Spojrzenia - sezon I / Looking - season I
Serial o trzech przyjaciołach, homoseksualistach mieszkających w słonecznym, tolerancyjnym i różnorodnym San Francisco. Każdy jest w innym wieku i innej sytuacji życiowej. Najmłodszy z nich to Patrick, trochę zagubiony, niepewny siebie dwudziestolatek, pracujący w firmie zajmującej się tworzeniem gier komputerowych. Strasznie przejmuje się opiniami innych i okrutnie stresuje na pierwszych randkach. Obawia się, że przez swoje niezdecydowanie nikogo sobie nigdy nie znajdzie. Starszy od niego Frankie jest artystą, który obecnie cierpi na brak udanych pomysłów. W jego niemocy twórczej wspiera go jego chłopak Frank, z którym jest już od dłuższego czasu, a z którym teraz postanawia razem zamieszkać. Jest jeszcze Dom, dobiegający czterdziestki mężczyzna przeżywający kryzys wieku średniego. Na co dzień pracuje jako kelner, marzy jednak o własnej restauracji i stara zapomnieć o nieudanym związku z którego niedawno się wydostał. Kolejne odcinki "Looking" skupiają się na perypetiach tych trzech mężczyzn.
Jednym z twórców tej produkcji został Andrew Haigh, reżyser i scenarzysta genialnego brytyjskiego filmu jakim był "Zupełnie inny weekend" z 2011 roku. Skromny, czuły, delikatny, uniwersalny dramat, choć opowiadający historię weekendowego zauroczenia między dwoma mężczyznami w okolicach trzydziestki. I w "Looking" bardzo wyraźnie daje się odczuć wkład tego brytyjskiego reżysera. Podobne, doświetlone, lekko rozchwiane zdjęcia. Podobne, pozytywne choć bezstronne nastawienie do bohaterów, którzy obserwowani są z bliska. Niezwykła naturalność, spokój i normalność jaka wypływa z ekranu, niczym podglądane życie, zwykłe chwile, składające się na pełny obraz. Rozmowy o niczym, spotkania ze znajomymi, liczne spojrzenia, niewypowiedziane myśli. Życie teoretycznie niczym specjalnym się nie wyróżniające ale na swój sposób szczególne. Między tamtym filmem, a tym serialem jest jednak pewna znacząca różnica, która powoduje, że produkcja HBO ma się nijak do wcześniejszego dokonania Haigha i pozostaje jedynie niewyraźnym, nieciekawym cieniem tamtej opowieści. Ta różnica to bohaterowie.
W "Zupełnie innym weekendzie" było ich dwóch. Russell i Glen do których momentalnie czuło się sympatię, których rodzącą się relację chciało się oglądać. To ich naturalność, ich charaktery były tym co czyniło tamten obraz tak nietypowym, wyjątkowym, szczególnym i wciągającym. W "Looking" bohaterów jest trzech. I do żadnego nie sposób się przywiązać, z żadnym nie sposób sympatyzować. Patrick denerwuje swoim niezdecydowaniem oraz pewnego rodzaju zarozumialstwem, przez które stawia siebie wyżej od facetów, których poznaje. Frankiego ciężko polubić przez jego zachowanie do obecnego chłopaka, który jest mu w sumie całkiem obojętny. Jest jeszcze Dom, który zdaje się być bohaterem, którego najdłużej da się lubić, ale pierwsze wrażenie psuje jego późniejsza interesowność w sprawie restauracji, którą być może uda mu się otworzyć. Prawdopodobnie właśnie takie niedoskonałe portrety bohaterów miały zbliżyć nas do bohaterów, mnie niestety całkiem od nich odepchnęły. Stąd pierwszy sezon obejrzałem, ale bez najmniejszego zachwytu. Być może powstający właśnie drugi sezon to zmieni.
6/10
Jednym z twórców tej produkcji został Andrew Haigh, reżyser i scenarzysta genialnego brytyjskiego filmu jakim był "Zupełnie inny weekend" z 2011 roku. Skromny, czuły, delikatny, uniwersalny dramat, choć opowiadający historię weekendowego zauroczenia między dwoma mężczyznami w okolicach trzydziestki. I w "Looking" bardzo wyraźnie daje się odczuć wkład tego brytyjskiego reżysera. Podobne, doświetlone, lekko rozchwiane zdjęcia. Podobne, pozytywne choć bezstronne nastawienie do bohaterów, którzy obserwowani są z bliska. Niezwykła naturalność, spokój i normalność jaka wypływa z ekranu, niczym podglądane życie, zwykłe chwile, składające się na pełny obraz. Rozmowy o niczym, spotkania ze znajomymi, liczne spojrzenia, niewypowiedziane myśli. Życie teoretycznie niczym specjalnym się nie wyróżniające ale na swój sposób szczególne. Między tamtym filmem, a tym serialem jest jednak pewna znacząca różnica, która powoduje, że produkcja HBO ma się nijak do wcześniejszego dokonania Haigha i pozostaje jedynie niewyraźnym, nieciekawym cieniem tamtej opowieści. Ta różnica to bohaterowie.
W "Zupełnie innym weekendzie" było ich dwóch. Russell i Glen do których momentalnie czuło się sympatię, których rodzącą się relację chciało się oglądać. To ich naturalność, ich charaktery były tym co czyniło tamten obraz tak nietypowym, wyjątkowym, szczególnym i wciągającym. W "Looking" bohaterów jest trzech. I do żadnego nie sposób się przywiązać, z żadnym nie sposób sympatyzować. Patrick denerwuje swoim niezdecydowaniem oraz pewnego rodzaju zarozumialstwem, przez które stawia siebie wyżej od facetów, których poznaje. Frankiego ciężko polubić przez jego zachowanie do obecnego chłopaka, który jest mu w sumie całkiem obojętny. Jest jeszcze Dom, który zdaje się być bohaterem, którego najdłużej da się lubić, ale pierwsze wrażenie psuje jego późniejsza interesowność w sprawie restauracji, którą być może uda mu się otworzyć. Prawdopodobnie właśnie takie niedoskonałe portrety bohaterów miały zbliżyć nas do bohaterów, mnie niestety całkiem od nich odepchnęły. Stąd pierwszy sezon obejrzałem, ale bez najmniejszego zachwytu. Być może powstający właśnie drugi sezon to zmieni.
6/10
Komentarze
Prześlij komentarz