Hity Kity 2014
Wczoraj zakończył się kolejny rok. Pierwszy dzień 2015 to idealny czas na to aby zatrzymać się na chwilę i spojrzeć wstecz na te minione 365 dni w życiu jak i w kinie. Dla mnie osobiście był to czas pełen zmian, odważnych decyzji, przełomowych momentów jak i przeżywanych po raz pierwszy nowości (wyprowadzka od rodziców, mieszkanie na swoim, pierwsze kroki w dorosłości do tego nie w pojedynkę). Rok pełen cudownych przeżyć, spotkań wartych zapamiętania i momentów na które czekałem niezwykle długo. Jeden z najbardziej udanych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Rok na który warto było czekać poprzednie lata, który chwilami jakby niespodziewanie i nagle przyniósł wymarzone chwile.
Filmowo 2014 niestety nie był już tak udany. Patrząc na średnią ze wszystkich obejrzanych produkcji, był to najsłabszy rok od momentu gdy zacząłem przygotowywać tego typu podsumowania. Jednak choć podobnie jak w 2013 brakowało mi absolutnych objawień, filmów zachwycających pod każdym względem, które zachwyciły mnie od pierwszych chwil, lista dziesięciu najlepszych zapełniła się dość łatwo. Być może nie obrazami zasługującymi na tytuł najlepszych, ale tymi, które się bardzo wyróżniały, były wielkimi zaskoczeniami, przełamywały schematy, wytarte reguły gry, oferowały coś innego, nowego. Pod tym względem 2014 był wyjątkowy bo takich zaskoczeń zdarzyło się całkiem sporo. Ponadto był rokiem rekordowym pod wieloma względami. Po pierwsze w ilości obejrzanych produkcji na srebrnych ekranach. Pobiłem swój rekord sprzed kilku lat i aż 101 razy odwiedziłem sale kinowe. Nie byłoby to w dużej mierze możliwe gdyby nie MaciuPaczy, od którego wielokrotnie otrzymywałem bony wejściowe, dzięki którym za darmo mogłem oglądać filmy. Dziękuję :)
Co więcej, oprócz śledzenia bieżących premier filmowych w zeszłym roku wziąłem udział w dwóch festiwalach filmowych. Po pierwsze w moim ulubionym All About Freedom Festival, w którym mam szczęście uczestniczyć już od czterech lat, oglądając wyjątkowe filmy z całego świata, poruszające zagadnienie wolności. Dramaty, komedie, dokumenty, tym razem zaprezentowane w nowo otwartej siedzibie ECS w Gdańsku, niezwykłym miejscu roztaczającym wokół siebie wyjątkową atmosferę. Punkt obowiązkowy w wycieczkach do Trójmiasta. To właśnie na AAFF dane mi było zobaczyć przed premierą nagradzanego "Lewiatana", oraz "Turystę" - filmy, które liczą się w Oscarowym wyścigu. Po drugie, wreszcie miałem okazję uczestniczyć w Festiwalu Filmowym w Gdyni, na którym obejrzałem jedenaście filmów, w tym przedpremierowo m.in. "Bogów", "Obywatela" i "Miasto 44". Biorąc pod uwagę, że (prawie) od urodzenia mieszkam w tym Mieście z Morza i Marzeń, lepiej późno niż wcale i bardzo się cieszę, że w tym roku mogłem wraz z liczną festiwalową publicznością przeżywać święto polskiego kina i na wielkim ekranie oglądać polskie nowości.
Ale nie tylko pod względem filmowym 2015 był dla mnie rekordowy. Również muzycznie rozwinąłem się ponad miarę i aż sześć razy wybrałem się na koncerty. Może nie jest to wielce imponująca liczba, ale dla człowieka, który jeszcze nie tak dawno w ogóle nie brał udziału w takich imprezach, nawet jeśli występowali na nich jego ulubieni artyści, jest to spore osiągnięcie. I tak w zeszłym roku dane mi było na żywo usłyszeć przecudowną Agnes Obel w warszawskim Palladium, która swoją spokojną, instrumentalną płytą dała takiego czadu, że żaden późniejszy koncert nie mógł się równać z tym niezwykłym występem. Zdecydowanie koncert roku. W kolejnych miesiącach wybrałem się też na Kari w gdyńskim Uchu, polskie, niezwykle kameralne ale momentami urzekające Domowe Melodie na sopockiej Scenie, oraz spełniłem jedno z marzeń młodości - byłem na koncercie Kylie w Atlas Arena Łódź wraz z MaciuPaczy. W grudniu natomiast dzień po dniu przeżywałem występy boskiej Meli Koteluk w Sopockiej Scenie oraz gitarowej Julii Marcell w gdyńskim Uchu.
I już na sam koniec wspominek, muszę wrócić jeszcze raz do filmów, kina i blogosfery, bo i ona mocno zaznaczyła się w minionym roku. Po pierwsze mam ogromną przyjemność i szczęście nadal współpracować z Warner Bros. i dzięki tej współpracy wielokrotnie oglądać najnowsze filmy tegoż dystrybutora na specjalnych, przedpremierowych pokazach. W tym roku było ich aż dziesięć i za wszystkie jeszcze raz dziękuję. Również dzięki Warner Bros i akcji "Arcydzieła Amerykańskiej Kinematografii" miałem niezwykłą okazję obejrzeć na wielkim ekranie gdańskiego kina Żak tak ważne, niezwykłe filmy jak "Odyseja Kosmiczna", "Mechaniczna pomarańcza", czy "Tramwaj zwany pożądaniem". A dzięki uprzejmości dystrybutora Solopan miałem możliwość obejrzenia na kilkanaście dni przed premierą najnowszego filmu mojego ulubieńca Xaviera Dolana - "Mama". Czym jednak byłoby kino gdyby nie inni widzowie, z którymi można dyskutować o filmach? W sierpniu wybrałem się na dosłownie czternaście godzin do Krakowa by spotkać się z zaprzyjaźnionymi blogerami. Fantastycznie było znowu zobaczyć znajome twarze, poznać nowe osoby identycznie zakręcone na punkcie kina. Wspólnie obejrzeć seans niespodziankę od Best Film w Kinie pod Baranami i wybrać się na wystawę Kubricka w Muzeum Narodowym. Cudowne kilkanaście godzin, które wciąż niezwykle miło wspominam, za które bardzo Wam dziękuję. A teraz czas na podsumowanie.
Najlepsze 10
Wśród dziesiątki najlepszych filmów 2014 znalazły się (w kolejności od dołu do miejsca pierwszego):
Blockbuster, który teoretycznie nie mógł się udać, bo łączy w sobie dwie serie, z tuzin bohaterów pierwszoplanowych i żeby jeszcze było mało, mocno majstruje w czasie. Sequel, prequel, remake i reboot za razem, w rękach Briana Singera okazał się być jednym z najlepszych filmów rozrywkowych roku - "X-Men: Przeszłość, która nadejdzie". Następnie "Powstanie Warszawskie" jedyny w swoim rodzaju, niezwykły dokument składający się z archiwalnych, zremasterowanych zdjęć, niezwykle wzruszający mimo denerwujących głosów zza kadru. Miejsce wyżej faworyt i wygrany zeszłorocznych Oscarów, mocno grający na emocjach "Zniewolony", oraz jeden z większych przegranych tamtego rozdania - "Ona" futurystyczny film o współczesnym samotnym świecie i miłości, który w gorzko słodkiej tonacji rozkłada na czynniki pierwsze to uczucie i kolejne fazy zakochania. Na miejscu szóstym najlepszy polski film 2014 - "Bogowie", a miejsce wyżej jeden z najdziwniejszych blockbusterów ubiegłego roku - wizjonerski, przepełniony zaskakującymi pomysłami i śmiałymi spostrzeżeniami na temat dzisiejszego świata "Snowpiercer". Wreszcie chyba najlepszy jak dotąd filmu Wesa Andersona, przepiękny "Grand Budapest Hotel". A na pudle: "Wróg", obraz charakteryzujący się niezwykle gęstym klimatem i najbardziej szokującym zakończeniem ze wszystkich filmów ostatnich lat, który jak mało który zmusza do myślenia. Wyżej "Turysta" - niezwykły dramat oparty na rozmowach, przyglądający się związkom, relacjom damsko-męskim, film o którym można i chce się bardzo długo dyskutować po zakończonym seansie. I wreszcie na samym szczycie, jedyna produkcja, którą w tym roku obejrzałem w kinie dwa razy. Niezwykły "Interstellar", skromny, kosmiczny blockbuster, sprawca przedłużających się dyskusji na wielu forach filmowych.
1. Interstellar // 2. Turysta // 3. Wróg // 4. Grand Budapest Hotel // 5. Snowpiercer // 6. Bogowie // 7. Ona // 8. Zniewolony // 9. Powstanie Warszawskie // 10. X-Men: Przeszłość, która nadejdzie
Wyróżnione 5:
Obok dziesięciu najlepszych chciałbym jeszcze wymienić pięć filmów, które nie zmieściły się do ścisłej czołówki, ale które są warte zauważenia. Kolejność tym razem dowolna. Z pewnością jednym z takich obrazów jest "Locke" - występ jednego aktora, świetnego Toma Hardy'ego, który przez cały seans jedzie samochodem i rozmawia przez komórkę. Brzmi nudnawo, ale to kawał świetnie nakręconego kina. Obok niego "Na skraju jutra", niezwykle pomysłowy, zaskakujący blockbuster, który oparty jest na zasadzie wiecznego powtórzenia jednego dnia. Czarna komedia, efektowna strzelanina, trzymający w napięciu obraz, który znalazłby się w czołówce filmów ubiegłego roku, gdyby nie schematyczne, pozostawiające wiele do życzenia zakończenie. Warta wyróżnienia jest również "Ewolucja Planety Małp", która trzyma poziom pierwszego filmu, chwilami go przekraczając. Świetny był również "Jack Strong", który udowodnił, że i w Polsce mogą powstawać trzymające w napięciu, świetnie nakręcone filmy sensacyjne, opowiadające o ważnych postaciach historii. I na koniec, skromny ale odważny, momentami obrzydliwy, ale odświeżający niemiecki dramat - "Wilgotne miejsca"
Locke // Na skraju jutra // Ewolucja Planety Małp // Jack Strong // Wilgotne Miejsca
Najgorsze 5:
Obok najlepszych muszą się też oczywiście pojawić te najgorsze. Są w nich dwa polskie filmy, które widziałem na Festiwalu w Gdyni - okropny zlepek udziwnionych na siłę opowiastek o niczym czyli "Sąsiady" oraz przekombinowana, przeintelektualizowana "Onirica. Psie pole". Obok nich dwie wpadki Warner Bros - reżyserska wprawka Akivy Goldsmana, który dotychczas pisał scenariusze, tym razem przeniósł na ekran "Zimową opowieść" i całkiem się pogubił, oraz nudny, niestraszny horror "Annabelle", korzystający z sukcesu swojego poprzednika, czyli świetnej "Obecności". A także grecki film "Płomień", wyświetlany na All About Freedom Festiwal, który zaburzoną chronologią i wieloma scenami seksu miał nadzieję zamaskować całkowity brak treści.
Sąsiady // Płomień // Zimowa opowieść // Annabelle // Onirica. Psie pole
I na koniec Jedenastki 2014. Prywatne wyróżnienia w jedenastu kategoriach, do których przywiązuję największą wagę.
Najlepszy film – Interstellar
Najlepszy reżyser – Richard Linklater - Boyhood
Najlepszy scenariusz oryginalny – Turysta
Najlepszy scenariusz adaptowany – Wróg
Najlepsza aktorka – Rosamund Pike - Zaginiona dziewczyna
Najlepszy aktor – Tomasz Kot - Bogowie
Najlepsza aktorka drugoplanowa – Tilda Swinton - Snowpiercer
Najlepszy aktor drugoplanowy – Michael Fassbender - Zniewolony
Najlepsza muzyka – Hans Zimmer - Interstellar i Alexandre Desplat - Grand Budapest Hotel
Najlepsze zdjęcia – Robert D. Yeoman - Grand Budapest Hotel
Najlepsze efekty specjalne – Interstellar
I to by było na tyle. Pozostaje mi już tylko życzyć wszystkiego dobrego (filmowego) w Nowym Roku. A patrząc na nadchodzące premiery chociażby tylko w styczniu, będzie w czym wybierać. Najlepszego!

Komentarze
Prześlij komentarz