Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie / Rogue One: A Star Wars Story
Świetnie zobaczyć tę historię na wielkim ekranie. Wydarzenie, które w "Nowej nadziei" było tylko wspomniane, tutaj zostaje rozbudowane do pełnego, ponad dwugodzinnego metrażu. „Łotr 1” to opowieść o której powstaniu marzył chyba każdy fan „Gwiezdnych wojen”. To prequel do oryginalnej trylogii, będący pierwszym z zapowiadanych spin-offów i ukłonem w stronę fanów, zdecydowanie bardziej skierowanym do nich, niż do przeciętnego widza. Dotychczasowe epizody z poprzednich dwóch trylogii (a także "Przebudzenie mocy" rozpoczynające nową trylogię) były baśniami, space operami, skupionymi na losach rodu Skywalkerów, skupionymi na głównych, najważniejszych graczach konfliktu między Imperium a Rebelią. "Łotr 1" daje możliwość spojrzenia na gigantyczne uniwersum „Star Wars” z innej perspektywy, od strony zwykłych ludzi, pionków. Pokazuje uniwersum dużo bardziej zróżnicowane, podzielone, skomplikowane niż wynikało to z poprzednich filmów. Jest filmem zdecydowanie mroczniejszym od pozostałych. Jest filmem, który wreszcie skupia się na drugim członie swego tytułu, czyli na tytułowej wojnie.
"Łotr 1" opowiada o tym jak Rebeliantom udało się wykraść plany Imperialnej Gwiazdy Śmierci. Jak udało im się dowiedzieć o słabym punkcie tej strasznej broni dzięki czemu możliwe było jej zniszczenie w "Epizodzie IV". To takie heist movie, połączone z kinem wojennym, rozgrywające się w uniwersum „Gwiezdnych wojen”. I o ile pomysł na ten film jest fantastyczny (dzięki niemu wytłumaczone i uzasadnione zostają pewne nielogiczności, które mogły denerwować w "Nowej nadziei"), tak niestety gorzej już jest z jego realizacją. Pierwsze dwa akty, które wprowadzają w świat sprzed "Nowej nadziei", które przedstawiają wszystkich bohaterów (a jest ich tutaj całkiem sporo) są niestety bardzo nierówne. Akcja przyspiesza i zwalnia, przeskakujemy od postaci do postaci. Problem polega również na tym, że w sumie ciężko się tu do kogokolwiek przywiązać. Najciekawszą postacią okazuje się być android K-2SO, który swoimi sarkastycznymi uwagami świetnie komentuje kolejne sytuacje. Twórcy pogłębiają portret rebelii, która choć walczy ze złym Imperium, wcale nie jest kryształowo czysta i szlachetna, bo na sumieniu ma wiele niecnych czynów. Dzięki temu zdaje się być bardziej prawdziwa, zdaje się stać znacznie dalej od pięknej bajki o dobrych buntownikach, jaką opowiadały poprzednie epizody. Szkoda tylko, że choć te postaci są na swój sposób ciekawe, bardziej realistyczne, to ciężko jest się z nimi tak naprawdę zżyć.
Na szczęście po nierównym i przydługim wstępie, gdy wreszcie bohaterowie wyruszają z misją wykradnięcia planów Gwiazdy Śmierci, film ten trafia na odpowiednie tory. Jest spektakularny, szybki, trzymający w napięciu, podniosły ale nie patetyczny. Ogromna bitwa rozgrywająca się jednocześnie na ziemi i w kosmosie robi wrażenie. I choć wtedy wielokrotnie skaczemy pomiędzy bohaterami i lokacjami, ani przez chwilę nie gubi się sens tej całej zawieruchy. Całość nie wymyka się spod kontroli, nie staje się tylko nudnym cyfrowym fajerwerkiem. Sprawdza się tu również zakończenie, trochę nietypowe jak na blockbuster, a ostatnie pięć minut przepełnione wieloma ukłonami w stronę fanów serii, nie zdaje się być tu dorzucone na siłę. Całość kończy się w momencie w którym od razu można przystąpić do seansu "Nowej nadziei". W ostatecznym rozrachunku "Łotr 1" okazuje się być filmem dobrym, pod koniec nawet bardzo udanym, dzięki czemu z kina wychodzi się z poczuciem, że ten pierwszy z planowanych spin-offów „Gwiezdnych wojen”, choć może nie jest rewelacyjny, na szczęście nie jest nieudany.
7.5/10
"Łotr 1" opowiada o tym jak Rebeliantom udało się wykraść plany Imperialnej Gwiazdy Śmierci. Jak udało im się dowiedzieć o słabym punkcie tej strasznej broni dzięki czemu możliwe było jej zniszczenie w "Epizodzie IV". To takie heist movie, połączone z kinem wojennym, rozgrywające się w uniwersum „Gwiezdnych wojen”. I o ile pomysł na ten film jest fantastyczny (dzięki niemu wytłumaczone i uzasadnione zostają pewne nielogiczności, które mogły denerwować w "Nowej nadziei"), tak niestety gorzej już jest z jego realizacją. Pierwsze dwa akty, które wprowadzają w świat sprzed "Nowej nadziei", które przedstawiają wszystkich bohaterów (a jest ich tutaj całkiem sporo) są niestety bardzo nierówne. Akcja przyspiesza i zwalnia, przeskakujemy od postaci do postaci. Problem polega również na tym, że w sumie ciężko się tu do kogokolwiek przywiązać. Najciekawszą postacią okazuje się być android K-2SO, który swoimi sarkastycznymi uwagami świetnie komentuje kolejne sytuacje. Twórcy pogłębiają portret rebelii, która choć walczy ze złym Imperium, wcale nie jest kryształowo czysta i szlachetna, bo na sumieniu ma wiele niecnych czynów. Dzięki temu zdaje się być bardziej prawdziwa, zdaje się stać znacznie dalej od pięknej bajki o dobrych buntownikach, jaką opowiadały poprzednie epizody. Szkoda tylko, że choć te postaci są na swój sposób ciekawe, bardziej realistyczne, to ciężko jest się z nimi tak naprawdę zżyć.
Na szczęście po nierównym i przydługim wstępie, gdy wreszcie bohaterowie wyruszają z misją wykradnięcia planów Gwiazdy Śmierci, film ten trafia na odpowiednie tory. Jest spektakularny, szybki, trzymający w napięciu, podniosły ale nie patetyczny. Ogromna bitwa rozgrywająca się jednocześnie na ziemi i w kosmosie robi wrażenie. I choć wtedy wielokrotnie skaczemy pomiędzy bohaterami i lokacjami, ani przez chwilę nie gubi się sens tej całej zawieruchy. Całość nie wymyka się spod kontroli, nie staje się tylko nudnym cyfrowym fajerwerkiem. Sprawdza się tu również zakończenie, trochę nietypowe jak na blockbuster, a ostatnie pięć minut przepełnione wieloma ukłonami w stronę fanów serii, nie zdaje się być tu dorzucone na siłę. Całość kończy się w momencie w którym od razu można przystąpić do seansu "Nowej nadziei". W ostatecznym rozrachunku "Łotr 1" okazuje się być filmem dobrym, pod koniec nawet bardzo udanym, dzięki czemu z kina wychodzi się z poczuciem, że ten pierwszy z planowanych spin-offów „Gwiezdnych wojen”, choć może nie jest rewelacyjny, na szczęście nie jest nieudany.
7.5/10
Komentarze
Prześlij komentarz