Czysta Krew - sezon VI / True Blood - season VI
Jak sinusoida. Jeden sezon "Czystej krwi" podnosi odrobinę poziom tej produkcji, kolejny znów osiada na laurach i prezentuje się gorzej od poprzedniego. W górę i w dół, tak od pierwszego, zdecydowanie najlepszego sezonu, który premierę miał siedem lat temu. Z jednej strony taka huśtawka jest odrobinę rozczarowująca, zdecydowanie lepiej oglądałoby się przecież serial utrzymany na równym poziomie (o wzrastającym przecież nie ma co marzyć, "Mad Men" i "Sześć stóp pod ziemią" to tylko wyjątki potwierdzające regułę). Z drugiej jednak strony, takie "wznoszenie się" co drugi sezon pozwala nadal cieszyć się tą produkcją, na nowo cieszyć się z obecności znanych bohaterów i zwariowanej, kreślonej grubą kreską historii, która choć już bardzo dawno temu całkiem jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości, na swój sposób bywa wciągająca, trzyma w napięciu i potrafi dobrze bawić. Pewnie w dużej mierze taki lepszy odbiór danej serii zależy od tematu przewodniego jaki twórcy decydują się obrać w danym roku. Całe szczęście tym razem darowali sobie zgłębianie boskiego pochodzenia wampirów, skupiając na konflikcie między zwykłymi ludźmi, a stworzeniami nadprzyrodzonymi, oraz przeszłości, które skrywane tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne.
I tak. Bill przeżył prawdziwą śmierć zadaną od drewnianego kołka i teraz jako istota wyższa stara się odnaleźć w nowej skórze, czując cierpienia wszystkich wampirów na świecie, posiadając nowe zdolności, chociażby miewając przebłyski przyszłości. W jednym z nich widzi dużą grupę wampirów, w której jest m.in. jego Jessica, zamkniętą w okrągłym pomieszczeniu, do którego wpada światło słoneczne. Egzekucja, w ktej giną Eric, Tara, Jessica, Pam i inne wampiry. Jak się bowiem wkrótce okazuje ludzie, w szczególności gubernator Truman Burrell wykorzystując pretekst jakim jest zniszczenie fabryk Tru Blood, do porywania wampirów, zamykania w tajnym ośrodku, by przeprowadzać na nich badania, by zgłębić ich istotę. Wszystko po to by ochronić ludzkość przed krwiopijcami. W międzyczasie Sookie znów wpada w poważne tarapaty. Tym razem jej życiu zagraża Warlow, długowieczny wampir, który odpowiada za śmierć jej rodziców, a teraz, ma zamiar dopaść i ją. Ochraniać będzie jej dziadek, król wróżek, którego Jason bierze mylnie właśnie za złego wampira. A na dalszym planie jest jeszcze szeryf Andy Bellefleur, starający odnaleźć sie w roli ojca czwórki dorastających wróżek, które podczas snu rosną o kilka lat, Sam Merlote mający na pieńku z wilkołakami, w szczególólności z Alcidem, oraz pogrążający się w depresjii Terry'm, któremu Arlene nie jest w stanie pomóc wżaden naturalny sposób. Powracają też starzy znajomi, chociażby znana z sezonu drugiego żona pastora Sarah Newlin.
Szósty sezon jest pierwszym przy którym nie pracował już twórca serialu Alan Ball. Nadal co prawda był producentem tej produkcji, ale nie brał udziału w bezpośrednich pracach nad kolejnymi odcinkami, rezygnując z roli show-runnera na rzecz nowego serialu dla stacji Starz, a mianowicie "Banshee". I o ile przed premierą szóstej serii ten brak Balla na pokładzie mógł niepokoić, tak po obejrzeniu wszystkich dziesięciu odcinków można śmiało napisać, że przekazanie losów serialu w inne ręce wyszło "Czystej krwi" na dobre. Brian Buckner uporządkował cały bajzel jaki pozostawił po sobie Alan Ball w finale piątego sezonu. Pozamykał bzdurne wątki i w ciekawy sposób poprowadził te najważniejsze, zamiast na nadprzyrodzonych siłach bardziej skupiając się na bohaterach, ich przeszłości, i uczuciach jakie ich łączą, przyjaźni, miłości, czy przeciwnie żalu, złości, urazie. I w ten sposób udało mu się poprowadzić serię ciekawszą od poprzedniej, bardziej angażującą i trzymającą w napięciu. Co ciekawe poszczególne wątki poprowadzone są tutaj ta dobrze, że ostatni odcinek zdaje się być niemal końcem całego serialu, tak spokojnie się wtedy robi. A koniec nadejdzie przecież dopiero w tym roku, wraz z siódmą, ostatnią serią. Na którą czekam z całkiem sporą niecierpliwością.
8/10
I tak. Bill przeżył prawdziwą śmierć zadaną od drewnianego kołka i teraz jako istota wyższa stara się odnaleźć w nowej skórze, czując cierpienia wszystkich wampirów na świecie, posiadając nowe zdolności, chociażby miewając przebłyski przyszłości. W jednym z nich widzi dużą grupę wampirów, w której jest m.in. jego Jessica, zamkniętą w okrągłym pomieszczeniu, do którego wpada światło słoneczne. Egzekucja, w ktej giną Eric, Tara, Jessica, Pam i inne wampiry. Jak się bowiem wkrótce okazuje ludzie, w szczególności gubernator Truman Burrell wykorzystując pretekst jakim jest zniszczenie fabryk Tru Blood, do porywania wampirów, zamykania w tajnym ośrodku, by przeprowadzać na nich badania, by zgłębić ich istotę. Wszystko po to by ochronić ludzkość przed krwiopijcami. W międzyczasie Sookie znów wpada w poważne tarapaty. Tym razem jej życiu zagraża Warlow, długowieczny wampir, który odpowiada za śmierć jej rodziców, a teraz, ma zamiar dopaść i ją. Ochraniać będzie jej dziadek, król wróżek, którego Jason bierze mylnie właśnie za złego wampira. A na dalszym planie jest jeszcze szeryf Andy Bellefleur, starający odnaleźć sie w roli ojca czwórki dorastających wróżek, które podczas snu rosną o kilka lat, Sam Merlote mający na pieńku z wilkołakami, w szczególólności z Alcidem, oraz pogrążający się w depresjii Terry'm, któremu Arlene nie jest w stanie pomóc wżaden naturalny sposób. Powracają też starzy znajomi, chociażby znana z sezonu drugiego żona pastora Sarah Newlin.
Szósty sezon jest pierwszym przy którym nie pracował już twórca serialu Alan Ball. Nadal co prawda był producentem tej produkcji, ale nie brał udziału w bezpośrednich pracach nad kolejnymi odcinkami, rezygnując z roli show-runnera na rzecz nowego serialu dla stacji Starz, a mianowicie "Banshee". I o ile przed premierą szóstej serii ten brak Balla na pokładzie mógł niepokoić, tak po obejrzeniu wszystkich dziesięciu odcinków można śmiało napisać, że przekazanie losów serialu w inne ręce wyszło "Czystej krwi" na dobre. Brian Buckner uporządkował cały bajzel jaki pozostawił po sobie Alan Ball w finale piątego sezonu. Pozamykał bzdurne wątki i w ciekawy sposób poprowadził te najważniejsze, zamiast na nadprzyrodzonych siłach bardziej skupiając się na bohaterach, ich przeszłości, i uczuciach jakie ich łączą, przyjaźni, miłości, czy przeciwnie żalu, złości, urazie. I w ten sposób udało mu się poprowadzić serię ciekawszą od poprzedniej, bardziej angażującą i trzymającą w napięciu. Co ciekawe poszczególne wątki poprowadzone są tutaj ta dobrze, że ostatni odcinek zdaje się być niemal końcem całego serialu, tak spokojnie się wtedy robi. A koniec nadejdzie przecież dopiero w tym roku, wraz z siódmą, ostatnią serią. Na którą czekam z całkiem sporą niecierpliwością.
8/10
Komentarze
Prześlij komentarz