Zaginiona dziewczyna / Gone Girl

Nie macie pojęcia co to za film Ci, którzy go jeszcze nie widzieliście.  I choć zdawać się Wam może, że zwiastun zdradzał zdecydowanie zbyt wiele, że opowiadał właściwie cały film, naprowadzając na rozwiązanie zagadki, okazuje się, że ani trochę nie oddaje tego jaki jest to obraz, w jakim kierunku zmierza, co jest jego sensem.  Nie odbiera tym samym ani odrobiny z przyjemności jego oglądania.  Tak naprawdę jedyne czego się dowiadujemy z trailera to punkt wyjścia do tej długiej, wciągającej, złożonej opowieści.  W piątą rocznicę ślubu Amy Dunn znika bez śladu.  Jej mąż zastaje w domu ślady szamotaniny i szybko staje się głównym podejrzanym w sprawie zaginięcia kobiety.  Sprawa jest zagadkowa, kolejne tropy nie zgadzają się ze sobą, nie ma ciała, ani narzędzia zbrodni.  Jest tylko zaginiona dziewczyna i nieustające pytanie, co stało się z Amy?

Najlepszym momentem tej produkcji, jest absolutnie niespodziewany, szokujący zwrot akcji, który ma miejsce gdzieś tak w połowie trwania seansu.  Fantastyczny moment, genialnie poprowadzony, wywracający całą opowieść do góry nogami.  Nadaje nowego sensu głównej tajemnicy ale i całemu filmowi, który nagle diametralnie zmienia swój kierunek i wydźwięk.  Szkoda tylko trochę, że po nim siada odrobinę napięcie, rozpoczyna się jakby zupełnie inny obraz, druga, spokojniejsza część tej historii, napędzana nie zagadką i prowadzonym śledztwem, a przedziwną rywalizacją i ukrytym wyścigiem z czasem.  Niestety już nie tak wciągająca, już nie tak intrygującą, zakończona kilkoma dość histerycznym finałami, które tylko dzięki pewnej ręce reżysera i talentowi aktorskiemu obsady, nie zamieniają się w niezamierzoną farsę.  Nieuchronna konsekwencja świetnego, pomysłowego twistu i rezultat kierunku w jakim zaczyna zmierzać ta opowieść.  Jednak bez tego zwrotu akcji obraz ten nie dochodziłby do zamierzonych wniosków, nie byłby kompletny.

"Zaginiona dziewczyna" to po pierwsze trzymający w napięciu, wieloaspektowy kryminał.  Film, w którym liczy się każdy szczegół.  W którym każde słowo, każda scena jest istotne, ma sens i drugie znaczenie.  Obraz spokojny ale przepełniony napięciem, rewelacyjnie napędzany przez fantastyczny soundtrack Trenta Reznora i Atticus Ross.  Mylne tropy, niewyjaśnione sytuacje, piętrzące się pytania.  Czy zabił mąż, czy ktoś inny?  Co stało się z Amy?  Czy kobieta nadal żyje? Jak wyglądało jej małżeństwo?  Co tak naprawdę stało się w dzień piątej rocznicy ślubu?  Każda kolejna wskazówka rodzi kolejne pytania.  Genialnie poprowadzona intryga opowiedziana została tu w przeplatających się wątkach prowadzonego śledztwa i ożywających na ekranie wspomnień z pamiętnika kobiety, przybliżających ostatnie lata życia Amy i jej męża, od momentu gdy poznali się ponad pięć lat wcześniej.

Szybko jednak film ten staje się czymś znacznie więcej niż tylko zwykłym kryminałem.  Przeobraża się w krytyczny komentarz na współczesne środki przekazu, łaknące sensacji media, które dla jak najlepszej oglądalności zaczynają kreować rzeczywistość według własnych potrzeb, wyciągać wnioski według własnego uznania.  Nie liczy się prawda, fakty, najważniejsza jest sensacja i szybkość jej przekazania.  Bardzo szybko okazuje się więc, że większym problemem Nicka staje się utrzymanie własnego, dobrego wizerunku, odpowiednie zaprezentowanie się opinii publicznej, która jednym zdjęciem, jedną wypowiedzią może go pokochać lub znienawidzić.  Wystarczy jeden nieodpowiedni uśmiech by został uznany za zimnego socjopatę, cieszącego się wręcz ze zniknięcia swojej żony, wykorzystującego sytuację w jakiej się znalazł do promowania własnej osoby.  Okazuje się, że od tego jak będą go postrzegać widzowie, czytelnicy, może potoczyć się śledztwo w sprawie zaginięcia jego żony, a jego pozycja może zostać stracona już na samym starcie.

Ale to jeszcze nie koniec.  Fincher ponadto, szczególnie w drugiej części swojego dzieła, tworzy brutalną wiwisekcję małżeństwa.  Niezwykle krytycznym, cynicznym okiem spogląda na związki, piękne obietnice, okrągłe wyznania, podkoloryzowaną rzeczywistość pierwszych wspólnych chwil, pięknych początków, które niezauważenie, nagle, przeradzają się w rutynę.  Szara rzeczywistość zabija motyle, przytępia pożądanie.  Kompromisy czynione dla dobra związku, zaczynają uwierać, wkrada się przyzwyczajenie, niespełnione marzenia, wyrzuty niezrealizowanych planów.  Rozpoczyna się teatr, gra pozorów, oddalająca kiedyś tak bliskie sobie osoby.  Kiedyś uwielbiany partner staje się coraz bardziej obcym człowiekiem.  Znika bez śladu, choć fizycznie wciąż jest obecny.  I pozostają tylko pytania na które strach poznać odpowiedzi.  O czym myślisz?  Co czujesz?  Co ze sobą zrobiliśmy?  Co teraz zrobimy?

8/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017