Batman v Superman: Świt sprawiedliwości / Batman v Superman: Dawn of Justice
Jestem chyba jedną z nielicznych osób, której "Człowiek ze stali" Zacka Snydera autentycznie się podobał. W pełni kupiłem tego odświeżonego, poważnego Supermana. Podobał mi się Henry Cavil w roli syna Kryptonu, podobało mi się mroczniejsze podejście do historii Supermana za którym osobiście nigdy nie przepadałem, zachwyciła mnie muzyka Hansa Zimmera i nowy temat przewodni. I choć oczywiście "Man of Steel" nie był idealny, do konkurencji nawet całkiem sporo mu brakowało, to był jednak naprawdę udanym widowiskiem. Niestety nie można tego samego powiedzieć o "Batman v Superman", który w stosunku do tamtego blockbustera, jest znaczącym krokiem wstecz. To produkcja, którą popsuło samo studio, chcąc iść na skróty, by dogonić konkurencję. Jednym filmem budując całe uniwersum. Jednym filmem tworząc coś, nad czym Marvel pracuje od blisko ośmiu lat i kilkunastu dotychczasowych filmów. "Batman v Superman" nie jest filmem. To zlepek przeróżnych sce...