Światło między oceanami / The Light Between Oceans

Zupełnie nie rozumiem co też takiego zainteresowało Dereka Cianfrance'a, twórcy genialnego filmu "The Place Beyond the Pines", do realizacji tego obrazu. Być może na papierze ten projekt wydawał się intrygujący, jednakże to co z niego powstało, jest co najwyżej nijakie.  To ckliwy melodramat, pozbawiony większych emocji.  Nudny, nieciekawy i nie pozostawiający po sobie zbyt wiele.  To opowieść rozgrywająca się w latach dwudziestych ubiegłego wieku.  Pewne małżeństwo, latarnik i jego bardzo młoda żona, starają się o dziecko, jednakże kolejne próby kończą się nieszczęśliwie.  Przypadek jednak chce, że pewnego dnia do brzegu dobija łódź w której znajdują martwego mężczyznę oraz niemowlę.  Za namową żony decydują się zatrzymać dziecko i wychować je jako swoje własne.  Jednak kilka lat później na ich drodze pojawia się biologiczna matka dziewczynki i wtedy sytuacja się komplikuje.  Tyle.  Dokładnie tyle ile ukazywał zwiastun.  I choć ta historia jest rozbudowana odrobinę na początku (zanim główni bohaterowie się pobiorą), oraz pod koniec (gdy na jaw wychodzi, że dziewczynka nie jest ich prawdziwą córką), to niewiele więcej się tu znajduje.

Najbardziej rozczarowujące w tej produkcji jest to, jak niewiele dodatkowej treści niesie ona ze sobą.  Właściwie to co istotne widoczne było już w zwiastunie, a wszystko ponadto można łatwo sobie samemu dopowiedzieć.  Ta prostota tej historii jest największą wadą tej produkcji, przez którą film ten pozostawia po sobie uczucie ogromnego niedosytu.  Bo oczywiście "Światło między oceanami" jest filmem dobrze zagranym, ale przecież takim musiały być skoro grają tutaj Michael Fassbender, Alicia Vikander i Rachel Weisz.  Są filmem bardzo ładnie brzmiącym, ale nie mogło być inaczej skoro za soundtrack odpowiada Alexandre Desplat.  Są produkcją piękną od strony wizualnej, ale to też nie jest żadne zaskoczenie skoro połowa zdjęć realizowana była na brzegu morza, w czasie przepięknych zachodów słońca, w trakcie złotej godziny, gdy światło jest tak urokliwe, że wszystko wygląda w nim przepięknie. Ta cała profesjonalna otoczka nie ma jednak szans w zderzeniu z prostotą historii, która nie porywa, nie inspiruje.  Co z tego, że wszystkie elementy składowe tej produkcji stoją na wysokim poziomie, jeśli brakuje tu podstawy - ciekawej, porywającej opowieści.  Szkoda.

5/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017