Mad Men - sezon VII

Wraz z końcem siódmego sezonu "Mad Men" kończy się pewne era. Tak dla bohaterów tego serialu, jak i dla nas widzów. Ostatni sezon to koniec lat 60. i początek kolejnej dekady, lata siedemdziesiąte, czas hipisów, wolnej miłości. Kończy się pewien niezwykły okres w historii Ameryki, kończy się również jeden z najważniejszych seriali ostatnich lat. Produkcja wybitna pod każdym względem, serial zjawisko, który przez osiem lat zachwycał widzów na całym świecie, był chwalony przez krytyków,  zbierał najważniejsze telewizyjne nagrody. Produkcja, która poprzez historie kilkunastu osób pracujących w agencji reklamowej w Nowym Jorku, opowiadała o tym jak zmieniało się amerykańskie społeczeństwo na przestrzeni lat, zahaczając o najważniejsze wydarzenia jakie je dotykały. Zawsze robiąc to przy okazji, w tle, unikając pustego grania na emocjach, przesady, melodramatyzmu. Przez to dla niektórych serial ten mógł wydawać się niejako wyprany z emocji, przesadnie wyciszony i spokojny. Zamiast emocji pokazywał bowiem czyny.  Emocje, uczucia bohaterów pozostawiając na drugim planie, ukryte pod maską poprawności, którą przywdziewali bohaterowie. Dlatego też finał tego serialu może z początku rozczarowywać, pozostawiać po sobie pewien niedosyt, ponieważ właściwie niczym nie różni się od poprzednich odcinków, jest tak samo wyciszony, spokojny jak pozostałe epizody. Obywa się bez dramatycznego finału, jedynie zaznaczając jak potoczyć się mogą dalej losy bohaterów, o niczym nie mówiąc i nie pokazując wprost.

Sezon siódmy podzielony został na dwie siedmioodcinkowe części emitowane rok po roku. Dzięki temu zyskał o jeden odcinek więcej, zamiast typowych trzynastu mając łącznie aż czternaście epizodów. Jednocześnie dzięki temu podziałowi wyraźniej zaznaczył nadchodzący finał.  Pierwsze siedem epizodów zatytułowane "Początek" rozgrywa się pod koniec roku 1969, swój koniec znajdując w jednym z ważniejszych wydarzeń w historii nie tylko Ameryki ale i świata - lądowanie człowieka na Księżycu. Epokowe wydarzenie które jest tłem dla starań agencji w zdobyciu kolejnych klientów, oraz pożegnaniem z jedną z ważniejszych postaci, która była obecna od początku serialu. Musicalowy występ w ostatnich minutach siódmego odcinka, jest jednocześnie fantastycznym finałem dla pierwszej części sezonu, godnym pożegnaniem ważnej postaci, jak i lekcją dla głównego bohatera, bo treść tej piosenki "The Best Things In Life Are Free" odbije się echem w kolejnych odcinkach. Scena która zamyka pewien rozdział i zaostrza apetyt na kolejne odcinki. Te emitowane były w Stanach rok później, a akcja ostatnich siedmiu epizodów rozgrywa się już w latach siedemdziesiątych. Koniec pewnej ery, bo tak są zatytułowane, przynosi sporo zmian nie tylko w otoczeniu, ale i dla samych bohaterów. Rozwody i powroty po latach, zamknięcie agencji i wchłonięcie przez większego gracza, stracone miłości i nowe uczucia, wizje nadchodzącego końca dla jednych i świetlana przyszłość przed innymi. Bez przesadnych dramatów, bez jawnych happy endów, bez oczywistych obrazów. Przebieżka po losach najważniejszych bohaterów, Dona, Peggy, Betty, Rogera, Joan, każdej z postaci poświęcająca odpowiedni kawałek czasu. A wszystko to zakończone najlepiej jak tylko można było zakończyć serial o agencji reklamowej - jedną z najważniejszych, najbardziej znaczących reklam w historii amerykańskiej telewizji.

Zakończenie "Mad Men" jest jednocześnie melancholijne i smutne, wszak to ostatnie chwile z bohaterami, którzy towarzyszyli nam przez ostatnie ponad osiem lat. Gorzkie pożegnanie z ludźmi, pewną erą, samym serialem. Ale mimo tego jest w ostatnich odcinkach nuta nadziei, obietnica lepszych, kolejnych dni, które nadejdą dla bohaterów. Chwile tylko zaznaczone, zaledwie wspomniane, których możemy się tylko domyślać. Najlepszym ich wspomnieniem jest ostatnie spojrzenie na bohatera, lekki uśmiech za którym kryje się kolejny pomysł. Idea roztaczające nowe możliwości, nie tylko dla niego samego, ale i dla świata w którym funkcjonuje. I choć kończą się lata sześćdziesiąte, będące tłem tej produkcji, ale i przyczyną działań i zachowań bohaterów, nie kończy się sam świat. On istnieć będzie bez naszego udziału.  Bo tak jak zaczął się ten serial bez wyraźnego rozpoczęcia, tak tez się kończy. Od początku bowiem produkcja Weinera była pewnego rodzaju obserwacją, rzutem oka na pewne sytuacje, zdarzenia i wydarzenia na przykładzie kilkunastu postaci, opisujące świat, zmieniające się społeczeństwo. Obserwacją stosującą skoki czasowe, zaglądającą w tą rzeczywistość w momentach najbardziej ważnych, charakterystycznych, by najpełniej opowiedzieć historie bohaterów ale i świata tego serialu. Aż do teraz, gdy do tej rzeczywistości już więcej spoglądać nie będziemy.

10/10

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A Ghost Story

mother!

Hity Kity 2017