42. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych - Podsumowanie
Nie udał mi się wybitnie tegoroczny Festiwal w Gdyni, i wcale nie chodzi tutaj o poziom tegorocznych filmów, bo choć nie był on tak wysoki jak się to zdarzało w poprzednich latach, to nie odstawał od wysokiej normy. Poniedziałkowa niezwykle deszczowa aura, niska temperatura, oraz krążące w powietrzu pierwsze jesienne wirusy, zmogły mnie pierwszego wieczoru i uziemiły na kolejne trzy dni festiwalu. Odpadły konferencje prasowe, spotkania z twórcami, wieczorne seanse w Teatrze Muzycznym poprzedzone polowaniem na miejsca, a także liczne pokazy specjalne, sekcja In Memoriam, czy konkurs Inne Spojrzenie. Z planowanych przynajmniej siedemnastu seansów musiałem się ograniczyć do zaledwie dziewięciu, w większości nadrabianych w piątek i sobotę - dwa ostatnie dni festiwalu. Oczywiście dobre i to, obawiałem się, że w tym roku choroba znokautuje mnie całkiem i prócz poniedziałkowych dwóch filmów nic więcej nie obejrzę, ale apetyt był znacznie większy. Wszystkie z dziewięciu obejrzanych filmów...