Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Syn Szawła / Saul fia

"Syn Szawła" to historia więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz, który  należał do szczególnej grupy więźniów tzw. Sonderkommando.  Ich zadaniem było pomaganie niemieckim żołnierzom w eksterminacji ludzi przywożonych do obozu.  Więźniowie pracowali przez kilka miesięcy po czym byli mordowani przez strażników i zastępowali kolejnymi powiernikami tajemnic, jak o nich również mawiano.  Główny bohater podczas pracy nad kolejnym transportem więźniów, wśród ciał zamordowanych, dostrzega kilkunastoletniego chłopca, w którym rozpoznaje swojego syna.  Od tego momentu, na przekór obozowej rzeczywistości, do szaleństwa doprowadzać go będzie myśl, potrzeba godnego pochowania dziecka.  Poprzez normalny pochówek przywrócenie odrobiny normalności w tych totalnie nierealnych, okrutnych warunkach egzystencji.  Jego działanie stanie się zagrożeniem jednak nie tylko dla niego samego, ale i dla pozostałych więźniów.  Jak w pewnym momencie powie jeden z nich: Szaweł...

Moja miłość / Mon Roi

Czym jest miłość?  Co powoduje, że dwoje obcych sobie ludzi decyduje się na to by ze sobą być?  Razem, na dobre i na złe.  Kiedy kończy się zwykłe zauroczenie, a zaczyna prawdziwa miłość?  Kiedy miłość przemienia się w przyzwyczajenie?  Dlaczego czasem tak trudno razem wytrwać ze sobą, a osobno wcale nie jest lżej?  Co powoduje, że niektórzy tak lgną do siebie, choć wyraźnie nie jest im pisane wspólne życie?  A może właśnie ich odpychające się charaktery będą gwarantem długiego związku, przecież podobno przeciwieństwa się przyciągają?  Jak w pewnym momencie mówi bohater tego filmu: różnice, ciągła sinusoida to życie, a podobieństwa, stabilizacja, to płaska linia czyli śmierć.  To tylko niektóre pytania i kwestie nad którymi zastanawia się reżyserka tego bardzo udanego dramatu.  Filmu, który jest wszystkim tym, czym chciało być "Love" Gaspara Noe, ale czym nie było. Zamiast taniego szokowania golizną i seksem, większy nacisk kładzie się t...

Nienawistna ósemka / The Hateful Eight

Spora część poprzednich filmów Quentina Tarantino posiadała duszę westernu.  Wewnętrznie blisko im było do opowieści rozgrywających się na Dzikim Zachodzie.  Samotny główny bohater, wyraźnie zarysowany konflikt, konkretny czarny charakter, pościgi, pojedynki, i krwawe zakończenia, w których trup słał się gęsto.  Podskórnie filmy Tarantino dążyły do westernów.  Ciekawe więc, że gdy wreszcie Quentin zdecydował się nakręcić pełnoprawny western, produkcja ta okazał się być wcale nie tak udana jak poprzednie dokonania reżysera.  Czegoś jej brakowało, pozostawiało po sobie uczucie niedosytu, niespełnienia.  Może rozczarowanie wynikało z mniej chwytliwego soundtracku (wszak muzyka od zawsze była niezwykle istotnym elementem w filmach reżysera), może z powodu  mniej zwariowanej historii?  Trudno jednoznacznie stwierdzić, jednak "Django" choć nie było filmem nieudanym, nie należało również do najlepszych osiągnięć Tarantino.  Niestety kolejnym, ósmym ...

Joy

David O. Russell do swojego najnowszego filmu zaprosił po raz trzeci Roberta De Niro, Bradleya Coopera i Jennifer Lawrence.  Wszyscy oni grali już w poprzednich projektach reżysera: "Poradniku pozytywnego myślenia" oraz "American Hustle".  Tym razem jednak zdaje się, że Russell zrealizował tę produkcję specjalnie pod Jennifer Lawrence.  Pozostali aktorzy są tylko dodatkiem do głównej bohaterki, przeszkadzającym tłem, które burzy spokój jej postaci, wprowadza chaos i zamieszanie w jej życie.  "Joy" jest popisowym koncertem umiejętności aktorskich Lawrence, która napędza ten seans, nadaje mu charakteru, powoduje, że chce się go oglądać.  Sama historia bowiem na pierwszy rzut oka nie sprawia wrażenie takiej, która wciągnie bądź też zahipnotyzuje.  A dzięki Jennifer tak się właśnie dzieje. Lawrence wciela się tutaj w rolę młodej kobiety, ledwo wiążącej koniec z końcem, która żyje w rozpadającym się domu z dwójką dzieci, babcią, matką i ojcem, oraz mężem z kt...

Big Short

Każdy kto choć trochę poprzebywał na forach filmowych bardzo dobrze zna ten pseudo argument.  To zdanie wytrych, które powtarzane jest za każdym razem gdy brakuje już argumentów.  To swego rodzaju sprzeciw, którego celem jest ucięcie dyskusji, który narzuca zdanie jednej ze stron, stawia ją w teoretycznie lepszym świetle.  Tylko, że wcale tak nie jest, wręcz na odwrót, ten kto posługuje się tym stwierdzeniem jednocześnie poddaje się w dyskusji, nie rozumiejąc, że ktoś inny może mieć odmienne zdanie.  Tym stwierdzeniem jest: "nie podobał Ci się ten film, bo go nie zrozumiałeś".  I o ile w większości przypadków to stwierdzenie jest totalnie nietrafione, tak w czasie seansu "Big Short" zacząłem się zastanawiać, czy akurat w przypadku tego filmu o dziwo nie ma ono zastosowania.  Bo nie jestem w stanie powiedzieć, że w pełni zrozumiałem tę historię, jak również nie powiem żeby mi się ona jakoś szczególnie podobała. Twórcy od samego początku dwoją się i troją b...

Fistaszki - wersja kinowa / The Peanuts Movie

To co pierwsze zachwyca w tej bajce to jej forma.  Połączenie animacji trójwymiarowej z dwuwymiarową, połączenie klasycznej prostej kreski z animacją komputerową, połączenie jaskrawych kolorów z czarno-białymi wstawkami.  A to wszystko splecione ze sobą razem i jednocześnie.  Bo choć tło, otoczenie i rozmieszczenie postaci jest w tej bajce wyraźnie przestrzenne, to już wygląd bohaterów bardzo mocno nawiązuje do płaskich rysunków znanych z komiksu.  Choć tekstura postaci jest dokładna i dopracowana, to posiadają one pewne rysy charakterystyczne dla klasycznej kreski (szczególnie kreski wokół oczu).  To wszystko czyni ten film naprawdę niezwykłym i miłym w odbiorze.  Z przyjemnością patrzy się na te znane postaci w innej, nowocześniejszej formie, która jednak nijak nie straciła na tym, że trafiła do komputera. "Fistaszki - wersja kinowa" to przeurocza animacja.  Radosna i ciepła, pełna pozytywnej energii.  To bajka, która choć może nie bawi do roz...

Hity Kity 2015

Obraz
Początek nowego roku to idealny czas na dokonywanie podsumowań.  Wspominanie najważniejszych wydarzeń, najlepszych chwil, najbardziej znaczących momentów zakończonego roku.  Tworzenie zestawień, rankingów, list najlepszych i najgorszych sytuacji, zdarzeń, czy filmów.  Największe zaskoczenia, najdotkliwsze rozczarowania, niespodziewane sukcesy, sromotne porażki.  Miniony rok zapisze się w historii jako rok ożywiający dawne serie - powrót "Mad Maxa", "Jurassic Park", czy "Gwiezdnych Wojen".  Może zostać również zapamiętany jako rok polskiego kina - Oscar dla "Idy" za najlepszy film obcojęzyczny, oraz jubileuszowy, czterdziesty Festiwal Filmowy w Gdyni.  Dla mnie osobiście był to rok rekordowy.  Na srebrnym ekranie obejrzałem aż 128 filmów - dwa razy więcej niż sześć lat temu, gdy po raz pierwszy zabrałem się za filmowe podsumowania.  A gdybym tak jak "Gwiezdne Wojny", które widziałem w kinie dwukrotnie, również po raz drugi wybrał się...