Taxi-Teheran / Taxi
Najbardziej intrygujące w tej irańskiej produkcji jest to, że od początku ma się nieustanne wątpliwości co do tego jak powstawał ten film. Czy to co oglądamy na ekranie dzieje się naprawdę, czy zostało zagrane? Czy to fabuła, czy może dokument? Forma w jakiej zrealizowany został ten obraz sugeruje dokument, ale pojawiający się bohaterowie, ich zachowanie, wskazuje jednak bardziej na fabułę. I tak przez cały seans w powietrzu unosi się pytanie, na ile to co widzimy na ekranie to rzeczywistość, a na ile zaaranżowane przedstawienie? Czy te sytuacje zdarzyły się na prawdę, czy zostały odegrane przez aktorów? "Taxi-Teheran" jest oczywiście fabułą, choć sprawia wrażenie dokumentu, rejestracji życia. Takie wrażenie udaje się stworzyć poprzez to, że film ten został nakręcony z dwóch kamer, ustawionych na desce rozdzielczej samochodu (później dochodzi do tego jeszcze zwykły Canon, jaki trzyma w ręce jedna z postaci). Ponadto główny bohater, taksówkarz, jest jednocześnie reżyserem tego filmu, osobą, którą rozpoznają pasażerowie, poznając w nim sławnego filmowca. Przypuszczają, że pracuje właśnie nad kolejną produkcją, mają świadomość tego, że mogą występować w jego kolejnym dziele.
Interesująca jest również otoczka tej produkcji, życie poza filmem. Otóż reżyser Jafar Panahi został w 2010 roku oskarżony przez władze Iranu o szerzenie nieprawdziwej propagandy na temat kraju i skazany na sześć lat więzienia, oraz dwudziestoletni zakaz kręcenia filmów. Tym wyrokiem Iran chciał wykluczyć Panahiego ze świata filmu, pozbyć się twórcy, który w swych filmach zadawał niewygodne pytania, ukazywał Iran w niekorzystnym dla władzy świetle. Wyrok ten jednak nie przeszkodził reżyserowi w realizacji tej produkcji, jak i dwóch poprzednich, które powstały w tajemnicy w jego mieszkaniu, i później zostały przeszmuglowane za granicę na pendrivie. W "Taxi-Teheran" Panahi wychodzi na ulicę, oczami pasażerów swojej taksówki, pokazuje współczesny Iran. Przeplata grozę i absurdy życia w tym kraju. Mówi o cenzurze, zastraszaniu obywateli, pokazowych procesach. Wraz z każdym kolejnym pasażerem taksówki porusza kolejne problemy jakie dotykają mieszkańców Iranu, oddając społeczne nastroje jakie panują w tym kraju. I jest to całkiem szeroki przegląd ponieważ do auta wsiadają biedni i bogaci, kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi. Przeróżne osoby, chwilami całkiem abstrakcyjni pasażerowie, jak chociażby dwie kobiety ze złotymi rybkami w kulistym akwarium, mężczyzna który ucierpiał w wypadku na motocyklu, czy handlarz filmami, które nie są dostępne w legalnym obrocie.
"Taxi-Teheran" jest również całkiem głośnym komentarzem na świat filmowy, krytycznym spojrzeniem na obecną sytuację z jaką muszą zmagać się tamtejsi twórcy. Okazuje się bowiem, że każda produkcja w Iranie zostaje dopuszczona do ogólnej dystrybucji tylko jeśli spełnia szereg bardzo rygorystycznych warunków narzuconych przez Ministerstwo Kultury i Przewodnictwa Islamu. W filmach kobiety muszą obowiązkowo nosić chusty zakrywające włosy i ciało. Zabronione jest ukazywanie kontaktu pomiędzy kobietą i mężczyzną. Pozytywne postaci nie powinny nosić perskich imion ani... krawatów. Twórcy powinni unikać treści komentujących sytuację polityczną i ekonomiczną, inaczej mogą zostać oskarżeni o szerzenie plugawego realizmu. Co więcej powinni sami siebie kontrolować i w każdej sytuacji gdy zdaje im się, że poruszany przez nich temat może okazać się zbyt kontrowersyjny, powinni go w swym filmie przemilczeć. I o tym wszystkim, w bardzo interesujący i zaskakujący sposób mówi obraz Panahiego, zwycięzca Złotego Niedźwiedzia na tegorocznym Festiwalu w Berlinie. Warto.
7/10
Interesująca jest również otoczka tej produkcji, życie poza filmem. Otóż reżyser Jafar Panahi został w 2010 roku oskarżony przez władze Iranu o szerzenie nieprawdziwej propagandy na temat kraju i skazany na sześć lat więzienia, oraz dwudziestoletni zakaz kręcenia filmów. Tym wyrokiem Iran chciał wykluczyć Panahiego ze świata filmu, pozbyć się twórcy, który w swych filmach zadawał niewygodne pytania, ukazywał Iran w niekorzystnym dla władzy świetle. Wyrok ten jednak nie przeszkodził reżyserowi w realizacji tej produkcji, jak i dwóch poprzednich, które powstały w tajemnicy w jego mieszkaniu, i później zostały przeszmuglowane za granicę na pendrivie. W "Taxi-Teheran" Panahi wychodzi na ulicę, oczami pasażerów swojej taksówki, pokazuje współczesny Iran. Przeplata grozę i absurdy życia w tym kraju. Mówi o cenzurze, zastraszaniu obywateli, pokazowych procesach. Wraz z każdym kolejnym pasażerem taksówki porusza kolejne problemy jakie dotykają mieszkańców Iranu, oddając społeczne nastroje jakie panują w tym kraju. I jest to całkiem szeroki przegląd ponieważ do auta wsiadają biedni i bogaci, kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi. Przeróżne osoby, chwilami całkiem abstrakcyjni pasażerowie, jak chociażby dwie kobiety ze złotymi rybkami w kulistym akwarium, mężczyzna który ucierpiał w wypadku na motocyklu, czy handlarz filmami, które nie są dostępne w legalnym obrocie.
"Taxi-Teheran" jest również całkiem głośnym komentarzem na świat filmowy, krytycznym spojrzeniem na obecną sytuację z jaką muszą zmagać się tamtejsi twórcy. Okazuje się bowiem, że każda produkcja w Iranie zostaje dopuszczona do ogólnej dystrybucji tylko jeśli spełnia szereg bardzo rygorystycznych warunków narzuconych przez Ministerstwo Kultury i Przewodnictwa Islamu. W filmach kobiety muszą obowiązkowo nosić chusty zakrywające włosy i ciało. Zabronione jest ukazywanie kontaktu pomiędzy kobietą i mężczyzną. Pozytywne postaci nie powinny nosić perskich imion ani... krawatów. Twórcy powinni unikać treści komentujących sytuację polityczną i ekonomiczną, inaczej mogą zostać oskarżeni o szerzenie plugawego realizmu. Co więcej powinni sami siebie kontrolować i w każdej sytuacji gdy zdaje im się, że poruszany przez nich temat może okazać się zbyt kontrowersyjny, powinni go w swym filmie przemilczeć. I o tym wszystkim, w bardzo interesujący i zaskakujący sposób mówi obraz Panahiego, zwycięzca Złotego Niedźwiedzia na tegorocznym Festiwalu w Berlinie. Warto.
7/10
Komentarze
Prześlij komentarz