowanymi przez Zachodni sposób odczuwania filmu.  Stąd też tamte seanse do trudnych nie należały.  Inaczej ma się rzecz z "Zabójczyni...

Kung Fu Panda 3

Po dziś dzień najbardziej kasową serią filmów animowanych studia DreamWorks pozostaje Shrek.  Cztery części, które zawojowały światowy rynek, zarabiając w sumie prawie 3 miliardy dolarów.  Od czasu zakończenia przygód z zielonym Ogrem studio poszukuje  kolejnej żyły złota.  Jednak żadna z późniejszych bajek (pod względem zarobków) nie może równać się właśnie ze Shrekiem.  Najbliżej jest jak na razie trylogia "Madagaskar", choć o ile w kasach kin poradziła sobie bardzo dobrze, nie do końca przypadła do gustu krytykom, zbierając raczej umiarkowane recenzje.  Inaczej ma się sprawa z "Jak wytresować smoka", którego dwie części bardzo dobrze poradziły sobie w kasach kin, i co ważniejsze zebrały najlepsze recenzje spośród wszystkich pozostałych projektów studia.  W pełni zasłużenie.  Wcale nie gorzej radzi sobie też "Kung Fu Panda", której (od teraz już) trylogia prezentuje zaskakująco wyrównany poziom. "Kung Fu Panda 3" jest filmem bardzo zgrabnie k...

Opowieść o miłości i mroku / A Tale of Love and Darkness

Jest w tym filmie taka scena, która niejako definiuje całą tę produkcję.  Jedna z pierwszych w całym seansie.  Scena subtelna, niby niewinna, ale w zderzeniu z monologiem płynącym z offu, mrożąca krew w żyłach.  Szokująca w swoim pozornym spokoju.  Narrator, mówiąc o głównej bohaterce, wspomina jej młodzieńcze lata.  Dorastała w niewielkiej miejscowości Rovno  znajdującej się na terenach dzisiejszej Ukrainy.  Dorastała w atmosferze strachu, narastającego nacjonalizmu i antysemityzmu.  W czasie jego opowieści na ekranie przewijają się piękne obrazy. Ostatnim z nich jest przedziwny las, ogromne drzewo i falująca pod naporem wiatru roślinność.  Baśniowy krajobraz skąpany w niebywałych kolorach.  Zieleni, granacie i fiolecie rosnących bujnie kwiatów.  I wtem obraz zamiera w bezruchu, delikatna muzyka całkiem cichnie.  A narrator mówi o dwudziestu trzech tysiącach Żydów wymordowanych jednego dnia, wszystkich znajomych i przyjaciołac...

Bang Gang

Coraz bardziej denerwująca staje się pewna tendencja jaką przejawia nowoczesne kino europejskie.  Tendencja, która polega na tym, że twórcy zadowalają się tylko pomysłem na swój film, zatrzymują się zaledwie na punkcie wyjścia.  Pomyśle, który opisać można w dwóch, trzech zdaniach, który zostaje rozciągnięty aż do przesady w pełnometrażowy obraz.  Rozciągnięty, ale nie rozwinięty, bo żadne wnioski, spostrzeżenia, myśli, prócz samej myśli początkowej z niego nie wypływają.  Tak jakby ładne kadry, wpadająca w ucho muzyka i spora dawka nagości mogły załatwić sprawę, nadać sens ruchomym obrazom.  Taki jest niestety właśnie "Bang Gang".  Sprawia wrażenie filmu, który zrodził się z jednego zdania: „zróbmy film o nastolatkach, które w czasie domówek bzykają się na lewo i prawo”.  I tyle. Brakuje w tej produkcji jakiejś ciekawszej, pełniejszej historii.  Brakuje pogłębienia postaci, brakuje analizy problemu i wreszcie, i co chyba najbardziej boli, braku...