Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2014

Niesamowity Spider-Man 2 / The Amazing Spider-Man 2

Nie jest z tym filmem tak źle, jak wydawało się, że będzie, po obejrzeniu promujących go zwiastunów. Nie jest niestety jednak tak dobrze jak mogłoby być.  Jeszcze kilka lat temu taki kolorowy akcyjniak byłby satysfakcjonującym produktem.  Teraz gdy kolejne  ekranizacje komiksów coraz częściej są czymś znacznie więcej niż tylko przyjemną rozrywką dla mas, ten całkiem dobry poziom jaki prezentuje film Marca Webba wydaje się niewystarczający.  A sam film dziwnie nijaki i mało istotny.  Ot taka zwyczajna, przyjemna rozrywka do popcornu i Coli.  Być może wymagam zbyt wiele, być może niepotrzebnie się czepiam.  Efekty przecież są, całkiem interesująca historia jest, dobrze zagrani bohaterowie są, dowcip również tu występuje i to w całkiem dużych ilościach.  Pewnie też dlatego brakuje tu tego mrocznego klimatu, który sączył się z części pierwszej.  O dziwo film ten nie jest tak napakowany akcją jak mogło to wynikać ze zwiastunów.  Sporo się tu ...

Hardkor Disko

Intrygujący choć dość problematyczny seans.  Jeden z tych po których od razu zadaje się sobie pytanie, co z takimi filmem począć?  Bo nie można powiedzieć, że jest to zły, czy nieudany projekt.  Trudno jednak się nim jednoznacznie zachwycić.  A przy tym wszystkim, mimo pewnego rodzaju wyrównania plusów i minusów, nie jest to obraz w żadnym wypadku nijaki, czy pozwalający na obojętność.  Tym czym "Hardkor Disko" wygrywa jest realizacja, techniczne aspekty tej produkcji.  Film Krzysztofa Skoniecznego jest bowiem fantastycznie nakręcony.  Idealny montaż, dopracowany dźwięk, przemyślana praca kamery, ciekawe zdjęcia, momentami wpadające prawie w przeciwstawne czerń i biel.  Wszystko to tworzy intrygującą, klimatyczną całość, na którą świetnie się patrzy, która nie pozwala oderwać wzroku od ekranu.  Przy okazji całkiem zaskakujące, że nie jest to film tak bardzo teledyskowy, jak sugerował to zwiastun.  Sporo tu długich, przeciągających się uj...

Locke

"Locke" to film z rodzaju tych, które cenię najbardziej, które fascynują mnie najmocniej.  Aktor, bądź dwóch, niewielka, zamknięta przestrzeń i historia oparta przede wszystkim na rozmowach, która wciąga i trzyma w napięciu do samego końca.  Niewiele jest takich filmów, a już w szczególności niewiele jest takich udanych filmów.  "Telefon" Schumachera, hiszpański "Pogrzebany".  Sztuka, która udaje się nielicznym, bo operując w małych przestrzeniach, opierając się właściwie wyłącznie na dialogach, nie trudno wpaść w pułapkę teatru telewizji, filmowanego przedstawienia.  Jednak jeśli sztuka ta przeprowadzona zostanie dobrze, przynosi niesamowicie satysfakcjonujące efekty.  I tak jest tym razem, choć pierwsze minuty tego seansu za bardzo tego nie zapowiadają.  Wszystko tu jednak odpowiednio zadziałało, poszczególne składniki tej produkcji znalazły się na swoich miejscach, tworząc fascynującą całość.  Właśnie dlatego "Locke" jest nieprzeciętną histori...

Blue Highway

Zwyczajny film o niczym.  Typowe amerykańskie kino niezależne zrealizowane za śmieszne pieniądze, które w na poły zabawny, na poły poważny sposób opowiada zwykłą historię, przedstawia krótki wycinek z życia.  Nic wielkiego, nic szczególnego, taka sobie opowiastka, która lepiej brzmiała w streszczeniu fabuły, niż w pełnej formie filmu.  Ona i on.  Kerry i Dillon.  Nie wiemy o nich zbyt wiele.  Poznajemy ich w momencie gdy wyruszają na wspólną podróż po Stanach śladami swoich ulubionych filmów.  Odwiedzają miejsca, w których realizowane były zdjęcia, przedtem starając się zgadnąć tytuł filmu, którego dotyczyć będzie dane miejsce.  On myśli nad jej zagadkami, ona nad jego.  Każde miejsce uwieczniają na wspólnej fotografii.  I tak mija im ta droga, od jednego przystanku, do kolejnego, a ostatnim ma być Kalifornia.  Bo Dillon właśnie tam się przeprowadza.  O bohaterach tej opowieści wiemy niewiele.  Właściwie dopiero pod sam ...

Grand Budapest Hotel

Uwielbiam filmy Wesa Andersona.  Te wypieszczone w każdym ujęciu cudeńka, te jedyne w swoim rodzaju filmowe dzieła sztuki, specyficzne obrazy, które jak mało które potrafią w pełni uchwycić prawdziwą magię kina.  Uwielbiam te zachwycające baśnie, tak chwilami absurdalnie zabawne, rozbrajające i dziwne.  Uwielbiam tę dbałość o każdy szczegół, to dopracowanie w każdym detalu, tę specyficzną pracę kamery, jej jazdy równoległe, częste obroty wokół osi, które zastępują typowy montaż.  Napatrzyć się wprost nie mogę na cudowne zdjęcia, tak obficie nasycone kolorami, które wspak złotemu podziałowi obrazu tak często hołubią centrum.  Uwielbiam to wszechogarniające uczucie, tę świadomość oglądania kinowej opowieści, która bierze się chociażby z bezpośredniości w korzystaniu z makiet, malowanych teł, które nie pozwalają zapomnieć, że to co widzimy na ekranie to film, cudowne przedstawienie, które przenosi nas w inny świat, wymyślony od początku do samego końca. Tym razem...