24: Jeszcze jeden dzień / 24: Live Another Day
"Jeszcze jeden dzień" to mini-sezon serialu "24", którego akcja rozgrywa się cztery lata po ostatniej, ósmej serii tej produkcji. Jack Bauer przebywa na wygnaniu ukrywając się właściwie przed wszystkimi- agentami CIA, wywiadem rosyjskim, który pragnie jego głowy, oraz Chińczykami. Wychodzi jednak z ukrycia gdy dowiaduje się, że zagrożone jest życie prezydenta Stanów Zjednocznych Ameryki, Jamesa Hellera, który przyleciał do Londynu w celu przekonania Brytyjczyków do słuszności prowadzenia programu wojskowych dronów. Pech jednak chce, że w ręce wyjątkowo niebezpiecznych ludzi wpada urządzenie za pomocą którego mogą włamać się do systemu sterowania tymi bezzałogowymi samolotami. Tak też się wkrótce dzieje, przez co "życie setek tysięcy niewinnych ludzi" (od wielu sezonów do znudzenia powtarzana fraza i w tym powraca po wielokroć) zostaje zagrożone, a Jack staje się jedynym człowiekiem, który może zapobiec śmiertelnemu niebezpieczeństwu.
Nie da się ukryć, "24" było jedną z ważniejszych produkcji ostatnich kilku(nastu) lat, która bardzo wyraźnie zapisała się w historii telewizji. Z początku serial rewolucja, produkcja jakiej nigdy wcześniej nie było, zrealizowana szybko, sprawnie i z rozmachem. Wyróżniająca się akcją rozgrywającą się w czasie rzeczywistym (1 minuta serialu to jedna minuta w prawdziwym świecie), często dzielonym ekranem na mniejsze obrazy, ukazujące równolegle rozgrywające się wydarzenia. Do tego bardzo wyrazisty bohater, mnóstwo akcji i zaskakujących zwrotów akcji. Przepis na sukces który sprawdzał się przez wiele lat, który przez pierwsze serie przyciągał przed telewizory naprawdę imponującą widownię. Przepis, który świetnie sprawdzał się kiedyś, ale jak pokazuje "Jeszcze jeden dzień", niestety już się przeterminował. Od premiery pierwszego sezonu "24" minęło ponad dziesięć lat, przez ten czas zmieniła się telewizja, zmieniły się też i seriale. Produkcja Joela Surnova, wracając po czterech latach na mały ekran, zamiast pójść z duchem czasu, zamiast dostosować się do zmian jakie zaszły, powraca w takim samym kształcie w jakim istniała kiedyś. Różnice są tylko dwie, nieznaczne: zamiast 24 odcinków otrzymujemy dwanaście, zamiast przebywać w USA, teraz jesteśmy w Wielkiej Brytanii. I tak powrócił serial będący jedynie cieniem dawnego sukcesu, nijak nie przystający do dzisiejszej telewizji.
Właściwie większość elementów, które kiedyś stanowiły o sile tej produkcji, teraz składa się na jej najsłabsze strony. Zamiast tak częstego w nowoczesnych serialach zbliżania się do bohaterów, ich skomplikowanych charakterów, uczuć i wewnętrznych rozterek, twórcy skupiają się przede wszystkim na akcji. Nie starcza im jednak pomysłów na wymyślenie nowych, nietypowych przygód Jacka Bauera, przez co mnóstwo w tej serii nielogiczności, naciągnięć i czystych bzdur, zastępujących kiedyś naprawdę zaskakujące zwroty akcji. Zamiast prezentować nową jakość, twórcy przywołują dawno zakończone wątki, wskrzeszając już dawno zamknięte sprawy i zapomniane postaci. Do tego wypełniają swój serial ogromną ilością schematów charakterystycznych dla tej produkcji, które doskonale znają wszyscy fani "24", i które nie robią już żadnego wrażenia. Żeby wymienić tylko takie jak: zdrajca wśród agentów biura, kolejny zamach na prezydenta, nieusłuchany agent utrudniający pracę głownym bohaterom, zamachowiec pragnący pomścić śmierć swoich bliskich, i wiele, wiele innych. Zero nowości, zero świeżych pomysłów, które choćby odrobinę różniły się od tego wszystkiego, co twórcy prezentowali na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Zero pomysłów, które ukazałyby nowe, pasujące do dnia dzisiejszego "24". Dobrze by się więc stało gdyby ten powrót "24", był jednocześnie ostatecznym zamknięciem serialu.
5/10
Nie da się ukryć, "24" było jedną z ważniejszych produkcji ostatnich kilku(nastu) lat, która bardzo wyraźnie zapisała się w historii telewizji. Z początku serial rewolucja, produkcja jakiej nigdy wcześniej nie było, zrealizowana szybko, sprawnie i z rozmachem. Wyróżniająca się akcją rozgrywającą się w czasie rzeczywistym (1 minuta serialu to jedna minuta w prawdziwym świecie), często dzielonym ekranem na mniejsze obrazy, ukazujące równolegle rozgrywające się wydarzenia. Do tego bardzo wyrazisty bohater, mnóstwo akcji i zaskakujących zwrotów akcji. Przepis na sukces który sprawdzał się przez wiele lat, który przez pierwsze serie przyciągał przed telewizory naprawdę imponującą widownię. Przepis, który świetnie sprawdzał się kiedyś, ale jak pokazuje "Jeszcze jeden dzień", niestety już się przeterminował. Od premiery pierwszego sezonu "24" minęło ponad dziesięć lat, przez ten czas zmieniła się telewizja, zmieniły się też i seriale. Produkcja Joela Surnova, wracając po czterech latach na mały ekran, zamiast pójść z duchem czasu, zamiast dostosować się do zmian jakie zaszły, powraca w takim samym kształcie w jakim istniała kiedyś. Różnice są tylko dwie, nieznaczne: zamiast 24 odcinków otrzymujemy dwanaście, zamiast przebywać w USA, teraz jesteśmy w Wielkiej Brytanii. I tak powrócił serial będący jedynie cieniem dawnego sukcesu, nijak nie przystający do dzisiejszej telewizji.
Właściwie większość elementów, które kiedyś stanowiły o sile tej produkcji, teraz składa się na jej najsłabsze strony. Zamiast tak częstego w nowoczesnych serialach zbliżania się do bohaterów, ich skomplikowanych charakterów, uczuć i wewnętrznych rozterek, twórcy skupiają się przede wszystkim na akcji. Nie starcza im jednak pomysłów na wymyślenie nowych, nietypowych przygód Jacka Bauera, przez co mnóstwo w tej serii nielogiczności, naciągnięć i czystych bzdur, zastępujących kiedyś naprawdę zaskakujące zwroty akcji. Zamiast prezentować nową jakość, twórcy przywołują dawno zakończone wątki, wskrzeszając już dawno zamknięte sprawy i zapomniane postaci. Do tego wypełniają swój serial ogromną ilością schematów charakterystycznych dla tej produkcji, które doskonale znają wszyscy fani "24", i które nie robią już żadnego wrażenia. Żeby wymienić tylko takie jak: zdrajca wśród agentów biura, kolejny zamach na prezydenta, nieusłuchany agent utrudniający pracę głownym bohaterom, zamachowiec pragnący pomścić śmierć swoich bliskich, i wiele, wiele innych. Zero nowości, zero świeżych pomysłów, które choćby odrobinę różniły się od tego wszystkiego, co twórcy prezentowali na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Zero pomysłów, które ukazałyby nowe, pasujące do dnia dzisiejszego "24". Dobrze by się więc stało gdyby ten powrót "24", był jednocześnie ostatecznym zamknięciem serialu.
5/10
Komentarze
Prześlij komentarz