Timbuktu

Przedziwny kolaż sytuacji, przypadków, krótkich historii.  Film, który nie posiada jednego, konkretnego bohatera.  To spojrzenie na wiele różnych osób, chwilami bliższe, momentami tylko przelotne.  Pod tym względem produkcja ta bardzo mocno przypomina dokument, podglądanie kamerą pewnej istniejącej tu i teraz rzeczywistości.  Stąd przebieżka po problemach, przyglądanie się różnym osobom i trudom życia z jakimi muszą się borykać.  Widzimy rybaka i jego żonę pilnujących sieci na rzece.  Jest mężczyzna, jego żona i ich córka mieszkający samotnie na pustyni w wielkim namiocie.  Jest żyjąca w swoim świecie murzynka, chodząca po wiosce z kogutem.  To postaci, które pojawiają się najczęściej, ale jest też sporo bezimiennych bohaterów, widocznych na moment, by zasygnalizować zjawisko, problem, rozgrywającą się tragedię.

"Timbuktu" to film w którym brakuje akcji jako takiej.  To zestaw przeplatających się zdarzeń osadzonych w jednym miejscu, a jest nim wioska Timbuktu, położona w zachodniej Afryce.  To strasznie smutny, przygnębiający, szokujący portret miejsca, które zostało przejęte przez islamskich fanatyków, muzułmanów wprowadzających swoje prawa, niszczących wiekową tradycję, obyczaje.  Intruzi narzucają swoją religię, a z nią wszystkie znane sobie prawa.  Wymuszają na kobietach aby te nosiły chusty zakrywające włosy i ciało, wymagają aby zakładały rękawiczki i chodziły w skarpetkach.  Zabronione jest granie w piłkę nożną, zabronione jest śpiewanie i muzyka, nie wolno również siedzieć przed domem ani spacerować bez celu po ulicach.  Bo to grzech, bo takie jest prawo, bo tak zostało nakazane.

Jeśli ma ktoś antypatyczne nastawienie do muzułmanów, to po tym filmie jeszcze bardziej utwierdzi się w swoich przekonaniach.  Przedstawieni są bowiem w tej produkcji jednoznacznie jako najeźdźcy, niszczyciele tradycji, kultury.  Barbarzyńcy wprowadzający swoje rządy pod przykrywką świętej wojny, wiary w Allaha.  To chłopcy z bronią, którzy z nudów, i zazdrości o zasoby Zachodu wymyślają idiotyczne zakazy, kolejne prawa, każąc za wszystko co jest nie po ich myśli.  Smutny to obraz, strasznie przygnębiający i w jednej scenie całkiem poruszający (moment przedstawiony na plakacie produkcji).  Obraz pokazujący jak okrutnym, okropnym i bezmyślnym zwierzęciem bywa człowiek.  A gdy jeszcze pod ręką ma broń, a na ustach boże słowo, wtedy już całkiem zamienia się w prawdziwego potwora.

6/10

Film obejrzałem na pokazie przedpremierowym w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, zorganizowanym w ramach akcji "Ostatnie czwartki miesiąca" przez All About Freedom Festival.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017