Gra tajemnic / The Imitation Game

W pierwszych minutach tego nominowanego do ośmiu Oscarów filmu, główny bohater wygłasza kilka zdań zza kadru.  Jeszcze nie wiemy do kogo dokładnie je wypowiada, to okaże się znacznie później, ale równie dobrze możemy mieć wrażenie, że kieruje je bezpośrednio do nas.  Oznajmia, że za chwilę rozpocznie swoją opowieść, której nie będzie aż do samego końca przerywać.  Powie wszystko co uzna za stosowne, w formie dla siebie wygodnej, nie będzie się powtarzać, ani niczego dokładnie tłumaczyć.  Oczekuje od nas oddania, uważnego słuchania, i tego aby nie oceniać go aż do samego finału.  Odbiorca tego przekazu może słuchać do woli, ale jeśli nie będzie mu odpowiadać to co usłyszy, może wyjść.  Jeśli zostanie, odpowiedzialność za to co się zdarzy nie leży już na bohaterze, tylko na odbiorcy.  Ostrzeżenie i zaproszenie na seans w jednym.  Seans, który niestety nie może się zdecydować jakim tak właściwie chciałby być filmem.  Czy dramatem historycznym, czy trzymającym w napięciu thrillerem, czy lekkim filmem obyczajowym, przybliżającym życie i postać głównego bohatera?  W efekcie produkcja ta nie jest żadnym z powyższych.  Może i broni się we fragmentach, poszczególnych dialogach, krótkich scenach, ale jako całość pozostawia po sobie spory niedosyt.  Bo w sumie tylko muzyka Alexandre Desplat od początku do samego końca prezentuje się świetnie, idealnie wzmacniając ten obraz swymi dźwiękami.

"Gra tajemnic" to opowieść rozgrywająca się w trzech płaszczyznach czasowych.  Pierwsza umiejscowiona jest w połowie lat dwudziestych, przybliżając szkolne lata bohatera, jego przyjaźń z kolegą z klasy i początki zainteresowań kryptografią.  Później, na drugiej płaszczyźnie skupia się na okresie wojennym, od roku 1939, gdy bohater - Alan Turing, genialny matematyk, przyjeżdża do niewielkiej angielskiej wioski, gdzie razem z innymi wybitnymi ekspertami, rozpoczyna pracę nad rozwiązaniem niemożliwego, nad rozpracowaniem Enigmy, co znacznie pomoże Aliantom w wojnie z Trzecią Rzeszą.  Tu też pojawia się wątek sowieckiego szpiega, oraz lekkie spojrzenie na bohatera, jako geniusza, któremu największy problem sprawiają zwykłe międzyludzkie kontakty.  I wreszcie jest jeszcze ostatnia płaszczyzna czasowa, rozgrywająca się na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy Turing zostaje oskarżony o nieprzyzwoitość, a dokładniej rzecz biorąc o bycie homoseksualistą, co w tamtych czasach w Anglii było nielegalne i karalne.  Tak więc film ten składa się z trzech przeplatających się wątków: początków genialnego matematyka, jego najważniejszego dokonania i niesprawiedliwego, smutnego końca.  Mimo przeskoków w czasie te trzy płaszczyzny są bardzo klarowne, wręcz chwilami zbyt mocno dookreślone, a największy akcent położony zostaje na wątek obyczajowy.  I w tym właśnie tkwi największa słabość tej produkcji.

Z pasjonującej, trzymającej w napięciu historii, w której stawką było życie milionów ludzi, a przeciwnikiem nieustająco upływający czas, reżyser stworzył lekki, chwilami zabawny film obyczajowy o tym jak zamknięty w sobie człowiek, stara się dostosować do życia zwykłych ludzi, by Ci polubili go i jako zespół rozwiązali zagadkę Enigmy.  Okrutnie mało w tej opowieści napięcia, poczucia uciekającego czasu, walki o każdą sekundę.  Teoretycznie wspomniane zostaje osiemnaście godzin w trakcie których eksperci mają czas na kolejne odkrycia, ale ten wycinek doby nigdy nie staje się gorącym terminem podnoszącym napięcie.  Mało w tej produkcji również grozy, horroru wojny, którą choć chwilami widać w krótkich migawkach, nijak nie kładzie się cieniem na klimat całości.  Prawdy historycznej tutaj również za wiele się nie znajdzie, przekazywana jest ona jakby przy okazji i tylko w proporcjach znanych twórcom (pominięty zostaje np. udział Polaków).  I choć teoretycznie najwięcej czasu ekranowego zostaje na życie Turinga, to i ono potraktowane zostało bardzo po łebkach (migawka z dzieciństwa i późniejszy tragiczny koniec), bo z drugiej strony twórcy nie mogą się o nim przesadnie rozwinąć, mając przecież wielką historię na karku.  Na plus zaliczyć można oczywiście grę Cumberbatcha, ale to zdecydowanie za mało by ten średni film uznać za jeden z najlepszych w ostatnich miesięcach.  Spore rozczarowanie.

6/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017