Kingsman: Tajne służby / Kingsman: The Secret Service

Matthew Vaughn jest reżyserem, który już nie raz udowodnił, że jak mało kto potrafi przenosić na ekran komiksowe opowieści.  Dokonał tego kilka lat temu kręcąc pierwszą część "Kick-Ass" (zwariowana, brutalna komedia o superbohaterach i komiksach, na podstawie komiksu), zrobił to również niedawno, na nowo rozpoczynając serię X-Men (ciekawie opowiadając o początkach postaci znanych z filmów Singera).  Przy czym jego produkcje nigdy nie sprawiały wrażenie tylko ekranizacji powieści graficznych.  Były filmem samym w sobie, wciągającym kinem akcji, opowiadającym ciekawe historie, do których tak się składa inspiracja wypływała właśnie z komiksów.  Najnowsze dzieło Vaughna "Kingsman" jest orzeźwiającą polemiką z filmami o tajnych agentach, z Bondem na czele, choć i bardziej współcześni Bourne i Bauer zostają tutaj również wspomniani.  Mnóstwo w tej produkcji nawiązań, mrugnięć okiem do tego typu kina.  W akcji (lot w kosmos), w postaciach (asystentka czarnego charakteru wyposażona w nietypową broń - ostrza wbudowane w protezy nóg), w dialogach (rozmowa o przeciwnikach agentów i ich usposobieniu).  To film świadomy innych filmów, otwarcie o nich mówiący.  To film przepełniony tęsknotą, fascynacją za dawnymi, dobrymi filmami szpiegowskimi.  Korzystający z wytartych schematów i przerabiający je na nowe.

"Kingsman" to opowieść o młodym chłopaku, mieszkającym w jednym z londyńskich blokowisk ze swoją matką, porywczym ojczymem i malutką siostrą.  Chłopak jest zdolny, inteligentny, sprawny fizycznie ale ze względu na ciężką sytuację, marnuje się i niedługo stoczy się na samo dno.  Któregoś razu, po tym jak trafił za kratki za ucieczkę skradzionym autem przed policją, spotyka tajemniczego gentlemana.  Mężczyzna wyciąga chłopaka z aresztu i zaprasza do pewnego zakładu krawieckiego.  Tam Eggsy dowiaduje się, że nowo poznany mężczyzna należy do tajnej organizacji Kingsman, która właśnie straciła jednego ze swoich agentów i rozpoczyna poszukiwania nowego "Krawca".  Chłopak ma być kandydatem na agenta i wraz z jeszcze kilkoma nastolatkami ma stanąć do najtrudniejszej, najbardziej wymagającej i najbardziej niebezpiecznej rozmowy kwalifikacyjnej w życiu.  A w między czasie w mediach robi się coraz głośniej o zaginięciach kolejnych znanych osób, ze świata rozrywki, mediów, muzyki i polityki.  Trop prowadzi do milionera, genialnej naukowca, który od lat ostrzegał świat przed skutkami globalnego ocieplenia.

To co najbardziej wyróżnia się w tej produkcji to fantastycznie zaaranżowane i genialnie nakręcone sceny akcji, jak chociażby ogromna bijatyka w kościele.  Kamera trzęsie się jak oszalała, ale montaż nie jest tak szarpany, szybki i chaotyczny jak w przypadku konkurencyjnych produkcji, przez co wszystko tu widać jak na dłoni.  Genialnie się to ogląda, wszystkie sceny akcji robią ogromne wrażenie.  Fantastycznie również widzieć Colina Firtha w tak odjazdowej roli, który nie raz daje czadu i w idealnie skrojonym garniturze, bije się, kopie i strzela jak najlepszy agent w swojej klasie.  W swoich rolach nieźle wypadają też Michael Caine, Mark Strong oraz najmłodsi z obsady Sophie Cookson i Taron Egerton, który sprawdza się dobrze i jako chłopak z blokowiska, i jako śmiertelnie niebezpieczny agent.  I tylko Samuel L.Jackson szarżuje chwilami zbyt mocno.  Całość podana jest ze sporą dawką przemocy ale ubraną w tak przerysowanej formie, że bawi a nie odrzuca.  I choć produkcja ta nie jest tak brutalna jak "Kick-Ass", sporo w niej pokręconych pomysłów i scen (kolorowe eksplozje pod koniec).  Do tego jest zabawna, emocjonująca i co ostatnio nie zdarza się często, momentami naprawdę zaskakuje.  Kawał świetnego kina rozrywkowego.

8/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017