Hity Kity 2017
Ubiegły rok upłynął mi pod znakiem spowolnienia i odpuszczenia. Był pierwszym od czterech lat, gdy w salach kinowych pojawiłem się mniej niż sto razy. I choć nadal wynik ponad 90 seansów znacznie przekracza średnią krajową, to w porównaniu do ubiegłych lat jest dość rozczarowujący. W dużej mierze wynika to z tego, że w zeszłym roku bardziej selekcjonowałem filmy przed ich obejrzeniem. Bardziej zastanawiałem się nad sensem kolejnych seansów. Zamiast chodzić na wszystko jak leci, odpuszczałem pewne produkcje, których nie byłem pewny, rezygnowałem z tych, które nie zbierały dobrych opinii, lub nie wydawały mi się interesujące, nawet jeśli były doceniane przez krytyków. I tak odpuściłem sobie: „Assasin’s Creed”, „Powidoki”, „Konwój”, „Gold”, „Personal Shopper”, „Amok”, „Dzieciak rządzi”, „Szatan kazał tańczyć”, „The Circle Krąg”, „Mumia”, „Auta 3”, „Król Artur: Legenda miecza”, „W starym dobrym stylu”, „Ostatni w Aleppo”, „Volta”, „Mroczna wieża”, „Bodyguard zawodowiec”, „Bracia Lumiere...