Homeland - sezon III
Po przeciętnej serii pierwszej i znacznie ciekawszej, trzymającej w napięciu, zaskakującej serii drugiej, jesienią zeszłego roku na małe ekrany amerykańskiej telewizji powrócił "Homeland" z serią trzecią. Najsłabszą ze wszystkich. Naciąganą, potwornie nudną i nielogiczną. Jej akcja rozpoczyna się dwa miesiące po wydarzeniach z poprzedniego finału, po zamachu dokonanym na siedzibę CIA i ucieczce Brody'ego. Jednak zamiast bezpośrednio kontynuować wcześniej zapoczątkowane wątki, sezon ten rozmywa się na pobocznych pomysłach, które sprawiają wrażenie niepotrzebnych zapychaczy, pojawiających się właściwie nie wiadomo po co. Romans żony Saula czy miłosne zauroczenia córki Brody'ego. Wątki, niepotrzebnie zabierające pierwszy plan, zajmujące zdecydowanie za wiele ekranowego czasu. A przez to rozwodnienie tej historii potwornie brakuje tu napięcia. Jak na dramat za mało tu pogłębienia charakterów postaci i analizy ich zachowań w sytuacjach z jakimi muszą się mierzyć. Jak na sensację za wiele tu szczęśliwych zbiegów okoliczności, naciągnięć i skrótów, w które nie sposób uwierzyć. Od połowy sezonu właściwie nie ma się już ochoty dalej śledzić poczynań Carrie i Saula, odliczając odcinki do końca. Smutna to sytuacja, oglądać serial, który choć w poprzedniej serii wykorzystał większość z szans jakie dawała rozpoczęta trzy lata temu historia, teraz całkiem zmarnował ten potencjał w sezonie trzecim.
Okropnie denerwująca w tej serii jest wybiórczość z jaką twórcy rozwijają niektóre aspekty tej historii, inne całkiem pomijając. Widać to chociażby w wątku rodziny Brody'ego. Twórcy zajmują się jedynie córką, pomijając całkowicie matkę i syna, tak jakby prawda o Brody'm w ogóle na nich nie wpłynęła, jakby tylko Dana miała prawo mieć z tym problem. Denerwuje tu również prowadzenie i wprowadzanie kolejnych wątków wyłącznie dla efektu końcowego. Kolejne wydarzenia służą jedynie temu co nastąpi w finale, są jedynie częściami układanki, która swój obraz zaprezentuje w całej okazałości na samym końcu, ale nie liczy się w ogóle to czy w danym momencie mają sens. Zdarzają się bo prowadzą do obmyślonego zakończenia, a nie dlatego, bo wynikają z poprzednich zdarzeń. Takie potraktowanie tej historii, jedynie jako środka do celu, jest tutaj strasznie irytujące. A ciężko oglądać kolejne epizody jeśli zwroty akcji, zachowania bohaterów denerwują. Stają się wtedy całkiem obojętne. Szczytem głupoty są natomiast ostatnie odcinki, w których wielki plan zaczyna wkraczać w życie, ale nie sposób uwierzyć w ani jedną scenę, którą wymyślili twórcy. O dziwo finał kończy większość wątków, nie zostawiając za wiele wskazówek jak będzie dalej kontynuowana ta produkcja. A, że będzie jest już niestety pewne. Szkoda, bo po tak jednoznacznym finale dalsze kontynuowanie tej produkcji wydaje się nie mieć sensu.
5/10
Okropnie denerwująca w tej serii jest wybiórczość z jaką twórcy rozwijają niektóre aspekty tej historii, inne całkiem pomijając. Widać to chociażby w wątku rodziny Brody'ego. Twórcy zajmują się jedynie córką, pomijając całkowicie matkę i syna, tak jakby prawda o Brody'm w ogóle na nich nie wpłynęła, jakby tylko Dana miała prawo mieć z tym problem. Denerwuje tu również prowadzenie i wprowadzanie kolejnych wątków wyłącznie dla efektu końcowego. Kolejne wydarzenia służą jedynie temu co nastąpi w finale, są jedynie częściami układanki, która swój obraz zaprezentuje w całej okazałości na samym końcu, ale nie liczy się w ogóle to czy w danym momencie mają sens. Zdarzają się bo prowadzą do obmyślonego zakończenia, a nie dlatego, bo wynikają z poprzednich zdarzeń. Takie potraktowanie tej historii, jedynie jako środka do celu, jest tutaj strasznie irytujące. A ciężko oglądać kolejne epizody jeśli zwroty akcji, zachowania bohaterów denerwują. Stają się wtedy całkiem obojętne. Szczytem głupoty są natomiast ostatnie odcinki, w których wielki plan zaczyna wkraczać w życie, ale nie sposób uwierzyć w ani jedną scenę, którą wymyślili twórcy. O dziwo finał kończy większość wątków, nie zostawiając za wiele wskazówek jak będzie dalej kontynuowana ta produkcja. A, że będzie jest już niestety pewne. Szkoda, bo po tak jednoznacznym finale dalsze kontynuowanie tej produkcji wydaje się nie mieć sensu.
5/10
Komentarze
Prześlij komentarz