Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2015

Dziewczyna warta grzechu / She's Funny That Way

Od komedii wymagam tylko jednego - musi być zabawna.  Nie ważne czy będzie głupia, nie ważne, czy nie będzie opowiadać przy tym żadnej odkrywczej historii - opuszczając salę kinową musi mnie boleć brzuch od śmiechu, a w głowie muszą przewijać się co lepsze żarty i zabawniejsze sceny.  Musi przejść swego rodzaju test kilku żartów - jeśli w czasie seansu przestaję liczyć sceny, które były autentycznie zabawne, spełniła swoją rolę.  Oczywiście cudownie, jeśli obok radosnej atmosfery, doprowadzających do łez ze śmiechu sytuacji, udaje się powiedzieć również coś istotnego, mądrego i wartego zapamiętania.  Ale nie jest to najważniejsze.  Niestety "Dziewczyna warta grzechu" całkiem oblała ten test, ponieważ w czasie seansu nie zaśmiałem się ani razu.  Komedia ta zupełnie nie trafiła w moje poczucie humoru, a z seansu wyszedłem w nastroju znacznie gorszym od tego w jakim byłem przed wizytą w kinie.  Co prawda w kilku scenach wywołała u mnie lekki uśmiech, ale ...

Magical Girl

"Magical Girl" rozpoczyna się od sceny w której pewien nauczyciel matematyki stara się wpoić swoim uczniom jedną, podstawową zasadę.  Cokolwiek by się nie działo, jakkolwiek nie zmieniałby się świat, dwa plus dwa zawsze równać się będzie cztery.  To podstawowa reguła od której nie ma odstępstwa.  Jednak już od tego momentu film ten stara się udowodnić, że życie wcale nie jest takie proste.  Nie jest łatwe do określenia, nie jest czarno-białe.  W istocie jest mieszanką szarości, w których nic nie jest pewne, wszystko może się zdarzyć, nie obowiązują w nim właściwie żadne pewne reguły.  Stąd też matematyczne, ścisłe podejście do życia tak naprawdę nie może mieć zastosowania.  I tu pojawia się świetna metafora tej życiowej niepewności, gdy jeden z bohaterów układa puzzle składające się z tysiąca elementów i do pełnego ułożenia obrazu brakuje mu jednego elementu, którego nie może odnaleźć.  I taki też jest ten film. Ten hiszpański debiut młodego reż...

Plemię / Plemya

"Plemię" to film zrealizowany w języku migowym.  Nie posiada tłumaczenia.  Nie ma napisów ani lektora".  Tymi słowami rozpoczyna się film ukraińskiego reżysera i jednocześnie jego pełnometrażowy debiut.  Trzy zdania, po których wyświetlony zostaje jeszcze tylko tytuł tej produkcji i od tej pory z ekranu nie pada już ani jedno słowo więcej.  Dialogów, ożywionych dyskusji, kłótni i awantur jest co prawda co nie miara, tylko, że wszystkie odbywają się poprzez gesty, które nie są tłumaczone.  Niezwykły, nietypowy, bardzo intrygujący zabieg, by film o głuchoniemych opowiedzieć korzystając jedynie z języka, którym się posługują, a widzów postawić niejako w pozycji bohaterów - tych, którzy nie rozumieją, nie słyszą, muszą się domyślać, by jedynie z kontekstu, z sytuacji, z gestów i mimiki wnioskować o czym rozmawiają bohaterowie. "Plemię" to osadzona w Europie Środkowowschodniej opowieść o pewnym nastoletnim chłopaku, który przyjeżdża do szkoły dla uczniów głuch...

Jurassic World

Miałem bardzo mieszane uczucia w związku z premierą "Jurassic World".  Z jednej strony budziło się we mnie wewnętrzne dziecko, cieszyło na możliwość ponownego zobaczenia dinozaurów na wielkim ekranie.  Jednak pamiętając jak kiepskim filmem była część trzecia sprzed czternastu lat, obawiałem się, że czwarty film z serii również sobie nie poradzi, nie spełni pokładanych w nim oczekiwań.  Miałem jednak nadzieję, że skoro do pracy nad scenariuszem zaangażowani zostali twórcy odświeżonej Planety Małp - Rick Jaffa i Amanda Silver, a ta okazała się być filmem nadzwyczaj udanym (podobnie jak i jej sequel), odniosą sukces również z Parkiem Jurajskim, tchną w niego nowe życie, przywracając do świetności.  Niestety jednak prace nad scenariuszem się przedłużały, a swoje trzy grosze zaczęli dorzucać kolejny twórcy.  Dziś trudno stwierdzić ile z oryginalnych pomysłów należy do wspomnianego duetu, i jak bardzo na skrypt wpłynęli pozostali scenarzyści, w tym sam reżyser.  ...

San Andreas

"San Andreas" jest dokładnie takim filmem jakiego można się było spodziewać po licznych zapowiedziach.  To typowe, schematyczne, ale o dziwo całkiem urokliwe kino katastroficzne.  W pełni świadome swoich wad, ograniczeń, ale wcale się ich nie wstydzące - wykorzystujące je w formie zalet.  Podniosłe, przesadzone, naciągane, spektakularne, niezamierzenie zabawne i jednorazowe.  Typowy blockbuster wypełniony po brzegi efektami specjalnymi, w którym choć wali się cały świat, bohaterowie jakimś cudem wychodzą z każdej opresji, zupełnie bez szwanku. Ale ponieważ produkcja ta nie wstydzi się swoich "grzechów" ogląda się ją całkiem przyjemnie. Oczywiście fabuła "San Andreas" jest pretekstowa.  Ledwo kwadrans od napisów początkowych ziemia zatrzęsie się w Nevadzie, później wstrząsy przeniosą się do Los Angeles, San Francisco, wreszcie cały uskok San Andreas tąpnie.  Budynki będą się walić, ludzie będą ginąć, a cała ta katastrofa będzie przesadnie spektakularna. T...

Agentka / Spy

"Agentka" to taka amerykańska, żeńska wersja przezabawnej komedii z Rowanem Atkinsonem w roli głównej, a mam tutaj na myśli oczywiście "Johnny English" z 2003 roku.   Tam agentem do zadań specjalnych został nieporadny, gapowaty pracownik Brytyjskich Służb Specjalnych, mający zdecydowanie więcej szczęścia niż rozumu.  Tutaj bohaterką jest Susan Cooper, której pozycja wyjściowa jest zdecydowanie lepsza.  Susan pracuje bowiem w CIA jako oczy i uszy agentów wysyłanych w teren.  Podczas akcji pozostaje w ciągłym kontakcie z agentem, ochrania go, uprzedza o niebezpieczeństwie, czuwa nad tym by nic mu się nie stało.  Jest mądra, bystra i pomysłowa.  Mimo to zupełnie w siebie nie wierzy.  Ale dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności będzie musiała wyjść z podziemnego biura agencji i pod przykrywką wziąć udział w niebezpiecznej akcji, mającej na celu odnalezienie i przejęcie przenośnej bomby atomowej. Komedia ta przede wszystkim opiera się na żartach słownyc...

Sekrety morza / Song of the Sea

Cudnie zobaczyć w kinie animację tak bardzo odstającą od obecnych trendów.  Klasyczna kreska, dwuwymiarowy rysunek pełen umowności, sugerowanych kształtów, w którym kolor, kompozycja i klimat ważniejsze są od imitowania rzeczywistości.  Piękny rysunek stawiający na atmosferę, nie na dokładność.  Całkowite przeciwieństwo obecnych trójwymiarowych animacji komputerowych, starających się jak najdokładniej odwzorować rzeczywistość.  Pędzących na złamanie karku niczym blockbustery dla dorosłych, błyskawiczne filmy akcji, prześcigające się w żartach, ciętych ripostach i spektakularnych scenach.  Zobaczyć w kinie film tak inny, przypominający dawne bajki dla dzieci, to doświadczenie dość niezwykłe.  Nie dziwne więc, że obraz ten został w tym roku nominowany do Oscara w kategorii najlepsza animacja.  Tam również się wyróżniał, na tle "Jak wytresować smoka 2" czy "Wielkiej Szóstki", do której powędrowała statuetka. Tak jak forma tego obrazu wyróżnia się na tle...

Kraina jutra / Tomorrowland

Pewnego dnia Casey Newton (w tej roli świetna, charakterna Britt Robertson) znajduje niewielką przypinkę w kształcie litery "T".  Rzecz, która nie należy do niej, której nigdy dotąd nie widziała na oczy.  Z pozoru zwyczajny przedmiot, posiada jednak niezwykłe właściwości.  Za każdym razem gdy dziewczyna dotknie pinezki, przenosi się do pewnej krainy.  Gigantyczne pole pszenicy, z którego gdzieś w oddali widać futurystyczne, strzeliste miasto.  Tytułowa Kraina Jutra, w której nie ma rzeczy niemożliwych.  Od tej pory Casey zrobi wszystko by się tam dostać na stałe.  Jest optymistką marzącą o odkrywaniu świata, a miejsce to zdaje się być spełnieniem jej marzeń.  Więcej na temat fabuły już nie napiszę, by nie zdradzać nic ponadto.  Co niezwykłe bowiem nawet materiały promocyjne do tej produkcji, nie zdradzają wiele oprócz tego ogólnego założenia.  A w czasach gdy kolejne trailery pokazują niemal cały film, wyjawiając nawet główne zwroty akcj...