Dziewczyna warta grzechu / She's Funny That Way
Od komedii wymagam tylko jednego - musi być zabawna. Nie ważne czy będzie głupia, nie ważne, czy nie będzie opowiadać przy tym żadnej odkrywczej historii - opuszczając salę kinową musi mnie boleć brzuch od śmiechu, a w głowie muszą przewijać się co lepsze żarty i zabawniejsze sceny. Musi przejść swego rodzaju test kilku żartów - jeśli w czasie seansu przestaję liczyć sceny, które były autentycznie zabawne, spełniła swoją rolę. Oczywiście cudownie, jeśli obok radosnej atmosfery, doprowadzających do łez ze śmiechu sytuacji, udaje się powiedzieć również coś istotnego, mądrego i wartego zapamiętania. Ale nie jest to najważniejsze. Niestety "Dziewczyna warta grzechu" całkiem oblała ten test, ponieważ w czasie seansu nie zaśmiałem się ani razu. Komedia ta zupełnie nie trafiła w moje poczucie humoru, a z seansu wyszedłem w nastroju znacznie gorszym od tego w jakim byłem przed wizytą w kinie. Co prawda w kilku scenach wywołała u mnie lekki uśmiech, ale to stanowczo za mało by określić ją mianem dobrego filmu.
"Dziewczyna warta grzechu" to taka komedia pomyłek, która ma o sobie zdecydowanie zbyt dobre mniemanie, myśli, że jest śmieszniejsza niż jest w istocie. Jej podstawowym założeniem, źródłem kolejnych żartów jest to, że wszyscy bohaterowie się znają i nieustannie na siebie wpadają - reżyser teatralny, jego żona, aktor, początkująca aktorka ze wschodu, jej rodzice, starszy prywatny detektyw, psychoterapeutka, jej chłopak, szefowa agencji towarzyskiej, pewien starszy mężczyzna. Tylko, że tym w założeniu zabójczo zabawnym sytuacjom brakuje życia, energii, luzu, przez co momenty te nie są ani odrobinę rozbrajające. Klimatem film ten przywołuje natomiast ostatnie dokonania Woody'ego Allena, i podobnie jak ostatnie filmy sławnego nowojorczyka, jest całkiem jednorazowy i nijaki. Jedyne co jest tu warte zauważenia to fantastyczna Jennifer Aniston jako nieprofesjonalna psychoterapeutka, poirytowana problemami swoich pacjentów. Kobieta zdradzająca tajemnice klientów innym pacjentom, wprost mówiąca co tak naprawdę o nich myśli. Świetny, orzeźwiający występ. O całej reszcie, niestety zapomniałem jeszcze w czasie napisów końcowych.
5/10
"Dziewczyna warta grzechu" to taka komedia pomyłek, która ma o sobie zdecydowanie zbyt dobre mniemanie, myśli, że jest śmieszniejsza niż jest w istocie. Jej podstawowym założeniem, źródłem kolejnych żartów jest to, że wszyscy bohaterowie się znają i nieustannie na siebie wpadają - reżyser teatralny, jego żona, aktor, początkująca aktorka ze wschodu, jej rodzice, starszy prywatny detektyw, psychoterapeutka, jej chłopak, szefowa agencji towarzyskiej, pewien starszy mężczyzna. Tylko, że tym w założeniu zabójczo zabawnym sytuacjom brakuje życia, energii, luzu, przez co momenty te nie są ani odrobinę rozbrajające. Klimatem film ten przywołuje natomiast ostatnie dokonania Woody'ego Allena, i podobnie jak ostatnie filmy sławnego nowojorczyka, jest całkiem jednorazowy i nijaki. Jedyne co jest tu warte zauważenia to fantastyczna Jennifer Aniston jako nieprofesjonalna psychoterapeutka, poirytowana problemami swoich pacjentów. Kobieta zdradzająca tajemnice klientów innym pacjentom, wprost mówiąca co tak naprawdę o nich myśli. Świetny, orzeźwiający występ. O całej reszcie, niestety zapomniałem jeszcze w czasie napisów końcowych.
5/10
Komentarze
Prześlij komentarz