Amerykańska sielanka / American Pastoral

"Amerykańska sielanka" to film zupełnie inny niż się zdaje.  Po zapowiedziach, ale również i po tytule tej produkcji można było przypuszczać, że będzie to historia osadzona w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, gdzieś w USA.  Opowieść o tym jak wielki amerykański sen wcale się nie spełnia, zamienia się w koszmar, a życie rodziny, która jest tu bohaterem, rozpada się w wielkim dramacie.  Zdawać się mogło, że będzie to historia z pozoru idealnej rodziny, będącej ucieleśnieniem tego wszystkiego co można było sobie wtedy zamarzyć, która jednak wcale nie jest ani perfekcyjna ani szczęśliwa.  Zamiast tego jest to przede wszystkim opowieść o skomplikowanej relacji pomiędzy ojcem, a dorastającą córką, która z wiekiem zaczyna się coraz bardziej buntować, sprzeciwiając się matce, robiąc rzeczy, których ukochana córka z dobrego domu robić nie powinna.

"Amerykańska sielanka" jest pełnometrażowym debiutem reżyserskim Ewana McGregora i niestety to pierwsze podejście do reżyserii da się tutaj odczuć.  Film ten ani razu nie uderza z taką intensywnością z jaką powinien.  Ani razu nie chwyta za gardło, nie przytłacza ani nie paraliżuje, chociaż ta opowieść powinna tak mocno wpływać na widza, tak bardzo poruszać.  W końcu swoje źródło ma w nagrodzonej Pulitzerem powieści Philipa Rotha.  Również aktorzy nie osiągają tego, co oferowały im postaci w jakie się wcielają.  On (Ewan McGregor) to sportowa gwiazda z liceum, syn właściciela wielkiej fabryki rękawiczek, człowiek zdawać by się mogło skazany na sukces.  Jego żona (Jennifer Connelly) to była Miss New Jersey, dziewczyna w której wszyscy się kochali, idealna pani domu i wymarzona żona. Ich córka (chyba najciekawsza z całej trójki Dakota Fanning) chociaż dzięki rodzicom może mieć wszystko, nie ma łatwego dzieciństwa ponieważ się jąka.  Jednak jak mówi rodzinna terapeutka, dziewczyna tak tylko chce wyrazić swój bunt wobec swoich nieprzyzwoicie perfekcyjnych rodziców.

Być może ta swego rodzaju nijakość tego filmu wynika również ze zbyt oględnego, uproszczonego scenariusza, który za bardzo ślizga się po tematach, w efekcie żadnego nie dotykając z należytą siłą.  Aż trudno bowiem uwierzyć, że nagradzana książka na podstawie której został zrealizowany ten film, mogła być tak skoncentrowana tylko na wątku relacji ojciec-córka, nie mówiąc wiele więcej o tle tej historii.  A w tle dzieje się sporo, są lata sześćdziesiąte, jest wielka polityka, jest wojna w Wietnamie, protesty czarnoskórych obywateli brutalnie tłumione przez policję, młode pokolenie nieodporne na manipulacje, które buntuje się przeciwko panującej rzeczywistości.  Mamy wreszcie wątek małżeństwa idealnego, którego życie wcale nie jest perfekcyjne, które bardzo odbiega od życia, jakie z zazdrością wyobrażają sobie inni.  Tyle przeróżnych tematów, a żaden nie zostaje odpowiednio pogłębiony, rozszerzony, by zostawić po sobie jakiś ślad, jakieś emocje.  Spore rozczarowanie.

5/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017