Śmietanka towarzyska / Café Society

"Śmietanka towarzyska" to kolejny film wiecznie żywego Woody Allena.  Film, który w przeciwieństwie do jego ostatniego dokonania ("Nieracjonalny mężczyzna") zebrał całkiem pozytywne recenzje i został ciepło przyjęty na ostatnim festiwalu w Cannes.  I nic w tym dziwnego bo faktycznie jest to bardzo przyjemny seans.  To nadal taka trochę opowieść o wszystkim i o niczym, podobnie jak ostatnie komedie Allena, ale lżejsza i ładniejsza od nich.  Niby schemat powtarzany wielokrotnie, ale tym razem jakoś lepiej układający się w całość.  Komedia nieprzekombinowana, dość prosta, skupiająca się na jednym wątku i nawet odrobinę zaskakująca.  Produkcja całkiem zabawna, świetnie napisana i nieprzegadana, choć to dialogi są tym co ją napędza.  Naprawdę przyjemne półtorej godziny, które równie dobrze spisywać się będzie na małym, jak i na dużym ekranie.

To co najbardziej wyróżnia "Śmietankę towarzyską" od poprzednich filmów Allena, to zdjęcia. Bardzo jasne, doświetlone, pełne złotych promieni słońca, które w szczególności oświetlają dwie bohaterki grane przez Blake Lively i Kristen Stewart.  Mam jednak wrażenie, że panie zostały obsadzone trochę na odwrót, bo każda lepiej sprawdziłaby się w roli swojej koleżanki.  Stewart zdecydowanie bardziej pasowałaby do roli żony głównego bohatera, a Lively lepiej wypadłaby w roli jego pierwszej miłości, do której chciałby wrócić.  Ale i tak, mimo tego trochę nieudanego castingu, obie aktorki prezentują się tutaj przepięknie.  Nieźle spisuje się również Jesse Eisenberg jako młodsze wcielenie neurotycznej natury reżysera, nie będąc tak irytującym jak mu się to czasem zdarza w innych produkcjach.  Pozytywnie zaskakuje również Corey Stoll, którego tutaj nie poznałem, tak przekonująco wciela się w rolę gangstera, brata głównego bohatera.

7/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017