Manchester by the Sea
Łatwo zachwycać się filmem, którym zachwyca się cały świat. Łatwo podziwiać produkcję, która zbiera fenomenalne recenzje wśród widzów i krytyków. Być częścią publiki, która z seansu wychodzi pełna podziwu dla obrazu, który został zaprezentowany. Gorzej, jeśli jest się jedną z nielicznych osób, które nie mogą dołączyć do chóralnego głosu zachwytu nad konkretną produkcją, gorzej jeśli z jakiegoś powodu, ogólnie wychwalany film nas nie urzeka. Wtedy pojawia się dziwne uczucie niezrozumienia, zaskoczenia, które nie daje spokoju i zastanawia dlaczego szeroko wychwalany obraz jest tak krytycznie bądź też chłodno przez nas przyjmowany? Może to wina zbyt wygórowanych oczekiwań, może nieodpowiedni dzień i nastrój na konkretny tytuł? A może to cały świat w owczym pędzie, przesadnie wychwala daną produkcję pod niebiosa, podczas gdy wcale nie jest ona tak udana, jak wszyscy o niej mówią i piszą? Takie bycie w totalnej opozycji do opinii ogółu nie zdarza mi się zbyt czę...