To właśnie seks / The Little Death
Prawdę powiedziawszy bardzo ostrożnie podchodziłem do tej produkcji. Temat jest wdzięczny ale niezwykle łatwo może ze śmiesznego przeistoczyć się w wulgarny. Granica między jednym, a drugim jest bardzo cienka i o jej przekroczenie nietrudno. Całe szczęście komedia ta nie wyszła z rąk Amerykanów, którzy prawie na pewno by ją zwulgaryzowali (choć taki serialowy "Masters of Sex" im się udał), ale ponieważ w ogóle nie znam australijskiego poczucia humoru, nie wiedziałem czego się spodziewać. Co ciekawe tej komedii bardzo blisko do brytyjskiego poczucia humoru. I pewnie właśnie dlatego jest tak udana. To zabawne, prowokacyjne, momentami absurdalne, ale nieprzekraczające granic dobrego smaku spojrzenie na związki i seks. Taka przebieżka po fantazjach i ludzkich pragnieniach, chwilami dziwnych, chwilami bardzo odmiennych, ale ukazana w lekkim, swobodnym i otwartym tonie, który nie lekceważy, ani nie wyśmiewa przez co choć wszystkie zdarzenia ukazane są w trochę krzywym zwierciadle, nie są niepoważne, głupie, czy bagatelizujące temat.
I tak, mamy w tym filmie kilka interesujących przypadków. Jest para: Maeve i Paul. Jego fetyszem są stopy, ona jak się okaże ma fantazję dotyczącą gwałtu, którą on za wszelką cenę będzie starał się spełnić. Jest małżeństwo: Evie i Dan, którym pożycie nie najlepiej się układa, i którzy aby ożywić swoje życie seksualne, za radą terapeuty zaczynają odgrywanie ról. Jest inna para: Rowena i Richard, którzy od trzech lat bezskutecznie starają się o dziecko. Co więcej kobieta nie przeżywa orgazmów, aż do chwili gdy zauważy, że nieziemsko podnieca ją widok jej zapłakanego faceta. Z innych dziwactw pojawia się jeszcze małżeństwo: Maureen i Phil. On w ciągu dnia zahukany przez swoją krytyczną, despotyczną żonę, uwielbia podziwiać ją we śnie. A na dokładkę pojawia się jeszcze parę innych, pomniejszych postaci i historyjek, z najśmieszniejszą pozostawioną na sam koniec, w której główną rolę odgrywa trzyosobowa rozmowa przez Skype i telefon.
Poszczególne historyjki z czasem zaczynają się przeplatać, bohaterowie poszczególnych wątków pojawiają się w innych wątkach, co jest bardzo przyjemnym zabiegiem, dzięki któremu te z pozoru całkiem oddzielne opowieści z czasem składają się na jeden, spójny film. Szkoda tylko, że nie ma w tej produkcji bardziej konkretnego zakończenia, takiej przysłowiowej kropki nad i, która jednocześnie i z pazurem spajałaby wszystkie wątki w jedno. Część kończy się na długo przed finałem całej produkcji, inne wybrzmiewają dopiero w ostatnich minutach seansu. Co nie wpływa na ogólny odbiór tej komedii. Zaskakująco ciekawej, niegłupiej i zabawnej, która choć opowiada o seksie, nie stała się wulgarna ani odpychająca. Być może dlatego ponieważ jest ona filmem bardzo niebezpośrednim, który zamiast pokazywać seks, przede wszystkim o nim mówi. Nagości nie ma tu prawie wcale, tylko żarty z sytuacji w których bohaterowie pozbywają się wszystkich swoich ubrań. Komedia na plus.
7/10
I tak, mamy w tym filmie kilka interesujących przypadków. Jest para: Maeve i Paul. Jego fetyszem są stopy, ona jak się okaże ma fantazję dotyczącą gwałtu, którą on za wszelką cenę będzie starał się spełnić. Jest małżeństwo: Evie i Dan, którym pożycie nie najlepiej się układa, i którzy aby ożywić swoje życie seksualne, za radą terapeuty zaczynają odgrywanie ról. Jest inna para: Rowena i Richard, którzy od trzech lat bezskutecznie starają się o dziecko. Co więcej kobieta nie przeżywa orgazmów, aż do chwili gdy zauważy, że nieziemsko podnieca ją widok jej zapłakanego faceta. Z innych dziwactw pojawia się jeszcze małżeństwo: Maureen i Phil. On w ciągu dnia zahukany przez swoją krytyczną, despotyczną żonę, uwielbia podziwiać ją we śnie. A na dokładkę pojawia się jeszcze parę innych, pomniejszych postaci i historyjek, z najśmieszniejszą pozostawioną na sam koniec, w której główną rolę odgrywa trzyosobowa rozmowa przez Skype i telefon.
Poszczególne historyjki z czasem zaczynają się przeplatać, bohaterowie poszczególnych wątków pojawiają się w innych wątkach, co jest bardzo przyjemnym zabiegiem, dzięki któremu te z pozoru całkiem oddzielne opowieści z czasem składają się na jeden, spójny film. Szkoda tylko, że nie ma w tej produkcji bardziej konkretnego zakończenia, takiej przysłowiowej kropki nad i, która jednocześnie i z pazurem spajałaby wszystkie wątki w jedno. Część kończy się na długo przed finałem całej produkcji, inne wybrzmiewają dopiero w ostatnich minutach seansu. Co nie wpływa na ogólny odbiór tej komedii. Zaskakująco ciekawej, niegłupiej i zabawnej, która choć opowiada o seksie, nie stała się wulgarna ani odpychająca. Być może dlatego ponieważ jest ona filmem bardzo niebezpośrednim, który zamiast pokazywać seks, przede wszystkim o nim mówi. Nagości nie ma tu prawie wcale, tylko żarty z sytuacji w których bohaterowie pozbywają się wszystkich swoich ubrań. Komedia na plus.
7/10
Komentarze
Prześlij komentarz