Grace księżna Monako / Grace of Monaco
Dawno temu, gdy dopiero rozpoczynałem swoją małą przygodę z pisaniem o filmach, zdawało mi się, że najgorsze co może być to obejrzeć zły film i musieć później o nim coś napisać. Nie dość, że zmarnowało się cenny czas na oglądanie rozczarowującej produkcji, później traci się go jeszcze na pisanie. Dość szybko zdałem sobie jednak sprawę, z tego że pisanie o złych filmach jest stosunkowo łatwe, bo po pierwsze skoro film jest nieudany od początku do samego końca, to posiada mnóstwo wad, które jedne po drugich można mu wytknąć, a na dodatek ciśnienie związane ze zmarnowanym seansem jest całkiem niezłą motywacją do ułożenia kilkunastu krytycznych zdań. Co więcej, niejednokrotnie pisanie o złych filmach jest prostsze od opisywania tych naprawdę dobrych, bo w ich przypadku bardzo często ma się ochotę na sklecenie jednego pochlebnego zdania w stylu: "genialny film, który trzeba zobaczyć na własne oczy" i pozostanie w błogim uczuciu spełnionego seansu. Najtrudniejsze okazu...