9.AAFF / Kanthari: U źródeł zmian / W objęciach węża
Kanthari: U źródeł zmian | Kanthari, Change from Within | dokument | Polska, Niemcy, Holandia | 2015
reż. Marijn Poels
(6/10)
"Kanthari" to słowo, które oznacza malutką papryczkę chilli. Przez swój rozmiar wydaje się bardzo niepozorna, ale w smaku jest niezwykle wyrazista, pikantna i ostra. Dlatego też nie każdemu przypadnie do gustu. Identycznie nazywa się również instytut w Afryce, który ma na celu wprowadzenie oddolnych zmian w społeczeństwie, wyszkolenie innowatorów społecznych, którzy wyruszą w świat i bazując na swoich doświadczeniach, zdobytej wiedzy, zaczynają zmieniać to co powinno ulec zmianie. Pomagają aby świat stał się lepszym miejscem. O samym instytucie oraz o ludziach stojących za nim, opowiada ten dokument. Dokument, który zgromadził podczas przedostatniego dnia festiwalu All About Freedom niezwykle liczną publiczność. Być może przez to, że po seansie odbyła się również debata z udziałem inicjatorów tej akcji: Paula Kronenberga i Sabriye Tenberken, wraz z bohaterami samego filmu oraz jego twórcami: reżyserem i producentem.
Niezwykle interesująca debata będąca idealnym uzupełnieniem tego ciekawego dokumentu.
Film Marijna Poelsa przedstawia sylwetki osób, które rozpoczęły tę inicjatywę, jak również pokazuje w praktyce jej działanie. Kanthari polega na oddolnej zmianie, nie narzucaniu rozwiązań z góry jak czynią to inne organizacje. Polega na siedmiomiesięcznym szkoleniu ludzi, którzy chcą coś zmienić, których doświadczenia popychają do pomocy innym. Bez znaczenia jest wykształcenie czy pochodzenie. Ważna jest chęć działania, wewnętrzna motywacja, która jest najlepszą siłą napędzającą człowieka. Kanthari szukają ludzi, którzy sami borykali się z problemami, nieakceptacją, odrzuceniem, ale udało im się uporać ze swoimi problemami, w związku z czym dokładnie wiedzą na czym polega dany problem. Właśnie to daje im prawo do pomocy innym: przeżyli podobne sytuacje, uporali się z nimi, wiedzą co czują potrzebujący i najlepiej wiedzą jak im pomóc. Kanthari poprzez szkolenie wyposaża ich dodatkowo w konkretne umiejętności, pozwala im uczyć się na własnych błędach, doceniać swoje porażki, wstyd z nich wynikający, i wszystkie nauki z niego płynące. Kanthari jest więc instytucją, która pomaga ludziom, którzy chcą pomóc.
W tym krótkim, bo trwającym niespełna godzinę dokumencie, poznajemy kilka obszarów działań Kanthari. Jak chociażby sprzeciw wobec obrzezania dziewczynek w Afrykańskich wioskach. Akcja uświadamiania im jak i ich rodzicom na czym polega ten zabieg, z jakim bólem się wiąże (Monica Kaghuita, bohaterka tego segmentu filmu była również gościem debaty jaka odbyła się po zakończonym seansie). Innym polem do działania Kanthari jest obalanie mitów i przesądów jakie dotyczą Albinosów, uważanych za ludzi o zdolnościach paranormalnych, których części ciała mogą przynieść szczęście. Kanthari zajmują się również szkoleniami niedowidzących pszczelarzy w Ugandzie, czy opieką nad osieroconymi dzieciakami, które chorują na AIDS. Jedną z pierwszych akcji, którą prowadziła niewidoma Sabriyke (nominowana do pokojowej Nagrody Nobla w 2005 roku) była natomiast pomoc tybetańskim, niewidomym dzieciom. Dokument ten ukazuje jak świetnie radzi sobie ta inicjatywa, jak wielkie zmiany wprowadza w życie lokalnych społeczności. Unaocznia jak wielką i niezwykłą pracę robią ludzie w nią zaangażowani, jaką energią, motywacją i pasją się wykazują.
W objęciach węża | El Abrazo de la Serpiente | przygodowy | Argentyna, Wenezuela, Kolumbia | 2015
reż. Ciro Guerra | scen. Ciro Guerra, Jacques Toulemonde Vidal
(7,5/10)
"W objęciach węża" jest jednym z najbardziej oryginalnych i nietypowych filmów zaprezentowanych na tegorocznym AAFF. Z początku zdaje się być dokumentem, ale dość szybko okazuje się, że jednak nim nie jest. To taka fabularna imaginacja wydarzeń, które mogły być dokumentem. Opowieść inspirowana dziennikami z autentycznych wypraw do Amazonii, jakie miały miejsce pod koniec wieku XIX i na początku wieku XX. Opowieść o pewnym niemieckim podróżniku, który po miesiącach spędzonych w dżungli, poświęconych na zdobywaniu bezcennej wiedzy, zapada na przedziwną chorobę, którą zdaniem szamanów uzdrowić może jedynie tajemnicza roślina Yakruna. Mężczyzna wraz ze swoim pomocnikiem, oraz odnalezionym w dżungli szamanem Karamate, wyruszają na poszukiwanie lekarstwa. Obok tej opowieści mającej miejsce w roku 1909, prowadzona jest również równoległa historia innego podróżnika, który czterdzieści lat później przybywa w to samo miejsce, zainspirowany książką pierwszego badacza, w której tamten opisał tajemniczą roślinę.
Pierwsze co zaskakuje w tym filmie to jego niezwykła, zaskakująca forma. Choć cała akcja rozgrywa się w dżungli, w miejscach (prawie) nieskalanych ludzką ręką, produkcja ta została całkiem pozbawiona kolorów. To czarno-biały obraz, który ani przez chwilę nie oddaje całej wspaniałości otaczającej natury. Być może by jeszcze mocniej uwypuklić cytat pojawiający się na początku seansu, mówiący o niebywałym pięknie tego miejsca, które jest tak zachwycające, że nie da się go opisać żadnymi słowami. Reżyser ukrywając przed nami kolory z jednej strony ukrył niezwykłość tego miejsca, ale i pobudził naszą wyobraźnię. Podziw nad tym filmem budzi również to jak został nakręcony - w amazońskiej dżungli, wśród naturalnej scenerii, na rzekach i w lasach, korzystając z naturalnych plenerów. Zaskakują i świetnie współpracują tutaj również dwa plany czasowe pomiędzy którymi przemieszczamy się wraz z rozwojem historii, raz zaglądając w przeszłość, innym razem śledząc losy kolejnego podróżnika. Nie dość, że dodają one tej opowieści odrobiny tajemnicy, to jeszcze świetnie obrazują zmiany jakie zachodzą w tym filmowym świecie.
Bohaterowie w tym filmie odbywają zarówno podróż geograficzną, zapędzając się w odległe krainy, w najgłębsze zakamarki lasu, ale również egzystencjalną, zmieniając swoje poglądy do dżungli, ludzi spotkanych po drodze jak i samych siebie. "W objęciach węża" staje się opowieścią o zderzeniu świata zewnętrznego z naturalnym. Zderzeniu odmiennych kultur, odmiennych wierzeń. O styku odmiennych tradycji, przekonań, poglądów, oczekiwań i przyzwyczajeń. Najbardziej widocznym tego przykładem jest powracająca dyskusja na temat bagażu jaki podróżnicy taszczą ze sobą przez dżunglę, opierając się przed wyrzuceniem choćby jednej walizki, wykazując ogromne, całkiem niezrozumiałe dla tubylców, przywiązanie do rzeczy materialnych. To opowieść o niezwykłości, unikalności wierzeń i tradycji rdzennej ludności. O destrukcyjnym wpływie przyjezdnych misji na przetrwanie i wyjątkowość tych kultur. Przez swoją formę i podejście do tematu zaskakująco interesująca i wciągająca.

Komentarze
Prześlij komentarz