Thor: Ragnarok
Studio Marvel od czasu pierwszego „Iron-Mana” zrealizowało już 17 filmów. Przez ostatnie prawie dziesięć lat prezentowało rocznie przynajmniej dwie produkcje. Teraz, by nadal móc rozwijać swoje gigantyczne uniwersum, by nie stracić zainteresowania widzów na całym świecie, musi eksperymentować, próbować nowych rozwiązań, by kierować opowieści na nowe tory. Kolejne filmy przypominające te poprzednie nie cieszyłyby się już taką popularnością. Kolejny mroczny "Thor" tym razem już by nie przeszedł tym bardziej, że poprzednia, druga część "Mroczny świat", dusiła się przez swój patos i podniosłość. By na nowo zainteresować widzów postacią Thora, by ją nieco odczarować, potrzebna była znacząca zmiana. Dziwić więc nie powinno, że studio obrało tym razem całkiem inną drogę i opowieść o bogu piorunów, która od początku zabarwiona była szekspirowskim dramatem, została przekształcona w komedię akcji. Nawet nie w film superbohaterski, który nie stroni od humo...