Logan: Wolverine / Logan
W filmowym uniwersum X-Men Wolverine jest postacią, która najczęściej pojawiała się na kinowym ekranie. Dorównuje mu tylko profesor X, który również był obecny w aż dziewięciu filmach, jednakże raz wcielał się w niego Patrick Stewart, a innym razem James McAvoy. Wolverine zawsze miał twarz fenomenalnego Hugh Jackmana. Od pierwszego filmu "X-Men" z 2000 roku, przez kolejne siedemnaście lat postać Wolverina była bezpośrednio związana z Hugh, który teraz, mając już prawie pięćdziesiąt lat na karku zdecydował, że czas rozstać się z bohaterem, który przyniósł mu taki rozgłos. Właśnie teraz, będąc jeszcze w formie, mając siłę by odpowiednio zakończyć opowieść o Rosomaku. Niestety postać Wolverina nigdy nie miała szczęścia do filmów solowych. O pierwszym "X-Men Origins: Wolverin" chyba wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć, o kontynuacji "The Wolverine" można co prawda napisać, że była lepsza, ale nie wystawała poza typowy schemat filmu na podstawie komiksu. A Logan od zawsze zasługiwał na coś lepszego. Na pełen napięcia, brutalny, krwawy i mocny film z pazurem. Z pewnością nie wydarzyłby się on gdyby nie ogromny sukces "Deadpoola". To wtedy producenci wreszcie zrozumieli, że do pewnych filmów kategoria R jest konieczna, i wcale nie ograniczy ona przychodów z biletów, wręcz przeciwnie, dzięki niej, film będzie bliższy tego jaki być powinien, i przyciągnie do kin więcej widzów. Po sukcesie "Deadpoola" reżyser James Mangold i Hugh Jackman zyskali wreszcie wolną rękę i mogli nakręcić godne zakończenie historii Wolverina. I jak im się to fantastycznie udało.
"Logan" jest filmem całkiem odmiennym od produkcji realizowanych na podstawie komiksów. Z serią X-Men, z atmosferą i podejściem tych obrazów nie ma właściwie nic wspólnego. Całość rozgrywa się przede wszystkim na pustkowiu, swoim klimatem przypominając najlepsze produkcje post apokaliptyczne. Rzecz dzieje się w niedalekiej przyszłości, ale tą bardziej niż przez nowe technologie poznajemy przez okrutnie pesymistyczną wymowę tego filmu. Widzimy świat w którym nie ma już X-Menów, pozostały po nich jedynie liczne opowieści. Świat zamknięty w sobie, odgrodzony murem na granicy. Blisko tej opowieści do najnowszej części "Mad Maxa" - szczególnie pierwszy akt bardzo przywołuje ten film w pamięci, jak również do trzeciej części "Pod kopułą gromu" - chociaż tutaj historia zostaje rozegrana w znacznie lepszym stylu. Blisko tej produkcji także do "Ludzkich dzieci" Alfonso Cuarona, które również charakteryzowały się tą niezwykle ponurą atmosferę zwątpienia, nadchodzącego końca, i poszukiwania lepszego miejsca, które wolne będzie od strasznej rzeczywistości świata zastanego, w którym bohaterowie odnajdą spokój i nadzieję na lepsze jutro. "Logan" jest filmem odartym z komiksowej otoczki, nie ma w nim kolorowych kostiumów, które jasno wyróżniają superbohaterów, nie ma w nim potyczki między grupą sprawiedliwych, a złym złoczyńcą, który sieje zamęt i zagraża całemu światu. To film o ludziach, ich dramatach, w którym stawka jest znacznie mniejsza, ale wcale nie mniej ważna czy emocjonująca. To film zaskakująco skromny, kameralny, pełen emocji, i fenomenalnie zagrany przez Patricka Stewarta i Hugh Jackama. Od czasu "Mrocznego rycerza" Nolana nie było innej produkcji, która tak bardzo urealniałaby świat komiksowych bohaterów.
I choć "Logan" jest kinem akcji, to jego bazą, tym co leży u jego podstaw, jest żywa, kipiąca emocjami relacja między bohaterami. Zastajemy ich w niedalekiej przyszłości. Logan jest zgorzkniałym, podstarzałym mężczyzną, który alienuje się od całego świata. Pracuje jako kierowca luksusowej limuzyny. Jest agresywny, małomówny, dręczony przez demony przeszłości i przez przeświadczenie, że choć przeżył tak wiele, właściwie nigdy nie miał normalnego życia. Ukrywa się przed światem, a pieniądze zarobione wydaje na nielegalnie kupowane leki dla Profesora X. Charles ma już ponad dziewięćdziesiąt lat. Cierpi na demencje starczą i najprawdopodobniej ma alzheimera. Będąc najpotężniejszym umysłem na świecie, taka kombinacja tworzy z niego najbardziej niebezpieczny umysł na Ziemi. Gdy bierze leki, traci swoje zdolności i zaczyna tracić również kontakt z rzeczywistością. Natomiast gdy odstawia je, wtedy wraca do siebie, ale jego niestabilny umysł staje się ogromnym zagrożeniem dla wszystkich - Charles cierpi na ataki bólu, które powodują trzęsienia ziemi, w czasie których cały świat zamiera w bezruchu. Najprawdopodobniej jeden z takich ataków kilka lat temu przyczynił się do tragedii w której zginęło wiele ludzi. Jest człowiekiem zmęczonym życiem, potrafiącym solidnie zakląć, rozczarowanym tym jak wygląda rzeczywistość i skazanym na Logana, którego odseparowanie od świata i od ludzi, strasznie go denerwuje i rozczarowuje. Na ich drodze pewnego dnia pojawi się pewna dziewczynka, która okazuje się być podobna do Logana. Jest mutantką, której nadejście przewidział Charles, i którą ściga pewna korporacja.
"Logan" choć jest kinem akcji (fenomenalnie rozegranym w tych szybkich scenach walk, ucieczek i potyczek), jest przede wszystkim kameralnym dramatem o ludziach. Filmem o ojcostwie, o rodzinie, o starości, o godzeniu się ze stratą i z upływem czasu. Filmem pokazującym, że rzeczywistość nigdy nie jest tak prosta, ładna i łatwa jakbyśmy tego chcieli, że bohaterstwo, poświęcenie zawsze okupione jest cierpieniem, samotnością i dobrze wygląda tylko w później snutych opowieściach. Jak chociażby w komiksach, do których w jednej ze scen odnosi się Logan, mówiąc, że z przedstawionych wydarzeń zdarzyło się niewiele, i do tego jeszcze inaczej niż zostało to rozrysowane. To film perfekcyjnie ukazujący, że obojętnie jakich mocy nie mieliby bohaterowie, i tak, na końcu, są zwykłymi ludźmi, których czeka dokładnie to samo, których dotyczą dokładnie takie same chęci i potrzeby jak innych. Wreszcie nie jest to film będący kolejnym odcinkiem wielkiego serialu, tylko produkcja stanowiąca sama o sobie. Może być traktowana jako kontynuacja losu bohaterów, istniejąca w wielkim uniwersum, ale można ją obejrzeć bez znajomości poprzednich epizodów. I wreszcie jest to film odpowiednio brudny, poważny i brutalny. Twórcy nie patyczkują się ani przez chwilę, krew leje się strumieniami, odcięte głowy latają po ekranie. Ale nie jest to przemoc w której reżyser się lubuje, nie jest to przemoc, którą można by się zachwycać. To przemoc będąca częścią świata przedstawionego, która musi w nim być, by ten obraz był realny, przekonujący, prawdziwy. Jej brak byłby nie na miejscu. Niesprawiedliwość, brutalność świata przyszłości nie mogłaby należycie wybrzmieć z PG-13.
8.5/10
"Logan" jest filmem całkiem odmiennym od produkcji realizowanych na podstawie komiksów. Z serią X-Men, z atmosferą i podejściem tych obrazów nie ma właściwie nic wspólnego. Całość rozgrywa się przede wszystkim na pustkowiu, swoim klimatem przypominając najlepsze produkcje post apokaliptyczne. Rzecz dzieje się w niedalekiej przyszłości, ale tą bardziej niż przez nowe technologie poznajemy przez okrutnie pesymistyczną wymowę tego filmu. Widzimy świat w którym nie ma już X-Menów, pozostały po nich jedynie liczne opowieści. Świat zamknięty w sobie, odgrodzony murem na granicy. Blisko tej opowieści do najnowszej części "Mad Maxa" - szczególnie pierwszy akt bardzo przywołuje ten film w pamięci, jak również do trzeciej części "Pod kopułą gromu" - chociaż tutaj historia zostaje rozegrana w znacznie lepszym stylu. Blisko tej produkcji także do "Ludzkich dzieci" Alfonso Cuarona, które również charakteryzowały się tą niezwykle ponurą atmosferę zwątpienia, nadchodzącego końca, i poszukiwania lepszego miejsca, które wolne będzie od strasznej rzeczywistości świata zastanego, w którym bohaterowie odnajdą spokój i nadzieję na lepsze jutro. "Logan" jest filmem odartym z komiksowej otoczki, nie ma w nim kolorowych kostiumów, które jasno wyróżniają superbohaterów, nie ma w nim potyczki między grupą sprawiedliwych, a złym złoczyńcą, który sieje zamęt i zagraża całemu światu. To film o ludziach, ich dramatach, w którym stawka jest znacznie mniejsza, ale wcale nie mniej ważna czy emocjonująca. To film zaskakująco skromny, kameralny, pełen emocji, i fenomenalnie zagrany przez Patricka Stewarta i Hugh Jackama. Od czasu "Mrocznego rycerza" Nolana nie było innej produkcji, która tak bardzo urealniałaby świat komiksowych bohaterów.
I choć "Logan" jest kinem akcji, to jego bazą, tym co leży u jego podstaw, jest żywa, kipiąca emocjami relacja między bohaterami. Zastajemy ich w niedalekiej przyszłości. Logan jest zgorzkniałym, podstarzałym mężczyzną, który alienuje się od całego świata. Pracuje jako kierowca luksusowej limuzyny. Jest agresywny, małomówny, dręczony przez demony przeszłości i przez przeświadczenie, że choć przeżył tak wiele, właściwie nigdy nie miał normalnego życia. Ukrywa się przed światem, a pieniądze zarobione wydaje na nielegalnie kupowane leki dla Profesora X. Charles ma już ponad dziewięćdziesiąt lat. Cierpi na demencje starczą i najprawdopodobniej ma alzheimera. Będąc najpotężniejszym umysłem na świecie, taka kombinacja tworzy z niego najbardziej niebezpieczny umysł na Ziemi. Gdy bierze leki, traci swoje zdolności i zaczyna tracić również kontakt z rzeczywistością. Natomiast gdy odstawia je, wtedy wraca do siebie, ale jego niestabilny umysł staje się ogromnym zagrożeniem dla wszystkich - Charles cierpi na ataki bólu, które powodują trzęsienia ziemi, w czasie których cały świat zamiera w bezruchu. Najprawdopodobniej jeden z takich ataków kilka lat temu przyczynił się do tragedii w której zginęło wiele ludzi. Jest człowiekiem zmęczonym życiem, potrafiącym solidnie zakląć, rozczarowanym tym jak wygląda rzeczywistość i skazanym na Logana, którego odseparowanie od świata i od ludzi, strasznie go denerwuje i rozczarowuje. Na ich drodze pewnego dnia pojawi się pewna dziewczynka, która okazuje się być podobna do Logana. Jest mutantką, której nadejście przewidział Charles, i którą ściga pewna korporacja.
"Logan" choć jest kinem akcji (fenomenalnie rozegranym w tych szybkich scenach walk, ucieczek i potyczek), jest przede wszystkim kameralnym dramatem o ludziach. Filmem o ojcostwie, o rodzinie, o starości, o godzeniu się ze stratą i z upływem czasu. Filmem pokazującym, że rzeczywistość nigdy nie jest tak prosta, ładna i łatwa jakbyśmy tego chcieli, że bohaterstwo, poświęcenie zawsze okupione jest cierpieniem, samotnością i dobrze wygląda tylko w później snutych opowieściach. Jak chociażby w komiksach, do których w jednej ze scen odnosi się Logan, mówiąc, że z przedstawionych wydarzeń zdarzyło się niewiele, i do tego jeszcze inaczej niż zostało to rozrysowane. To film perfekcyjnie ukazujący, że obojętnie jakich mocy nie mieliby bohaterowie, i tak, na końcu, są zwykłymi ludźmi, których czeka dokładnie to samo, których dotyczą dokładnie takie same chęci i potrzeby jak innych. Wreszcie nie jest to film będący kolejnym odcinkiem wielkiego serialu, tylko produkcja stanowiąca sama o sobie. Może być traktowana jako kontynuacja losu bohaterów, istniejąca w wielkim uniwersum, ale można ją obejrzeć bez znajomości poprzednich epizodów. I wreszcie jest to film odpowiednio brudny, poważny i brutalny. Twórcy nie patyczkują się ani przez chwilę, krew leje się strumieniami, odcięte głowy latają po ekranie. Ale nie jest to przemoc w której reżyser się lubuje, nie jest to przemoc, którą można by się zachwycać. To przemoc będąca częścią świata przedstawionego, która musi w nim być, by ten obraz był realny, przekonujący, prawdziwy. Jej brak byłby nie na miejscu. Niesprawiedliwość, brutalność świata przyszłości nie mogłaby należycie wybrzmieć z PG-13.
8.5/10
Komentarze
Prześlij komentarz