Annabelle
Zaskakujący seans. Zaskakująco nudny, nieciekawy, niestraszny. Film, któremu brakuje napięcia, brakuje choćby prób budowania atmosfery grozy, niepokoju, zagrożenia. Demoniczna lalka sama w sobie stanowiła ogromny potencjał na stworzenie horroru mrożącego krew w żyłach. Twórcy jednak zamiast skupić się na niej, straszyć jej obecnością, nie wiedzieć po co rozmywają się na wątki zapożyczone z innych straszaków. Tym samym spychają główną bohaterkę tego obrazu na dalszy plan, chwilami jakby całkiem o niej zapominając. Wprowadzają wątek satanistycznego kultu, rytualnych morderstw, pojawia się tu też demon wyjęty niczym z pierwszego "Naznaczonego". Znaleźć w tym filmie można odniesienia również do "Dziecka Rosemery", "Egzorcysty", a nawet "The Ring". Wszystko co już gdzieś kiedyś było w znacznie lepszym wydaniu. Wszystko, zamiast tego co powinno być w tym obrazie najważniejsze, czyli samej Annabelle.
Jeszcze nigdy żadnego horroru nie oglądałem na takim "lajcie". Przyznaję szczerzę, boję się straszaków, dlatego nie oglądam ich za wiele, wolę również oglądać je w domu, gdzie w pewnym stopniu czuję się bezpieczniej. Jestem więc łatwym celem dla wszelkiego rodzaju opowieści z dreszczykiem. Co więcej nie przepadam za lalkami, boję się manekinów, więc wybierając się na tę produkcję wydawało mi się, że z pewnością w czasie seansu zejdę ze strachu. A tu niespodzianka, bo horror ten ani trochę nie jest straszny. Choć stara się jak może, choć korzysta z wielu sprawdzonych, przetestowanych po wielokroć metod: dźwiękiem, wyskakującymi kształtami zza kadru, głośną muzyką, niepokojącymi obrazami, wydarzeniami rozgrywającymi się na drugim planie. Przedziwne jednak, że wszystkie te sceny choć powinny działać nie działają ani trochę, nie straszą tak jak straszyć powinny. Nawet sama tytułowa lalka nie jest tak straszna jak w "Obecności". Tam nie sposób było na nią patrzeć, już sam jej widok przyprawiał o dreszcze. Tutaj jest tylko ohydną kukłą, niczym więcej.
Cały film jest totalnie wypruty z emocji. Pierwsza godzina mija na nadmiernie przedłużony wstęp, który ciągnie się w nieskończoność, przygotowując na właściwą akcję. Ta przychodzi zbyt późno by choć trochę przyspieszyć nam bicie serc. Całość wieńczy fatalne, naciągane i niezbyt logiczne zakończenie. "Annabelle" cierpi niestety również przez niezbyt właściwą decyzję twórców "Obecności", którzy znacząco zmienili jej wygląd w stosunku do tego jak wyglądała autentyczna lalka. Ta była pluszową, niewielką, uśmiechniętą, niewinną zabawką. Tu jest porcelanowym monstrum, które od nowości wygląda odrażająco. Nie sposób zrozumieć by ktokolwiek o zdrowych zmysłach chciał ją mieć w swojej kolekcji. Wielka szkoda, że ten film tak zawodzi, bo potencjał na udany straszak był spory. Być może gdyby za tę opowieść zabrali się bardziej doświadczeni twórcy, wtedy byłoby inaczej. Patrząc na poprzednie dokonania reżysera i scenarzysty trudno się dziwić, że i "Annabelle" nie prezentuje się dobrze.
4/10
Jeszcze nigdy żadnego horroru nie oglądałem na takim "lajcie". Przyznaję szczerzę, boję się straszaków, dlatego nie oglądam ich za wiele, wolę również oglądać je w domu, gdzie w pewnym stopniu czuję się bezpieczniej. Jestem więc łatwym celem dla wszelkiego rodzaju opowieści z dreszczykiem. Co więcej nie przepadam za lalkami, boję się manekinów, więc wybierając się na tę produkcję wydawało mi się, że z pewnością w czasie seansu zejdę ze strachu. A tu niespodzianka, bo horror ten ani trochę nie jest straszny. Choć stara się jak może, choć korzysta z wielu sprawdzonych, przetestowanych po wielokroć metod: dźwiękiem, wyskakującymi kształtami zza kadru, głośną muzyką, niepokojącymi obrazami, wydarzeniami rozgrywającymi się na drugim planie. Przedziwne jednak, że wszystkie te sceny choć powinny działać nie działają ani trochę, nie straszą tak jak straszyć powinny. Nawet sama tytułowa lalka nie jest tak straszna jak w "Obecności". Tam nie sposób było na nią patrzeć, już sam jej widok przyprawiał o dreszcze. Tutaj jest tylko ohydną kukłą, niczym więcej.
Cały film jest totalnie wypruty z emocji. Pierwsza godzina mija na nadmiernie przedłużony wstęp, który ciągnie się w nieskończoność, przygotowując na właściwą akcję. Ta przychodzi zbyt późno by choć trochę przyspieszyć nam bicie serc. Całość wieńczy fatalne, naciągane i niezbyt logiczne zakończenie. "Annabelle" cierpi niestety również przez niezbyt właściwą decyzję twórców "Obecności", którzy znacząco zmienili jej wygląd w stosunku do tego jak wyglądała autentyczna lalka. Ta była pluszową, niewielką, uśmiechniętą, niewinną zabawką. Tu jest porcelanowym monstrum, które od nowości wygląda odrażająco. Nie sposób zrozumieć by ktokolwiek o zdrowych zmysłach chciał ją mieć w swojej kolekcji. Wielka szkoda, że ten film tak zawodzi, bo potencjał na udany straszak był spory. Być może gdyby za tę opowieść zabrali się bardziej doświadczeni twórcy, wtedy byłoby inaczej. Patrząc na poprzednie dokonania reżysera i scenarzysty trudno się dziwić, że i "Annabelle" nie prezentuje się dobrze.
4/10
Komentarze
Prześlij komentarz