Hiszpanka
Przykro patrzeć jak miliony złotych wydawane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej na współfinansowanie polskich produkcji tak okrutnie się marnują. Przykro patrzeć jak ciężka i świetna praca scenografów i kostiumografów idzie całkiem na marne bo są one jedynymi pozytywami w całym filmie i giną wśród wszystkich wad na które cierpi ten obraz. Przykro wreszcie patrzeć jak tak ważne tematy jak Powstanie Wielkopolskie, do którego nawiązuje ta produkcja, są marnowane na idiotyczne wymysły, przerost formy nad treścią. A tym niestety właśnie jest "Hiszpanka". Gniotem, którego oglądanie sprawia fizyczny ból. Filmem z którego ma się ochotę uciec już po kwadransie od rozpoczęcia seansu. I choć nie mam nic przeciwko fantazjowaniu na temat wydarzeń historycznych, od tego przecież też jest kino, by urzeczywistniać niemożliwe sny i marzenia, choć nie mam nic przeciwko tworzeniu na nowo, przepisywaniu historii (Hitler mógł wszak zginąć w kinie), to na Boga niech te ...