Jackie

Jest pod koniec tego filmu taka scena, gdy grana przez Natalie Portman postać Jackie Kennedy oznajmia, że zaczyna się powoli gubić w tym co było w jej życiu rzeczywistością, a co tylko przedstawieniem. I mam wrażenie, że właśnie to jedno zdanie jest kluczem do zrozumienia i docenienia kreacji aktorskiej Portman. Na pierwszy rzut oka wydaje się ona bowiem przesadnie wystudiowana, wykalkulowana, na swój sposób sztuczna, odrealniona. Ale gdy weźmie się pod uwagę to, że Portman gra tutaj Jackie, która gra rolę Pierwszej Damy, wtedy postrzeganie jej pracy na planie się zmienia. Oglądamy bowiem nie Jackie, ale różne maski, które kobieta zakłada, by jak najlepiej sprawdzić się w roli, w jakiej się akurat znajduje. Maska Pierwszej Damy, maska żony pogrążonej w żałobie, maska kobiety, która była kiedyś żoną prezydenta. Faktem jednak jest to, że ten występ jest nieoczywisty, trudny i nie wszystkim przypadnie do gustu. Jest w nim jednak pewna metoda. I choć mnie akurat Portman nie zachwyciła, to nie jestem w stanie nie docenić jej starań.

Podobnie jest też z samym filmem, który można docenić ale trudno się nim zachwycić. To chłodne spojrzenie na jedną z najbardziej znanych Pierwszych Dam w historii, która stara się stworzyć mentalny pomnik swemu zamordowanemu mężowi. Doskonale zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że to jak będą pisać o Kennedy’m i to jak pokażą go w telewizji, zostanie zapamiętane na lata. A to co zostanie opublikowane stanie się ważniejsze, bardziej prawdziwe, niż to jaki był w rzeczywistości. Dlatego też Jackie zależy na tym aby pogrzeb Prezydenta był wydarzeniem narodowym, medialnym, by był swego rodzaju spektaklem, o jakim Amerykanie nigdy nie zapomną. Dla siebie, dla ludzi, dla męża upiera się by kondukt żałobny szedł śladami konduktu jaki poprowadzony został po śmierci Lincolna. Trzonem tego filmu jest spotkanie Jackie z dziennikarzem, któremu chce udzielić wywiadu. Natomiast zaproszenie dziennikarza do domu jest równocześnie zaproszeniem nas, widzów, do wysłuchania tej historii z jej punktu widzenia.

Film Pablo Larraína przeskakuje pomiędzy rozmową jaką Jackie prowadzi z dziennikarzem, a wydarzeniami z jej przeszłości. Zamach na JFK, kolejne dni tuż po tragedii, wreszcie pogrzeb Prezydenta, ale również przebłyski z czasów przed zamachem, szczególnie wracające do godzinnego programu w którym Jackie oprowadzała telewizję CBS po Białym Domu, pokazując widzom miejsca do których żaden zwykły Amerykanin nigdy wcześniej nie miał dostępu. Całość utrzymana jest w bardzo spokojnym, powolnym i zimnym klimacie. To atmosfera przygnębiającej żałoby, która również powoduje, że ten film ogląda się niełatwo. Ciekawie natomiast działa tutaj soundtrack. Falujące dźwięki skrzypiec, które brzmią jakby regularna melodia nieregularnie zmieniała tempo przez chwilami zbyt wolno odtwarzane dźwięki. Niepokojące, dziwne, świetnie pasujące do tego przygnębiającego filmu.

6/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017