Baranek Shaun / Shaun the Sheep Movie
Baranek Shaun po raz pierwszy pojawił się jako drugoplanowy bohater w filmie "Wallace i Gromit: Golenie owiec". To sympatyczna, sprytna i zaradna owca, która jest nieformalnym liderem stada kilku owiec mieszkających w gospodarstwie pewnego Farmera. Rok później, po krótkim występie we wspomnianym filmie, zyskał swój własny serial "Baranek Shaun". Cztery sezony, każdy po czterdzieści odcinków, każdy trwający około siedem minut. Odcinki te były krótkimi historyjkami, w zabawny sposób przedstawiającymi życie zwierząt na farmie. Ot taki krótkometrażowy, poprawiający humor przerywnik, który można obejrzeć chociażby na youtube. Nie potrzebna była przy tym znajomość jakiegokolwiek języka, bo postacie nie mówiły, co najwyżej chrząkały, a humor prezentowany w bajce był całkiem uniwersalny. W tym roku natomiast Baranek z małego ekranu zawędrował do kin, otrzymując swój własny film pełnometrażowy.
"Baranek Shaun" to przyjemna, zabawna i całkiem pocieszna animacja. Bajka zrealizowana przez studio Aardman, a więc nie kreskówka, nie komputerowa animacja, a żmudna, pracochłonna animacja poklatkowa z plastusiowymi bohaterami, która ma swój niezwykły urok. Już sam jej wygląd poprawia humor i rozczula. I choć z pewnością nie jest to najlepszy film studia (zdecydowanie ciekawiej prezentował się ostatni "Wallace and Gromit", oraz przede wszystkim genialne "Uciekające kurczaki"), to w zalewie realizowanych z taśmy animacji dobrze obejrzeć film tak inny. Rozczarowuje trochę, że nie jest on zabójczo zabawny, humor jest w nim co najwyżej letni. Dzieje się tak z powodu braku jakichkolwiek dialogów. Podczas gdy konkurencyjne kreskówki zyskują na ciętych dialogach, które niejednokrotnie później przenoszą się do życia codziennego, tak ta bajka polega przede wszystkim na humorze sytuacyjnym. I choć nie wyobrażam sobie by dodano do niej jakiekolwiek dialogi i bardzo dobrze, że twórcy tego nie uczynili, to jednak trochę szkoda, że przez to obraz ten nie jest rozbrajająco zabawny. Na niekorzyść działa również trochę długa forma tej produkcji. Przygody Baranka oraz innych owiec zdecydowanie lepiej spisywały się w postaci krótkich scenek na różne tematy. W długiej formie zdają się być odrobinę za bardzo przedłużone, momentami dostają zadyszki i tracą tempo.
Co ciekawe zwiastun do tej produkcji trochę oszukuje i choć zdaje się, że po jego obejrzeniu zna się już cały film, tak naprawdę nie zdradza zbyt wiele, dzięki czemu w czasie seansu czeka na nas kilka miłych zaskoczeń. Zdawać by się bowiem mogło, ze bajka ta opowiadać będzie o tym jak to owce mając dość nudnej egzystencji na farmie, uciekają do miasta by tam zaznać wielkiego życia. A tu niespodzianka - film ten jest o czym innym. To radosna animacja, w której na dokładkę twórcy zawarli całkiem sporo zabawnych nawiązań do innych produkcji, żeby tylko wymienić "Milczenie owiec" czy "Breaking Bad". Jak na bajkę przystało na końcu czeka na nas oczywiście obowiązkowy, niegłupi i nienachalny morał. Ot prosta lekcja o tym by doceniać to co się ma, bo nawet jeśli zdaje się to być monotonne, to wcale nie oznacza, że jest złe czy gorsze od tego co mają inni. Trzeba się tylko nauczyć jak cieszyć się z tego co się posiada, doceniać każdy kolejny dzień takim jaki jest.
7/10
"Baranek Shaun" to przyjemna, zabawna i całkiem pocieszna animacja. Bajka zrealizowana przez studio Aardman, a więc nie kreskówka, nie komputerowa animacja, a żmudna, pracochłonna animacja poklatkowa z plastusiowymi bohaterami, która ma swój niezwykły urok. Już sam jej wygląd poprawia humor i rozczula. I choć z pewnością nie jest to najlepszy film studia (zdecydowanie ciekawiej prezentował się ostatni "Wallace and Gromit", oraz przede wszystkim genialne "Uciekające kurczaki"), to w zalewie realizowanych z taśmy animacji dobrze obejrzeć film tak inny. Rozczarowuje trochę, że nie jest on zabójczo zabawny, humor jest w nim co najwyżej letni. Dzieje się tak z powodu braku jakichkolwiek dialogów. Podczas gdy konkurencyjne kreskówki zyskują na ciętych dialogach, które niejednokrotnie później przenoszą się do życia codziennego, tak ta bajka polega przede wszystkim na humorze sytuacyjnym. I choć nie wyobrażam sobie by dodano do niej jakiekolwiek dialogi i bardzo dobrze, że twórcy tego nie uczynili, to jednak trochę szkoda, że przez to obraz ten nie jest rozbrajająco zabawny. Na niekorzyść działa również trochę długa forma tej produkcji. Przygody Baranka oraz innych owiec zdecydowanie lepiej spisywały się w postaci krótkich scenek na różne tematy. W długiej formie zdają się być odrobinę za bardzo przedłużone, momentami dostają zadyszki i tracą tempo.
Co ciekawe zwiastun do tej produkcji trochę oszukuje i choć zdaje się, że po jego obejrzeniu zna się już cały film, tak naprawdę nie zdradza zbyt wiele, dzięki czemu w czasie seansu czeka na nas kilka miłych zaskoczeń. Zdawać by się bowiem mogło, ze bajka ta opowiadać będzie o tym jak to owce mając dość nudnej egzystencji na farmie, uciekają do miasta by tam zaznać wielkiego życia. A tu niespodzianka - film ten jest o czym innym. To radosna animacja, w której na dokładkę twórcy zawarli całkiem sporo zabawnych nawiązań do innych produkcji, żeby tylko wymienić "Milczenie owiec" czy "Breaking Bad". Jak na bajkę przystało na końcu czeka na nas oczywiście obowiązkowy, niegłupi i nienachalny morał. Ot prosta lekcja o tym by doceniać to co się ma, bo nawet jeśli zdaje się to być monotonne, to wcale nie oznacza, że jest złe czy gorsze od tego co mają inni. Trzeba się tylko nauczyć jak cieszyć się z tego co się posiada, doceniać każdy kolejny dzień takim jaki jest.
7/10
Komentarze
Prześlij komentarz