10 lat reviews.blox.pl

16 sierpnia, dziesięć lat temu, wszedłem na główną stronę blox.pl i założyłem tego bloga. Dziesięć lat temu. Miałem wtedy z dziewiętnaście lat, zaczynałem studia na polibudzie, kino odwiedzałem od czasu do czasu, zdecydowanie rzadziej niż teraz, ale uwielbiałem te wypady do pierwszych multipleksów i (już wtedy) nielicznych tradycyjnych kin. Blog był bardziej dodatkiem niż głównym miejscem mojej aktywności w sieci.  Wtedy bardziej udzielałem się na filmweb, dyskutowałem na tamtym forum, zbierałem punkty uzupełniając bazę danych. Dziesięć lat temu nie miałem fejsbuka. Nie bylo twittera, instagrama, snapchata. Internet nastawiony był bardziej na dłuższe treści niż na obrazki, memy, newsy, klikalność. Komentarze zostawiało się na blogu, a nie na fejsie. Na wszystko było jakoś więcej czasu, na filmy, na pisanie recenzji, słuchanie soundtracków i długie dyskusje na temat obejrzanych produkcji.

Dziesięć lat później zmieniło się właściwie wszystko. Zamiast blogów coraz bardziej popularne stają się vlogi. Zamiast długich treści królują obrazki ,filmy i zdjęcia. Bo nasza rzeczywistość pędzi przed siebie, a wszystko stało się bardziej jednorazowe, mobilne i przenośne. Zamiast trwałych treści królują szybkie informacje, od niedawna nawet takie, które znikają po kilku sekundach. Dziesięć lat później i ja jestem w zupełnie innym miejscu. Od trzech lat w szczęśliwym związku, od trzech lat mieszkając już niezależnie, pracując (za dużo), mając jeszcze mniej czasu niż kiedyś, na nadrabianie klasyki, której od dawna nie udaje mi się nadgonić. Zmieniło się wszystko prócz bloga, który może choć trochę mniej zielony (dosłownie jak i w przenośni), choć może bardziej mobilny, bo podłączony do twittera i fejsa, nadal jest taki, jak te dziesięć lat temu. Bez obrazków, bez błyskawicznych treści, składa się z trzy- bądź czteroakapitowych wpisów. Nie wiem tylko czy to dobrze czy to źle, tak nie iść z duchem czasu.

Wielokrotnie próbowałem uaktualnić formułę reviews.blox.pl ale każdy pomysł na to by unowocześnić bloga wydawał mi się nietrafiony. Może kiedyś założę własną domenę ale z tym noszę się od dobrych trzech lat, więc to pewnie jeszcze trochę potrwa. Może zmienię szablon na taki przejrzysty, przewijany, z jednym wielkim zdjęciem na samej górze, na taki jakie teraz są modne, chociaż pewnie sam już tego nie wykonam, bo to trochę wyższa szkoła jazdy. I choć nie powiem, cieszę się z tych dziesięciu lat, bo jest to jakieś osiągniecie, to od mniej więcej roku jestem na rozdrożu. Od pewnego czasu cierpię na brak weny. Ale nie tylko nie chce mi się pisać, czego efektem jest brak notek na temat już trzech tegorocznych filmów, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzało, ale wielokrotnie nie chce mi się nawet iść do kina. Być może to przez pracę, która ostatnio wyciska ze mnie siódme poty, przez którą czas wolny przeznaczam na zwykle odpoczywanie, bo siły nie mam nawet na luźny wypad do kina. Być może to przesyt samym blogiem na który od dziesięciu lat nieustannie, przynajmniej raz na tydzień coś wrzucałem i chyba tą regularnością się trochę zmęczyłem. Nie pomagają również statystyki, bo choć nigdy dla nich nie pisałem (i nadal tego nie robię), to jednak miło było widzieć słupki oglądalności, które teraz spadają z roku na rok, do coraz niższych poziomów. Inne czasy wymagałyby innego rodzaju aktywności (vlog?), może większego zaangażowania, ale prawdę powiedziawszy nie wiem czy to inne mi odpowiada, czy nie wolę tego co jest. Z drugiej jednak strony zdaje sobie sprawę z tego, że to obecne jest już trochę nie na czasie i mogłoby się zmienić.

I tak w trochę gorzkim nastroju świętuję po cichu te dziesięć lat. Mając nadzieję na kolejne, choć trudno mi obiecywać nawet najbliższy rok. Dziękuję wszystkim, którzy tu jeszcze (nadal) zaglądają, klikają ‘lubię to’ na fejsie, wchodzą na notki przez twittera czy filmweb. To dzięki Wam jeszcze cokolwiek mi się chce. Najlepszego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017