Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Kopciuszek / Cinderella

Studio Disney od kilku lat na nowo przenosi na ekrany znane baśni i bajki, jednocześnie kierując je do trochę starszego widza.  Stąd na ekranach kin mogliśmy oglądać mroczniejsze wersje opowieści o Śnieżce (w "Królewna Śnieżka i Łowca"), czy Śpiącej Królewnie w "Czarownicy" z Angeliną Jolie w roli głównej.  "Kopciuszek" wyreżyserowany przez Kennetha Branagh nie idzie jednak tym tropem.  To klasyczna, grzeczna, radosna opowieść o Kopciuszku, podążająca znanym chyba dla każdego kierunkiem, choć z kilkoma drobnymi modyfikacjami (szczególnie pod koniec seansu), które jednak nie wpływają znacząco na całokształt tej opowieści.  Świetnie w tej znanej historii prezentują się aktorzy.  Cate Blanchett cudownie szarżuje w roli Złej Macochy.  Lily James jest idealnym wyborem do roli Kopciuszka - dziewczyny, która widzi w ludziach przede wszystkim dobro, która postrzega świat nie takim jaki jest, ale takim jaki mógłby być.  Richard Madden ze swoim śnieżnobiałym uśm...

Ex-Machina

Alex Garland wsławił się jako scenarzysta dwóch filmów Danny Boyle'a.  To na podstawie jego skryptów powstały "28 dni później" oraz "W stronę słońca".  Interesujące filmy sci-fi, które całkiem wyraźnym śladem zapisały się w najnowszej historii kina.  Dotychczas tylko scenarzysta, tym razem Alex postanowił również stanąć za kamerą.  I tak powstała "Ex Machina", która jest jego debiutem reżyserskim.  Debiutem bardzo interesującym, zaskakująco niedzisiejszym, patrząc na to jak zbudowany jest to film, w jakim kierunku się rozwija.  To spokojne kino rozpisane na trójkę aktorów, rozgrywające się w zamkniętych pomieszczeniach, oparte przede wszystkim na dialogach.  To sci-fi jakie obecnie jest rzadkością, zdawać by się mogło będące całkiem w odwrocie.  Film zadający pytania o ludzką naturę, o to co czyni nas ludźmi, zastanawiający się nad tym czym jest osobowość, samoświadomość, i jak będzie się ona kształtować jeśli posiądzie ją maszyna. Caleb jest mł...

Chappie

Neill Blomkamp jest reżyserem w którym pokładano ogromne nadzieje.  Kilka lat temu zrealizował film krótkometrażowy "Alive in Joburg", który zyskał taką popularność w sieci, że został zauważony również w Hollywood, które umożliwiło młodemu twórcy realizację pełnego metrażu.  I tak powstał jeden z najciekawszych filmów sci-fi ostatnich lat, genialny "Dystrykt 9", który zachwycił na równi widzów jak i krytyków.  Tym filmem Blomkamp ustawił sobie poprzeczkę niezwykle wysoko.  Cztery lata później na ekranach kin pojawił się jego drugi film - "Elizjum".  I tym razem krytycy i widzowie byli zgodni - ten obraz zdecydowanie się nie udał.  Zmarnowany potencjał, scenariusz pisany na kolanie, przerost konceptu nad wykonaniem, ogromne rozczarowanie, wielka wtopa.  Jednak biorąc pod uwagę, że drugi film w karierze jest zawsze najtrudniejszy, równie dobrze można było uznać to za wypadek przy pracy (do którego z resztą przyznał się niedawno sam Blomkamp). Publiczność...

Coś za mną chodzi / It follows

Największym wyzwaniem dla twórców horrorów jest przeistoczenie zwykłych, codziennych przedmiotów bądź też czynności w rzeczy, które byłyby przerażająco straszne.  Wydobycie strachu z rzeczy, które na co dzień nie są przerażające, nie budzą grozy.  To nie lada sztuka, która udaje się tylko nielicznym, ale która jak pokazują takie horrory jak chociażby całkiem niedawne "The Ring" czy "Dark Water", jest jak najbardziej wykonalna.  Ważne jest również aby ten strach nie był tylko chwilowym podskokiem na fotelu, zwykłym jump-scene, które na moment podnosi ciśnienie.  Ważne aby utrzymywał się przez cały seans, aby stał się niepokojem, nieustępliwym uczuciem, które pozostaje z widzami na długo po seansie.  Filmów, które spełniają obydwa wymogi jest w dzisiejszych czasach niestety niewiele, zdecydowanie zbyt mało.  Mamy więc szczęście, że jedna z takich produkcji trafiła właśnie do polskich kin. "It follows" to horror, który wykorzystuje znane motywy i pomysły by...

Body / Ciało

Mam problem z twórczością Małgorzaty Szumowskiej.  Jest ona jednym z nielicznych filmowców, której ciągle daje spory kredyt zaufania.  Pomimo, że każdy kolejny jej film, to w pewnym stopniu rozczarowanie.  Tak było z jej poprzednimi dokonaniami - histerycznymi, sztucznymi, nieprzekonującymi "33 scenami z życia".  Tak było również z jej ostatnim obrazem "W imię", który tak bardzo obawiał się w teorii kontrowersyjnego tematu, że w ogóle go nie poruszał.  Jednak pomimo, że z obu tych produkcji wyszedłem z ogromnym poczuciem niedosytu, za każdym razem gdy w kinach pojawia się nowy film Szumowskiej, wybieram się na niego ze sporą nadzieją.  Bo może akurat tym razem coś zaskoczy, bo może wreszcie będzie warto. Problemem filmów tej polskiej reżyserki jest przede wszystkim to, że ślizga się ona po temacie.  Bo choć pomysły na kolejne produkcje ma fantastyczne, to zdecydowanie gorzej jest z ich rozwinięciami.  Brakuje pogłębienia treści, wwiercenia się w...

Dwa dni, jedna noc / Deux jours, une nuit

Sandra właśnie wychodzi z depresji, na którą cierpiała od pewnego czasu.  Czuje się już znacznie lepiej, ma siłę by znów wrócić do normalnego życia.  W powrocie do zdrowia bardzo pomagają jej dzieci oraz wspierający ją mąż.  Jednak, gdy wszystko zaczyna się powoli układać, kobieta dowiaduje się, że w firmie produkującej panele słoneczne, w której pracowała przed zwolnieniem, urządzono wśród pracowników głosowanie.  Mieli oni w piątek zdecydować czy chcą aby Sandra powróciła do pracy, czy wolą otrzymać po tysiąc euro premii.  Za kobietą głosowały tylko dwie osoby z szesnastu.  Sandra jest zrozpaczona, ale pojawia się iskierka nadziei.  Ponieważ (podobno) część pracowników była zastraszana, w poniedziałek odbędzie się ponowne głosowanie, tym razem tajne.  Bohaterka ma więc weekend na to aby przekonać współpracowników do tego by zrezygnowali z premii i zagłosowali za jej powrotem do pracy. "Dwa dni, jedna noc" to bardzo niepozorny film.  Wycin...

Dumni i wściekli / Pride

Ostatnimi czasy bardzo brakuje mi dobrych komedii.  Filmów, które byłyby jednocześnie niesamowicie zabawne i mądre.  Których humor byłby inteligentny, utrzymany na wysokim poziomie, których żarty bawiły do łez, które zapamiętywałoby się na długo po zakończonym seansie.  Filmów, które oprócz wprowadzania w fantastyczny nastrój, opowiadałyby jednocześnie ciekawe, wciągające, interesujące historie.  Niestety trudno o takie produkcje, szczególnie w polskich kinach, do których trafiają przede wszystkim głupiutkie amerykańskie komedie, którym co najwyżej udaje się tylko na chwilę rozbawić, w większości jednak prezentując żenująco niski poziom, kloaczny humor i totalną nijakość scenariuszy, opowiadających jednorazowe historie.  Dlatego też w amerykańskie komedie przestałem już dawno temu wierzyć, a te, które faktycznie są udane są tylko wyjątkami od reguły. Tym, którym nadal udaje się kręcić filmy, spełniające wszystkie wcześniej wymienione warunki, pozostają niezmienn...

Pingwiny z Madagaskaru / Penguins of Madagascar

Studio DreamWorks od kilku lat bezskutecznie szuka następnej animacji, która mogłaby zagwarantować kasowy sukces na miarę pierwszego i drugiego "Shreka".  Niektóre pomysły cieszą się całkiem sporą popularnością, jak chociażby "Kung Fu Panda" i "Jak wytresować smoka", inne przelatują przez kina prawie w ogóle niezauważone.  I tych drugich jest niestety więcej.  Stąd nie dziwi niedawna decyzja decydentów, aby ograniczyć liczbę rocznie wypuszczanych animacji, skupić się bardziej na ich jakości, a nie ilości.  Nie udał się bowiem pomysł na zawojowanie box-office poprzez filmy, w których wystąpili bohaterowie znani z popularnych, poprzednich filmów studia. Spin-offy nie przyciągnęły do kin masy widzów.  Klapę poniósł "Kot w butach", sukcesu nie odniosły również "Pingwiny z Madagaskaru", będące najsłabiej zarabiającym filmem DreamWorks od lat (nie dobiły nawet do 100 milionów w samych USA).  Odcinanie kuponów od znanej marki jak widać nie prz...

Co robimy w ukryciu / What We Do in the Shadows

Zdawać by się mogło, że przez ostatnie kilka lat w temacie wampirów powiedziano i pokazano w kinie już właściwie wszystko.  Krwiopijcy doczekali się licznych filmów i seriali, przedstawiających ich w najróżniejszy sposób, od klasycznego arystokratycznego uwodziciela, po nowoczesnego bladego młodzieńca, błyszczącego  brokatem.  Wysyp produkcji z ich udziałem był tak wielki, że można było myśleć, że nikt już niczym więcej w tym temacie nie zaskoczy.  A wtem pojawia się w kinach ten oto niepozorny obraz z Nowej Zelandii.  Świeże, ożywcze, niezwykle zabawne spojrzenie na zdawać by się mogło całkiem wyeksploatowany temat.  A pomysł na tę produkcję był w sumie zaskakująco prosty. Pewna dokumentalna ekipa filmowa z Nowej Zelandii zdecydowała się zrealizować film o kilku członkach pewnego tajemniczego, tajnego stowarzyszenia.  Zamieszkała razem z nimi w ich domu, śledząc zwyczaje, życie codzienne, na kilka miesięcy przed dorocznym świętem makabry, jakie obch...