Jak wytresować smoka 2 / How to Train your Dragon 2
Pierwsza część "Jak wytresować smoka" sprzed czterech lat (jak ten czas szybko leci) była sporym zaskoczeniem na plus. Piękna, zabawna, nie głupia i wypełniona przygodą animacja ze studia DreamWorks udowodniła, że nie tylko Pixar ma wyłączność na świetne bajki skierowane dla całej rodziny, bo i konkurencja ma coś do powiedzenia. Opowieść o Czkawce, młodym Wikingu, który jako jedyny z całej wioski Berg wierzy, że grasujące w przestworzach smoki nie są wrogiem ludzi i można z nimi żyć w zgodzie, miała wszystko to co powinno się składać na nowoczesną bajkę. Ciekawą, wciągającą historię, przesympatycznego, uroczego bohatera drugoplanowego (kto by pomyślał, że smok może być tak rozczulający), w idealnych proporcjach wymieszany humor, akcję i wzruszenie. Zebrała mnóstwo pochlebnych opinii wśród krytyków jak i widzów, którzy w kasach kin zostawili miliony na całym świecie. Oczywistym było więc, że tak dobrze przyjęty film będzie miał swoją kontynuację.
DreamWorks realizację sequela powierzyło Deanowi DeBloisowi, twórcy części pierwszej. Ciekawy przypadek, gdy spojrzeć na inne animowane serie, które rzadko kiedy realizowane są przez twórców wcześniejszych części. Być może jednak właśnie dlatego "Jak wytresować smoka 2" jest tak udanym filmem, bo za dalszy rozwój historii odpowiadała osoba, która ją stworzyła. DeBlois potraktował swój poprzedni film jako punkt wyjścia, niezbędny wstęp do opowiedzenia tej oto, całkiem nowej historii. Po pierwsze poszerzył świat przedstawiony cztery lata temu, ukazując kolejne krainy, leżące z dala od wioski Berg. To dało mu możliwość do przedstawienia innych gatunków smoków i zasad jakimi rządzi się ich życie. Ponadto, rozwinął i pogłębił postaci zaprezentowane w pierwszej części. Zastaje je już w trochę innej sytuacji życiowej, pięć lat po tym jak Wikingowie przestali widzieć w latających gadach swoich wrogów. Teraz traktują je jak pożyteczne zwierzęta (niemal) domowe, będące częścią każdego domostwa, każdej rodziny. Jest to sukcesem Czkawki, wtedy chłopca, teraz dorastającego mężczyzny, który obwołany najznakomitszym mieszkańcem Berg coraz częściej ucieka z domu lecąc na Szczerbatku w nieznane, bo nie widzi się w roli jaką przeznaczył dla niego ojciec - swojego następcy, nowego Wodza.
DeBlois korzysta ze wspomnianych w oryginale wydarzeń z przeszłości bohaterów, dopowiadając to co zdarzyło się kiedyś, a co wpływ będzie mieć na teraźniejszość. Prowadząc bohaterów (a w szczególności Czkawkę) do dojrzałości, dorosłości i samodzielności. Być może właśnie dlatego trochę inaczej rozłożone są tu akcenty w porównaniu do pierwszej części. Znacznie więcej tu akcji i czystej przygody, oraz wzruszeń (idealnie przenikających się i dobrze ze sobą połączonych), które razem zepchnęły humor słowny i sytuacyjny na odrobinę dalszy plan. Co nie znaczy oczywiście, że w kontynuacji brakuje zabawnych scen, bo te również się zdarzają, choć nie tak często jak w poprzednim filmie. A to wszystko opowiedziane poprzez przepiękną, niesamowicie realistyczną animację, która szczególnie w ujęciach plenerowych, wygląda jak prawdziwe zdjęcia. Jakby została nakręcona w rzeczywistości, jakby prezentowała faktycznie istniejące miejsca.
8/10
DreamWorks realizację sequela powierzyło Deanowi DeBloisowi, twórcy części pierwszej. Ciekawy przypadek, gdy spojrzeć na inne animowane serie, które rzadko kiedy realizowane są przez twórców wcześniejszych części. Być może jednak właśnie dlatego "Jak wytresować smoka 2" jest tak udanym filmem, bo za dalszy rozwój historii odpowiadała osoba, która ją stworzyła. DeBlois potraktował swój poprzedni film jako punkt wyjścia, niezbędny wstęp do opowiedzenia tej oto, całkiem nowej historii. Po pierwsze poszerzył świat przedstawiony cztery lata temu, ukazując kolejne krainy, leżące z dala od wioski Berg. To dało mu możliwość do przedstawienia innych gatunków smoków i zasad jakimi rządzi się ich życie. Ponadto, rozwinął i pogłębił postaci zaprezentowane w pierwszej części. Zastaje je już w trochę innej sytuacji życiowej, pięć lat po tym jak Wikingowie przestali widzieć w latających gadach swoich wrogów. Teraz traktują je jak pożyteczne zwierzęta (niemal) domowe, będące częścią każdego domostwa, każdej rodziny. Jest to sukcesem Czkawki, wtedy chłopca, teraz dorastającego mężczyzny, który obwołany najznakomitszym mieszkańcem Berg coraz częściej ucieka z domu lecąc na Szczerbatku w nieznane, bo nie widzi się w roli jaką przeznaczył dla niego ojciec - swojego następcy, nowego Wodza.
DeBlois korzysta ze wspomnianych w oryginale wydarzeń z przeszłości bohaterów, dopowiadając to co zdarzyło się kiedyś, a co wpływ będzie mieć na teraźniejszość. Prowadząc bohaterów (a w szczególności Czkawkę) do dojrzałości, dorosłości i samodzielności. Być może właśnie dlatego trochę inaczej rozłożone są tu akcenty w porównaniu do pierwszej części. Znacznie więcej tu akcji i czystej przygody, oraz wzruszeń (idealnie przenikających się i dobrze ze sobą połączonych), które razem zepchnęły humor słowny i sytuacyjny na odrobinę dalszy plan. Co nie znaczy oczywiście, że w kontynuacji brakuje zabawnych scen, bo te również się zdarzają, choć nie tak często jak w poprzednim filmie. A to wszystko opowiedziane poprzez przepiękną, niesamowicie realistyczną animację, która szczególnie w ujęciach plenerowych, wygląda jak prawdziwe zdjęcia. Jakby została nakręcona w rzeczywistości, jakby prezentowała faktycznie istniejące miejsca.
8/10
Komentarze
Prześlij komentarz