Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

Grace księżna Monako / Grace of Monaco

Dawno temu, gdy dopiero rozpoczynałem swoją małą przygodę z pisaniem o filmach, zdawało mi się, że najgorsze co może być to obejrzeć zły film i musieć później o nim coś napisać.  Nie dość, że zmarnowało się cenny czas na oglądanie rozczarowującej produkcji, później traci się go jeszcze na pisanie.  Dość szybko zdałem sobie jednak sprawę, z tego że pisanie o złych filmach jest stosunkowo łatwe, bo po pierwsze skoro film jest nieudany od początku do samego końca, to posiada mnóstwo wad, które jedne po drugich można mu wytknąć, a na dodatek ciśnienie związane ze zmarnowanym seansem jest całkiem niezłą motywacją do ułożenia kilkunastu krytycznych zdań.  Co więcej, niejednokrotnie pisanie o złych filmach jest prostsze od opisywania tych naprawdę dobrych, bo w ich przypadku bardzo często ma się ochotę na sklecenie jednego pochlebnego zdania w stylu: "genialny film, który trzeba zobaczyć na własne oczy" i pozostanie w błogim uczuciu spełnionego seansu.  Najtrudniejsze okazu...

X-Men: Przeszłość, która nadejdzie / X-Men: Days of Future Past

Rewelacyjny. Taki jest najnowszy film Bryana Singera "X-Men: Przeszłość, która nadejdzie".  I choć można było mieć nadzieję, że tak właśnie będzie, efekt finalny wcale nie był taki pewny.  Więcej - niezwykłe, że ten obraz w ogóle się udał, bo zadanie jakie postawili przed sobą twórcy było szalenie trudne.  Produkcja ta, to takie trzy w jednym.  Z jednej strony jest to kontynuacja poprzedniej trylogii, powracająca do starszych wcieleń bohaterów, zastająca ich w świecie pogrążonym w całkowitej destrukcji, w którym zagrożone jest nie tylko życie mutantów, ale również zwykłych ludzi.  Prócz tego jest to kontynuacja prequela, inaczej mówiąc, kontynuacja najnowszego filmu z serii X-Men (pomijając spin-offy z Wolverinem), który cofał się do lat 60. ukazując początkowe losy bohaterów.  A na dodatek jest to reboot całej serii, niejako nowe rozpoczęcie, w pewnym sensie skreślające poprzednie filmy, w szczególności okrutnie nieudaną część trzecią, wyreżyserowaną przez...

Tom / Tom à la Ferme

Xavier Dolan nie zwalnia tempa.  "Tom" to już czwarty film jaki zrealizował w przeciąg ostatnich pięciu lat.  I choć początkowo zastanawiano się czy jego głośny debiut "Zabiłem moją matkę" nie jest jedynie pojedynczym wystrzałem, każdym kolejnym filmem ten młody reżyser udowadniał, że ma jeszcze wiele do powiedzenia, że nie jest tylko gwiazdą jednego sezonu.  Tak powstały romantyczne "Wyśnione miłości", oraz jak dotąd najbardziej złożony i dojrzały projekt Kanadyjczyka - "Na zawsze Laurence".  O ile jednak dotychczasowe projekty Dolana oparte były na jego oryginalnych pomysłach, "Tom" jest filmem powstałym w oparciu o sztukę Michela Marca Boucharda.  Razem z nim Xavier przeniósł teatralne przedstawienie na wielki ekran.  Inaczej niż poprzednimi razy jego film nie jest jednak dramatem.  Zdecydowanie bliżej tej produkcji do thrillera, mrocznej opowieści o obsesji, zniewoleniu, uzależnieniu, choć klimat jaki jej towarzyszy trudno jednoznac...

Transcendencja / Transcendence

W „Transcendencji” czuć przedziwny klimat jakby z produkcji wyjętej z lat 80-tych.  Jest coś takiego w sposobie filmowania tej opowieści, w zdjęciach, ale chyba przede wszystkim w samym pomyśle na fabułę tego filmu, co tak bardzo przybliża ten obraz do atmosfery tamtych lat.  Takie poczucie możliwości płynących z najnowszych technologii, z przełomu technologicznego, ale jednoczesne wynikające z tego zagrożenia, trudne nawet do zdefiniowania, ale mogące nastąpić.  Pewnego rodzaju fascynacja technologią ale i strach przed nią.  Tutaj jest nią sztuczna inteligencja, jednak nie będąca w pełni komputerowym wytworem, a zapisaną ludzką świadomością na dyskach komputera, później rozprzestrzeniającą się w sieci, która zaczyna rozwijać się w nieoczekiwanym kierunku, ewoluować i przewyższać ludzkie możliwości, stając się zagrożeniem dla ustalonego porządku rzeczy.  Tą świadomością jest umysł doktora Willa Castera, który w wyniku zamachu powoli umiera od zatrutej polonem ku...

Godzilla

Choć zwiastuny tego nie zapowiadały (a przynajmniej nie bezpośrednio), najnowszy film Garetha Edwardsa nie jest tylko produkcją traktującą o Godzilli.  W istocie tytułowy potwór pojawia się na ekranie na krócej niż jego przeciwnicy.  Bo prócz Godzilli występują tu jeszcze dwa inne monstra - MUTO, z którymi Król Potworów będzie musiał się zmierzyć, by ochronić ludzkość.  I tak produkcja Warner Bros. staje się (dość niespodziewanie) bardzo ładnym nawiązaniem do wielu starych, japońskich filmów, w których ogromny jaszczur wychodził z morza za każdym razem gdy Ziemię atakowały różnego rodzaju stwory.  W produkcji tej jest więc obrońca, są zapasy wśród wysokościowców, a nawet atomowy promień (co w jakimś stopniu zapowiadał już soundtrack Alexandre Desplata, tytułowy utwór, który po raz pierwszy usłyszeć można było już kilkanaście dni temu).  Zwiastuny nie tylko nie zdradzały obecności dwóch MUTO, udało im się również nie zdradzić zbyt wiele z samego filmu.  Dzię...

Czysta Krew - sezon VI / True Blood - season VI

Jak sinusoida.  Jeden sezon "Czystej krwi" podnosi odrobinę poziom tej produkcji, kolejny znów osiada na laurach i prezentuje się gorzej od poprzedniego.  W górę i w dół, tak od pierwszego, zdecydowanie najlepszego sezonu, który premierę miał siedem lat temu.  Z jednej strony taka huśtawka jest odrobinę rozczarowująca, zdecydowanie lepiej oglądałoby się przecież serial utrzymany na równym poziomie (o wzrastającym przecież nie ma co marzyć, "Mad Men" i "Sześć stóp pod ziemią" to tylko wyjątki potwierdzające regułę).  Z drugiej jednak strony, takie "wznoszenie się" co drugi sezon pozwala nadal cieszyć się tą produkcją, na nowo cieszyć się z obecności znanych bohaterów i zwariowanej, kreślonej grubą kreską historii, która choć już bardzo dawno temu całkiem jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości, na swój sposób bywa wciągająca, trzyma w napięciu i potrafi dobrze bawić.  Pewnie w dużej mierze taki lepszy odbiór danej serii zależy od tematu przewodniego...

Nebraska

Odmienny, niespieszny, spokojny.  Wyróżniający się na tle produkcji nominowanych w tym roku do Oscarów.  Choć na samej Gali wręczenia tych nagród został całkiem pominięty, bo żadna z sześciu nominacji nie przemieniła się w statuetkę.  Normalny, zwykły, ale nie zwyczajny film - taki jest najnowszy obraz Alexandre'a Payne'a.  Z początku trochę szokujący niespiesznym tempem z jakim jest prowadzony, do którego aż ciężko się przyzwyczaić i przystosować, bo gdy żyje się nieustannie na najwyższych obrotach, wtedy wciągnięcie się w opowieść zastygłą w czasie, rozgrywającej się w miejscu gdzie czas się prawie zatrzymał, jest nie lada wyzwaniem.  Ale możliwym do wykonania i wartym zachodu. "Nebraska" to film drogi opowiadający o wiekowym już ojcu i synu, którzy poznają się po drodze, zaczynają bardziej siebie rozumieć, dowiadując się o sobie rzeczy o których dotychczas nie mieli pojęcia.  To film o społeczności miasteczek środkowych Stanów Ameryki, z których większ...

Snowpiercer. Arka przyszłości / Snowpiercer

Na chwilę obecną największe pozytywne zaskoczenie tego roku.  Właściwie gdyby nie moja tendencja do oglądania prawie wszystkiego co ma swoją premierę na wielkim ekranie, ominąłbym ten film szerokim łukiem.  Jedynym co mnie do niego ewentualnie zachęcało, była osoba twórcy, koreański reżyser Joon-ho Bong, który wcześniej nakręcił przedziwny "Host" oraz bardzo ciekawy dramat "Matka".  Wszystko inne mówiło mi jednoznacznie: nie idź na to do kina, nie ma sensu, na pewno się rozczarujesz.  Nawet doborowa obsada nie przekonywała.  Ile to bowiem już razy okazywało się, że nawet najlepsze nazwiska nie są żadnym gwarantem jakości tego co zobaczy się na wielkim ekranie.  To co mnie najbardziej odpychało od tej produkcji to fabuła.  Totalnie idiotyczny pomysł wyjściowy na ten obraz.  Otóż.  W bardzo niedalekiej przyszłości, w wyniku kataklizmu całą Ziemię pokrywa wieczny lód.  Przeważająca większość populacji zamarzła.  Ci, którym udało się uj...