Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2017

Song to Song

Michael Fassbender tarza się po podłodze.  Rooney Mara opiera się o gigantyczne okna i w zamyśleniu patrzy się gdzieś w dal.  Natalie Portman przechadza się po wielkich apartamentach.  Ryan Gosling przygrywa na pianinie.  Natalie Portman przechadza się w krótkiej spódniczce nad leżącym Fassbenderem.  Gosling z Marą biegają po pustkowiu w czasie zachodu słońca. Cate Blanchett chodzi na spacery z Goslingiem, a Holly Hunter tuła się po wielkim parkingu wołając o pomoc.  Kogo grają, kim są, to zupełnie nieistotne.  Normalnych rozmów nie prowadzą, w większości odzywają się z offu, wygłaszając po kilka nieistotnych, pustych zdań.  Śledzeni są przez okrążającą ich, nieustannie biegająca za nimi kamerą Emmanuela Lubezkiego, która spogląda na nich z różnych stron.  Lawiruje, wiruje, często zbacza na bok, by zamiast na bohaterów spojrzeć na przyrodę, latające chmarą ptaki, uginające się pod naporem wiatru drzewa.  Tak jakby zdjęcia miały wypełnić ...

Obcy: Przymierze / Alien: Covenant

Niech Was nie zwiedzie tytuł.  "Obcy: Przymierze" to tak naprawdę kontynuacja "Prometeusza".  "Covenant" bez tytułowego Aliena, który został tu dodany tylko i wyłącznie by przyciągnąć przed ekrany więcej widzów.  Zachęcić tytułem, zachęcić wizerunkiem potwora, który był nadmiernie eksponowany w kampanii reklamowej, dając złudną nadzieję, że po nieudanym "Prometeuszu" tym razem Ridley Scott zaprezentuje nam historię godną klasycznego Obcego, starającą się równać poziomem do dwóch pierwszych filmów z serii.  Niestety Scott na swoje stare lata błądzi okrutnie i choć nie jest zadowolony z tego w jakim kierunku pozostali reżyserzy poprowadzili historię zapoczątkowaną w jego obrazie z 1979 roku, teraz sam niszczy legendę Obcego, powołując na świat tak nieudane, nielogiczne i głupie filmy jak "Prometeusz" czy właśnie "Obcy: Przymierze". "Covenant" to film składający się z trzech różnych części, z czego niestety każda kole...

Strażnicy Galaktyki vol.2 / Guardians of the Galaxy vol.2

"Strażnicy galaktyki" byli seansem niespodzianką, niezwykle pozytywnym zaskoczeniem.  Filmem, który niespodziewanie zawojował box-office na całym świecie i dla wielu stał się ulubioną produkcją studia Marvel.  Choć był przedsięwzięciem ryzykownym, opartym na szerzej nieznanym komiksie, zachwycił widzów lekkością, humorem, oraz na pozór niedobranymi bohaterami, którzy tworzyli bardzo zgrany zespół.  Był inteligentną rozrywką, przypomnieniem, że kosmos może być miejscem w którym mogą rozgrywać się wielkie, rozrywkowe przygody.  To co najbardziej doskwierało tamtej produkcji, było również piętą achillesową większości filmów Marvela, a mianowicie słaby, nieprzekonujący czarny charakter, który na domiar złego był tylko pachołkiem większego przeciwnika, na którego dopiero przyjdzie czas w kolejnych filmach.  A szczęście jednak nie przysłaniał licznych pozytywów tej produkcji, nie psując ogólnie bardzo dobrych wrażeń z seansu. Nic więc dziwnego, że po sukcesie pierwsze...

Uciekaj! / Get Out

Rose i Chris są ze sobą od czterech miesięcy.  Wydają się być parą idealną, zakochaną w sobie do szaleństwa.  Najbliższy weekend mają spędzić poza miastem, w ogromnej posiadłości rodziców Rose.  Będzie to pierwsze spotkanie Chrisa z rodzicami dziewczyny.  Chłopak bardzo obawia się tego wyjazdu.  Przede wszystkim martwi się o to jak zareagują, gdy zobaczą, że jest czarnoskóry.  Choć mamy rok 2017, Chris podświadomie czuje się niepewnie, obawiając się, że nie będzie mile widziany w domu bogatych rodziców swojej perfekcyjnej dziewczyny.  Rose uspokaja go, twierdząc że gdyby byli rasistami to nie ciągnęłaby go do nich, i naprawdę nie ma się czym martwić.  Na miejscu Chris zastaje piękny dom w którym oprócz rodziców Rose mieszka jeszcze dwuosobowa, czarnoskóra służba.  Kucharka i ogrodnik, którzy od przyjazdu chłopaka zaczynają się dziwnie zachowywać.  Chris początkowo ignoruje podejrzane sytuacje, ale z czasem nabiera coraz większych podejrz...