Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2017

Wonder Woman

Gdy kilkanaście dni temu zaczęły spływać pierwsze recenzje "Wonder Woman", wszyscy odetchnęli z ulgą.  Po serii wpadek, studio DC potrzebowało wreszcie sukcesu.  Nie tyle finansowego, co jakościowego.  Poprzednie filmy studia okazały się być dziełami filmopodobnymi, których nie dało się prawie oglądać.  Taki był koszmarny "Batman v Superman", który przytłoczony został przez nadmierny patos i chęć zbudowania uniwersum jednym filmem.  Taki był również "Suicide Squad", który przyciągnął do kin genialnym zwiastunem, nie oferując swym seansem absolutnie nic, będąc jedynie zlepkiem nudnych obrazów nie mających sensu, logiki, pomysłu na siebie.  Z ulgą przyjmuje się więc to, że "Wonder Woman" jest najnormalniejszym w świecie filmem.  Wcale nie wybitnym, wcale nie pozbawionym błędów czy pewnych niedociągnięć, ale wreszcie jest to ciekawie opowiedziana, prowadzącą od początku do końca historia, która do zaoferowania ma ciekawych bohaterów, sporo akcji, tr...

Sama przeciw wszystkim / Miss Sloane

"Miss Sloane" to przede wszystkim Jessica Chastain.  To ona jest motorem napędowym opowiadanej tu historii, to ona niesie tę produkcję na swoich barkach.  Jej bohaterkę można najprościej opisać jako połączenie Patty Hewes i Franka Underwooda, ale jest to bardzo duże uproszczenie.  Bezwzględna, zdecydowana, inteligentna, przebiegła, ale i wrażliwa.  Nie wahająca się wykorzystywać wszystkich dookoła siebie, przesuwająca granice jak najdalej się tylko da, by dopiąć celu.  Jak sama mówi w jednej z pierwszych scen, lobbing to sztuka przewidywania ruchów przeciwnika, wyprzedzanie go zawsze o jeden ruch.  I w tym Sloane jest mistrzynią.  Wierzy w siłę argumentów i w to, że można opowiadać się za daną sprawą nie tylko gdy jest się w nią osobiście, emocjonalnie zaangażowanym.  Jest nieoczywista, skomplikowana, tajemnicza.  Jest zawsze przygotowana, twarda jak stal, choć ta poza wiele ją kosztuje.  Tego, czemu wydaje się momentami nieludzka, dowia...

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara / Pirates of the Caribbean: Dead Men Tell No Tales

Jest w "Zemście Salazara" taka scena gdy Jack Sparrow tuż po niespodziewanej pobudce pyta się zebranych dookoła niego gapiów, co on tutaj robi?  I to jest świetne pytanie, które również chciałoby się zadać samym twórcom tej produkcji.  Po co to wszystko?  Po całkiem udanej pierwszej trylogii (choć wykazującej tendencje spadkowe), oraz zupełnie niepotrzebnej ale przyjemnej części czwartej, naprawdę trudno wyjaśnić co robi w kinach, kolejne sześć lat później, następna część Piratów? Prócz oczywistego powodu chęci dalszego czerpania zysków z kury dotąd znoszącej złote jajka.  Tym bardziej, że moda, ekscytacja i szał na Piratów już dawno przeminęły i wskrzeszanie na nowo tej serii jest jak budzenie nieboszczyka, o którym większość już dawno zapomniała. Stąd piąty powrót do Piratów jest powrotem zupełnie niepotrzebnym, nudnym, nieudanym i co gorsza, chwilami podchodzącym pod parodię całej serii. Co prawda dobrym pomysłem był powrót do kina rozrywkowego i zerwanie z tota...