8 lat reviews.blox.pl


Z wielu kanałów dostępnych na YouTube nadal najbardziej lubię communitychannel prowadzony przez niezwykle dowcipną Natalie Tran, posiadającą zdolność do obserwacji rzeczywistości i prezentacji tych małych fragmentów codziennego życia, które same w sobie w pewnym stopniu bywają absurdalne, niedorzeczne, warte obśmiania.  I choć według niektórych jej kanał mógłby się równie dobrze nazywać #firstworldproblems, trudno odmówić Tran wnikliwego i zdolnego oka do obserwacji, idealnego trafiania w punkt.  Swego czasu Natalie miała taki okres, że po kilku tygodniach aktualnego wrzucania filmików na swój profil, znikała na długie tygodnie, obiecując filmy, na które subskrybenci musieli czekać wiele dni.  Zaniepokojeni fani pytali wielokrotnie pod ostatnimi wpisami: "Is she dead?".  Nigdy nie zapomnę, jednej z najbardziej zabawnych i jednocześnie trafnych odpowiedzi na takie pytania: "It's worse, she's got life".  I to, w pewnym sensie zaczyna się dziać z reviews.blox.pl

Pierwotnie pamiętnik, pewnego rodzaju spis recenzji umieszczanych przede wszystkim jako posty na filmweb, archiwum tworzone dla siebie samego.  Z nadmiaru czasu, z własnej wygody, z ciekawości co z tego wyniknie, która później zaczęła się przeradzać w pewnego rodzaju nadzieję na coś więcej.  Całkiem chętnie czytany, często aktualizowany blog z recenzjami nowości, dużego i małego ekranu, nadrabiający zaległe tytuły, te nowsze jak i starsze.  Tak było w roku 2006, gdy zakładałem reviews.blox.pl.  Osiem lat później jestem w zupełnie innym miejscu życia.  Już nie w szkole, już nawet nie na studiach, które oferowały masę wolnego czasu, elastyczny grafik, wolność czasu i myśli.  Teraz pracujący, już od ponad dwóch lat, ogarnięty sam ze sobą, już nie mieszkający na garnuszku, coraz bardziej układający sobie życie, już nie sam, ale z mym Szczęściem, które poznałem ponad rok temu i z którym coraz śmielej buduję naszą wspólną przyszłość.  Spełniający swoje największe marzenie, pragnienie, które przez tyle lat nie miało szans na realizację, teraz wreszcie będące rzeczywistością, tak piękną, że chwilami aż trudno nadal uwierzyć, że dzieje się naprawdę.

Jeszcze rok, dwa lata temu miałem wielkie blogowe plany.  Przebudowa bloga, inna platforma, prócz recenzji nowości kinowych i seriali, zwrócenie się w stronę klasyki, jeden znany film na tydzień, plus kilkanaście filmów do obejrzenia w ciągu roku, które swą premierę miały w roku 1987, tym samym w którym się urodziłem.  Plany były, nadal w głowie się przewijają, ale czasu na ich realizację niestety nie ma zbyt wiele.  Do tego, choć nigdy nie prowadziłem tego bloga dla statystyk, popularności, czy jak największej widowni, słabsze słupki oglądalności niż kilka lat temu w pewnym stopniu podcinają skrzydła, zdecydowanie nie pomagają w mobilizowaniu się do pisania.  Bo choć to lubię, nadal, niezmiennie, pisanie zabiera jednak trochę czasu, który chwilami chciałoby się przeznaczyć na coś innego, choćby zwykły odpoczynek.  Wielokrotnie łapię się również na tym, że bardziej wolę przeznaczyć czas potrzebny na opisanie wrażeń z obejrzanej produkcji na zobaczenie jakiegoś zaległego filmu, bądź nadrobienie kilku odcinków ulubionego serialu.  I tak od pewnego czasu zastanawiam się w którym kierunku pójść, by jednocześnie mieć więcej czasu na oglądanie filmów, i na pisanie recenzji.  Krótka forma?  Recenzje graficzne?  Wpisy zbiorcze?  Szczerze nie wiem.

Serial, któremu spadają słupki oglądalności zdejmuje się z anteny.  Nie chcę rezygnować z bloga, mam nadzieję, że nigdy tego nie zrobię, ale widząc jak wyglądał zeszły rok, trudno mi powiedzieć, jak będą wyglądać przyszłe lata.  Czy starczy weny i czasu na nowe wpisy, czy będzie go coraz mniej?  Mam nadzieję, że jednak to pierwsze.  I tego sobie życzę, dziękując jednocześnie wszystkim tym, którzy tu jeszcze zaglądają i nadal mają ochotę czytać, te kilkanaście linijek, które udaje mi się co jakiś czas napisać.  Dziękuję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017